Derby Łodzi dla Widzewa! ŁKS przegrywa kolejny mecz na własnym stadionie

Share on facebook
Share on twitter
2022.05.03 Lodz
Pilka nozna Fortuna 1 Liga Sezon 2021/2022
LKS Lodz - Widzew Lodz
N/z Radosc zawodnikow Widzewa Lodz po wygranym meczu
Foto Adrian Mielczarski / PressFocus

2022.05.03 Lodz
Football Fortuna First League Season 2021/2022
LKS Lodz - Widzew Lodz
Radosc zawodnikow Widzewa Lodz po wygranym meczu
Credit: Adrian Mielczarski / PressFocus

W końcu nadszedł ten dzień. Mecz, który elektryzuje wszystkich kibiców piłkarskich w Łodzi. Przed spotkaniem zarówno piłkarze, jak i trenerzy obu drużyn podkreślali wagę tego starcia. Kibice, którzy liczyli na grad goli mogli być rozczarowani po jego zakończeniu, ale emocji nie zabrakło. Widzew wygrał 1:0 i do czasu następnego starcia derbowego zostaje Władcą Miasta Włókniarzy!

Od początku spotkania na trybunach trwał żywiołowy doping kibiców ŁKS-u. Pierwszy strzał, aczkolwiek niecelny, miał miejsce już w 5. minucie. Wówczas z prawej strony pola karnego piłkę dograł Karol Danielak, a Dominik Kun uderzył nad bramką.

Około 60 sekund później środkiem boiska przedzierał się Ernest Terpiłowski, który został sfaulowany przez jednego z gospodarzy. Bartłomiej Pawłowski uderzył z rzutu wolnego, jednak minimalnie niecelnie. W pierwszych dziesięciu minutach spotkania gra toczyła się głównie w środku pola. Oba zespoły szukały sposobu na rozmontowanie obrony rywala, częściej przy piłce utrzymywał się zespół Widzewa.

W 11. minucie meczu po dobrze rozegranej akcji uderzał Maciej Wolski. Na posterunku był w tej sytuacji Henrich Ravas. 120 sekund później błąd w wyprowadzeniu piłki popełnili Widzewiacy, lecz uderzenie Pirulo obronił bramkarz gości. Blisko upływu pierwszego kwadransa gra mocno się zaostrzyła. Ewidentnie widać było, że dzisiaj nikt nie zamierzał odpuszczać.

W 20. minucie ładną akcję rozegrali Czerwono-Biało-Czerwoni, ale strzał Hansena nad poprzeczkę przeniósł Marek Kozioł i mieliśmy rzut rożny, z którego jednak nic nie wyniknęło. Niespełna cztery minuty później Danielak zagrał dobrą piłkę wzdłuż bramki, ale podanie przeciął jeden z Ełkaesiaków i mieliśmy kolejny rzut rożny dla Widzewa. Stałe fragmenty w wykonaniu podopiecznych Janusza Niedźwiedzia póki co były jednak nieskuteczne.

Na następną akcję godną uwagi musieliśmy poczekać około dziesięciu minut, wówczas głową na bramkę Ravasa uderzał Janczukowicz, słowacki bramkarz nie musiał jednak interweniować. Ten sam zawodnik spróbował swoich sił pod koniec pierwszej części gry, lecz strzał z dystansu ponownie był niecelny.

Pierwsze 45 minut rozczarowało poziomem, klarownych sytuacji na strzelenie gola praktycznie nie było. Oba zespoły grały zbyt zachowawczo, skupiając się przede wszystkim na tym, aby nie musieć gonić wyniku. Optyczną przewagę mieli Widzewiacy, ale jeżeli chcą wywieźć komplet punktów ze Stadionu Króla, to w drugiej części muszą podkręcić tempo. Wydaje się też, że doping kibiców ŁKS-u lepiej wyglądał podczas meczu otwarcia stadionu z Chrobrym Głogów.

Nie minęło nawet półtorej minuty drugiej połowy, a goście mogli wyjść na prowadzenie. Uderzenie Ernesta Terpiłowskiego zatrzymało się jednak na słupku. Niedługo później po dośrodkowaniu Karola Danielaka głową uderzał Dominik Kun, ale Marek Kozioł nie został zmuszony do interwencji.

