Do zobaczenia Panie Adamie…

Share on facebook
Share on twitter
musial3

18 listopada 2020 roku nie będzie wesołą datą dla naszej narodowej piłki nożnej. Będziemy z tą datą wspominać człowieka, który był ważnym elementem kadry Pana Kazimierza Górskiego. Dołączył do niego w gronie zmarłych Adam Musiał. Nie byłbym sobą gdybym nie przypomniał jego sylwetki.

Piłkarz!

Musiał pochodził z Wieliczki, ale zauważony jako bardzo zdolny zawodnik Górnika, ale nie tak rosły, wzbudził zainteresowanie Wisły Kraków. Trafił do niej w 1967 roku. Pewnie podpisując pierwszą swoją umowę nie myślał, że będzie to początek pięknej karty w jego życiu. Dla wiślaków rozegrał 227 oficjalnych spotkań (choć niektórzy eksperci podają liczbę która waha się plus minus 5 spotkań). Był zawodnikiem Wisły przez 11 sezonów. W rozgrywkach 1977/1978 zdobył z ”Białą Gwiazdą” mistrzostwo kraju.

Najważniejszy epizod w karierze Musiała to jednak gra w reprezentacji. Grał w niej blisko 6 lat rozpoczynając spotkaniem z NRD i w takim samym spotkaniu kończąc. Były to 34 bardzo ważne występy w historii polskiej piłki. Boczny obrońca zagrał w Chorzowie z Anglią w bardzo ważnym meczu eliminacyjnym, jak i również zwycięskim remisie na Wembley. Był kluczową postacią kadry grającej na Mistrzostwach Świata w Niemczech. Tylko w spotkaniu z Haiti zszedł w 71. minucie. W każdym z innych rozegrał pełne spotkania. Po zdobyciu brązowego medalu z kadrą na tej bardzo pamiętnej imprezie rozegrał już tylko dwa spotkania dla biało-czerwonych. Później w latach 1978-1980 grał w Arce Gdynia, z którą w 1980 r. sięgnął po Puchar Polski. Następnie jako jeden z niewielu naszych krajowych piłkarzy od 1980 do 1983 roku miał przyjemność grać w angielskim zespole Herefort United. Na koniec kariery zagrał jeszcze w zespole polonijnym w Nowym Jorku.

Trener!

Swoją karierę trenerską Adam Musiał rozpoczął jako asystent trenera Bogusława Hajdasa. Po dwóch latach sam zaczął rządzić w ekipie z ulicy Reymonta. I robił to bardzo dobrze, gdyż w 1991 roku w plebiscycie „Piłki Nożnej” został uznany za trenera roku w Polsce. Następnie pracował w Lechii Gdańsk, z którą doszedł nawet do 1/16 Pucharu Polski, a przypomnijmy, iż wtedy w Lechii nie było tak kolorowo jak możemy sobie wyobrażać. Jednak najbardziej barwny epizod w karierze szkoleniowej to z pewnością jego praca w latach 1993-1995 w Stali Stalowa Wola. Wtedy dało się poznać w szczególności podczas rozmów z mediami jego charyzmę i podejście do zespołu, jak często określał to raczej nie za bardzo zawodowego.

Jednak bardzo często udawało mu się ten zespół utrzymać, lecz gdy już tego się nie dało zrobić, po sezonie 1994/1995 opuścił tę ekipę. Ostatnim klubem w karierze trenerskiej był GKS Katowice, w którym pracę rozpoczął kilka miesięcy po końcu jego poprzedniej pracy.

Człowiek!

Przez wszystkich był wspominany jako osoba niesamowicie charyzmatyczna i sympatyczna. Z pewnością nigdy nie odmówił nikomu pomocy. Były kierownik stadionu przy Reymonta 22 powinien tam mieć chociaż wywieszoną tabliczkę. Po pracy trenerskiej został kierownikiem obiektu. Wychował dwóch synów, którzy są przy piłce – Macieja (będącego dalej w sztabie Wisły) i Tomasza (sędziego Ekstraklasy).

Panie Adamie! Oby Pan tam w niebie miał z kim pogadać i pograć!

Mariusz Bogucki