fot: REUTERS/Piroschka Van De Wouw
Już dzisiaj o godzinie 20:45 w ramach czwartej kolejki eliminacji do Mistrzostw Świata zmierzymy się z reprezentacją Holandii. Przed nami najtrudniejszy rywal z naszej grupy, który minioną edycję mistrzostw Europy zakończył na fazie półfinałowej. Czwartkowy wieczór będzie również wyjątkowy, gdyż debiut w roli selekcjonera zaliczy Jan Urban.
Ostatnia wygrana? Blisko 50 lat temu!
W ostatnich latach „Orange” to częsty przeciwnik „Biało-Czerwonych”. W ciągu minionych pięciu lat zmierzyliśmy się z nimi pięć razy – czterokrotnie w Lidze Narodów, w sezonach 2020/21 (0:1 i 1:2) i 2022/23 (2:2) i (0:2), a także podczas Mistrzostw Europy w 2024 roku (1:2). Łączny bilans naszej kadry przeciwko naszym dzisiejszym rywalom wynosi 20 spotkań, w których odnieśliśmy trzy zwycięstwa, zremisowaliśmy siedmiokrotnie i polegliśmy dziesięć razy.
Ostatni raz pokonaliśmy Holendrów blisko 50 lat temu. Wówczas w maju 1979 roku, na Stadionie Śląskim „Orły Górskiego” rozprawiły się z zespołem, w którym występował legendarny Johann Cruyff 2:0, po bramkach Zbigniewa Bońka i Włodzimierza Mazura.
Doskonały start eliminacji
Holendrzy kwalifikacje do Mistrzostw Świata rozpoczęli dopiero w czerwcu tego roku. Powodem były marcowe ćwierćfinały Ligi Narodów, w których podopieczni Ronalda Normana ulegli Hiszpanii dopiero po rzutach karnych i tym samym trafili do naszej grupy eliminacyjnej. Początek dla „Oranje” okazał się być prosty, gdyż w czerwcu dwukrotnie wygrali. Najpierw w Helsinkach pokonali Finlandię 2:0, a następnie w Groningen rozprawili się z Maltą, wygrywając aż 8:0.
„Oranje” to również półfinaliści ostatniej edycji Mistrzostw Europy, gdzie bramkę na wagę awansu z Anglią stracili dopiero w doliczonym czasie gry drugiej połowy.
Brak zmian względem czerwca i pozytywne wspominki
Netherlands 🇳🇱 squad!
— The International Window (@windowintlpod) August 30, 2025
For 🇵🇱 🇱🇹: #FIFAWorldCup
🆕 Robin Roefs (Sunderland 🏴)
🆕 Sem Steijn (Feyenoord 🇳🇱)
Sooner or later, that forward line is gonna need a refresh. pic.twitter.com/b6uR5vkr66
Kadra którą powołał selekcjoner „Oranje” Ronald Koeman nie różni się od tej, która grała w czerwcu z Finlandią i Maltą. Dwaj nowi zawodnicy, których były trener Barcelony wziął na wrześniowe zgrupowanie, to Robin Roefs z Sunderlandu oraz Sem Steijn z Feyenoordu.
Spośród powołanych na eliminacyjne mecze z Polską i Litwą, ostatnie spotkanie z „Biało-Czerwonymi” na Euro pamięta 16 graczy, w tym zdobywcy dwóch bramek – Cody Gakpo i Wout Weghorst.
Nie po raz pierwszy z Holandią
Dla Jana Urbana mecz z Holandią będzie debiutem na stanowisku selekcjonera „Biało-Czerwonych”. Warto wspomnieć, że jako zawodnik w reprezentacji miał okazję mierzyć się z Holendrami dwukrotnie. W ramach eliminacji do Mistrzostw Europy 1988 (0:2), oraz podczas meczu towarzyskiego (1:1).
Poprawić kiepską statystykę
Debiut w roli selekcjonera to również szansa na poprawę kiepskiej statystyki. Mowa o pierwszych spotkaniach selekcjonerów naszej reprezentacji. Ostatnim, który zwyciężył w swoim inauguracyjnym spotkaniu był Michał Probierz. W swoim debiucie pokonał Wyspy Owcze. Jest to jedyny przypadek w XXI wieku, gdy selekcjoner „Biało-Czerwonych”wygrał na inaugurację swojej przygody z naszą kadrą. Wcześniej na 12 takich przypadków nasi wcześniejsi selekcjonerzy pięć razy zremisowali i siedmiokrotnie przegrywali.
To Holandia ma dużo do stracenia
Nie oszukujmy się, to Holandia ma dużo do stracenia. W takich spotkaniach aspekt mentalny, odpowiedzialności, odpada, bo nie jesteś faworytem. Zupełnie inaczej będziemy podchodzić do kolejnego spotkania (z Finlandią), bo role się odwrócą. Strategia musi być na dwa mecze. Mamy to na uwadze, ale na pewno Holendrom nie odpuścimy – tak na konferencji prasowej mówił o naszym rywalu Jan Urban. W spotkaniu z „Oranje” to gospodarze mają wiele do stracenia. Oni są faworytami i ewentualna porażka z pewnością zachwiałaby pewność siebie zawodników naszego przeciwnika.
W drużynie są zawodnicy, którzy mają swoje problemy. Przykład Roberta (Lewandowskiego). Przepracował okres przygotowawczy, grał i nagle kontuzja. Wraca po doznanym urazie, ma niewiele rozegranych minut i teraz w krótkim czasie ma rozegrać dwa mecze w pełnym wymiarze czasowym? Musimy się zastanowić, czy to jest możliwe, czy nie przesadzimy – dodał nasz selekcjoner. Mimo problemów w klubie z powodu niewielkiej liczby minut lub niedawnej zmianie zespołu, nasi zawodnicy nie mieli okazji pokazać się szerokiej publiczności na samym początku sezonu. Nie zmienia to faktu, że trzon naszej kadry się nie zmienił, a względem czerwcowego zgrupowania pojawił się kapitan Robert Lewandowski.
W meczu z Holendrami nie będziemy faworytem. Jednak nie raz widzieliśmy sensacyjne rezultaty z udziałem naszych zawodników. O tym, jak zagramy na słynnym „de Kuip ” przekonamy się o godzinie 20:45, kiedy po raz pierwszy zagwiżdże Simone Sozza – arbiter tego spotkania. Czas na debiut nowego selekcjonera i to od razu w spotkaniu o najwyższą stawkę – pozostanie w walce o przyszłoroczny mundial.
Mikołaj Malinowski