Trzeba przyznać, że z wielkim animuszem przystąpili Widzewiacy do drugiej części meczu. W 54. minucie po raz pierwszy po przerwie w polu karnym rywala zameldowali się gospodarze. I od razu mieli szansę na bramkę, gdyż po dograniu z rzutu rożnego głową uderzał Oskar Koprowski. Henrich Ravas spisał się jednak bez zarzutu. W 58. minucie po raz kolejny strzał Koprowskiego po rozegraniu kornera obronił Ravas. Groźne były te rzuty rożne Ełkaesiaków, którzy zaczęli przejmować inicjatywę. Gubić natomiast zaczęła się defensywa gości.

Wraz z lepszą grą gospodarzy, znów wzmógł się doping ich kibiców. Fani Widzewa jednak także ptóbowali zaznaczyć swoją obecność na trybunach. Zamierzałam już napisać, że wszystko odbywa się w dość kulturalnej atmosferze. W 62. minucie jednak spotkanie zostało przerwane na kilka minut z powodu zamieszek.

Tuż po wznowieniu gry katastrofalny błąd popełnił Martin Kreuzriegler. Z kontratakiem 3 na 1 wychodzili gospodarze, ale rozegranie było rażąco niedokładne. Nie pochwalamy wywoływania zamieszek i odpalania zakazanych wyrobów pirotechnicznych, ale krótka przerwa ewidentnie wpłynęła na piłkarzy pozytywnie, spotkanie się otworzyło. Oba zespoły zaczęły bardziej atakować.

W 79. minucie spotkania stracił piłkę Marek Hanousek, a z akcją wyszli gospodarze. Strzał Samuela Corrala kapitalnie po raz kolejny obronił słowacki bramkarz Widzewa. Chwilę potem świetnym prostopadłym podaniem do Bartłomieja Pawłowskiego popisał się Kristoffer Hansen. Piłkarz, który zimą wrócił do Widzewa minął Marka Kozioła i skierował piłkę do bramki. Strzelec gola wskoczył na ogrodzenie i cieszył się razem z fanami Widzewa, za co został ukarany żółtą kartką. Myślę jednak, że dla piłkarza Widzewa nie miało to większego znaczenia. Najważniejsze jest to, że zdobył bramkę dla swojej ekipy.

W 87. minucie mieliśmy drobną kontrowersję. wydawało się, że przy linii pola karnego faulowany był Fabio Nunes, lecz gwizdek sędziego milczał. Za protesty trener Janusz Niedźwiedź obejrzał żółtą kartkę. Przed końcem regulaminowego czasu gry po raz kolejny nad boiskiem pojawiły się fajerwerki. Takie atrakcje zdecydowanie bardziej wolimy oglądać w Noc Sylwestrową. Na boisku z kolei gospodarze dążyli do zdobycia wyrównującej bramki, dobrze jednak bronili się piłkarze z al. Piłsudskiego.

Widzew ostatecznie wygrał i wrócił na fotel wicelidera. Od teraz kwestia bezpośredniego awansu jest już tylko w ich nogach i głowach.

ŁKS Łódź 0:1 Widzew Łódź (0:0)

Bramki: Bartłomiej Pawłowski 80’

Żółte kartki: Wolski, Corral, Koprowski, Rozwandowicz – Pawłowski, Nunes

Składy:

ŁKS: Kozioł – Bąkowicz (90+2’ Kowalczyk), Dąbrowski, Koprowski, Szeliga, Rozwandowicz, Wolski (90+ 2’ Dankowski), Trąbka, Pirulo, Janczukowicz (69’ Corral), Radaszkiewicz (75’ Ricardinho)

Widzew: Ravas – Danielak (85’ Nowak), Terpiłowski, Pawłowski (90’ Guzdek), Kun, Zieliński, Hanousek, Kreuzriegler, Hansen (82’ Villanueva), Nunes, Stępiński

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Widzów: 15 998 (w tym 899 kibiców gości)

Prosto ze stadionu mecz ŁKS Łódź z Widzewem Łódź opisała Patrycja Rychlewicz