Debeściaki i Dziady 17. kolejki PKO Ekstraklasy

2021.12.04 Gdansk
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2021/2022 Lechia Gdansk - Rakow Czestochowa N/z Ilkay Durmus gol bramka radosc Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2021.12.04 Gdansk
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2021/2022
Lechia Gdansk - Rakow Czestochowa
Ilkay Durmus gol bramka radosc
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

W 17. kolejce PKO BP Ekstraklasy było wielu kandydatów na debeściaka, ale też na dziada całej tej serii gier. To była wyjątkowo bardzo różnorodna runda spotkań. Najbardziej błyszczeli piłkarze Lechii i Pogoni. Najgorsi z kolei byli zawodnicy Jagiellonii.

„11” Debeściaków Kolejki (w drugim nawiasie ilość nominacji w trakcie sezonu):

Debeściak kolejki: Ilkay Durmus (Lechia Gdańsk) (1)

İlkay Durmus był najlepszym piłkarzem tej kolejki. Strzelił dwa gole w hitowym starciu z Rakowem Częstochowa. Jedna z tych bramek była naprawdę przepięknej urody. Turek miał też ogromny wpływ na to, jak potoczyły się losy spotkania w Gdańsku. Można by nawet rzec, że zagrał kompletny mecz. Przebiegł najwięcej kilometrów z piłkarzy Lechii, a oba jego trafienia powinny przykuć naszą uwagę. Pierwsze — pomocnik gdańszczan nie ma nawet 180 cm wzrostu, a w polu karnym byli dobrze grający głową rywale jak Tomas Petrášek i Andrzej Niewulis. Durmus nic sobie z tego nie zrobił i posłał piłkę głową do bramki. Drugi gol to uwypuklenie wszystkich największych atutów İlkaya. Drybling, odejście od obrońcy i świetna lewa noga, którą zdjął pajęczynę z bramki bezradnego w sobotę Vladana Kovačevicia.

Młodzieżowiec kolejki: Jakub Kamiński (Lech Poznań) (6)

Stałym bywalcem w tej rubryce jest Jakub Kamiński. Skrzydłowy Lecha jest prawdopodobnie najlepszym młodzieżowcem w tym sezonie PKO Ekstraklasy. W tej serii gier po raz kolejne rozegrał bardzo dobre zawody. Zdobył bramkę i oraz był bliski asysty, gdy minimalnie obok bramki uderzył Joao Amaral. 19-latek to po prostu gwarancja jakości na „pozycji” młodzieżowca. Kiedy nie wiadomo po kogo sięgnąć, to prawie zawsze można spojrzeć na niego, a on daje nam później odpowiednie argumenty, by po raz szósty zostać młodzieżowcem kolejki.

Trener kolejki: Kamil Kiereś (Górnik Łęczna) (1)

Kamil Kiereś nie ma najłatwiejszej roboty w Górniku Łęczna. O takim zespole, jaki ma on w Łęcznej, zwykło się mawiać „skład węgla i papy”. Wydawałoby się, że trener Górnika nie ma nawet pół dobrego stopera w swoich szeregach, a mimo tego zdecydował się zmienić formację na 1-3-4-3. Najdziwniejsze w tym wszystkich jest to, że jakoś ten eksperyment zdał egzamin. Górnik stracił tylko jedną bramkę w starciu z Jagiellonią i dopuścił do oddania zaledwie trzech celnych strzałów. Szczególnie dobra była pod tym względem pierwsza część gry, gdy Duma Podlasia ani razu nie uderzyła celnie na bramkę Macieja Gostomskiego. W meczu w Białymstoku pomysł trenera Kieresia wypalił świetnie. Teraz tylko powstaje pytanie, czy na dłuższą metę przejście na trójkę obrońców przyniesie Górnikowi korzyści?

Bramkarz:

Rafał Strączek (Stal Mielec) (3)

Jako że w tej kolejce tylko jedna drużyna zachowała czyste konto, to w związku z tym nie było oczywistego kandydata na bramkarza kolejki. Padło nie na Karola Niemczyckiego, który jako jedyny zakończył swój mecz bez straty gola, a na Rafała Strączka. Bramkarz Stali (obok Adriana Lisa) obronił najwięcej strzałów w tej serii gier. Paradoks występu Strączka polega na tym, że najbardziej spektakularną interwencję zaliczył, kiedy piłka ostatecznie wpadła do siatki. Chodzi oczywiście o strzały Marko Kolara. Najpierw Strączek fantastycznie obronił strzał głową z 5. metra, ale przy dobitce nie miał nic do powiedzenia.  

Obrońcy:

Antonio Milić (Lech Poznań) (2)

Drugi mecz ligowy z rzędu, w którym Antonio Milić wpisał się na listę strzelców. Widać, że Chorwat potrafi znaleźć się w ofensywie przy stałym fragmencie gry, a to duży atut dla środkowego obrońcy. Można domniemywać, że 27-latek będzie jednym z tych defensorów, którzy gole strzelają nie tylko od święta. Tak jak niegdyś Michał Helik czy Piotr Celeban. 

Bartosz Kopacz (Lechia Gdańsk) (1)

Ogromne problemy miała Lechia Gdańsk na prawej obronie w ostatnim czasie. Mateusz Żukowski, który tam do niedawna występował, został ostatnio zweryfikowany przez Mateusza Maka i przede wszystkim przez Kamila Grosickiego. Bartosz Kopacz bardzo dobrze zaprezentował się w meczu z Rakowem, choć wiemy, że przecież, prawa obrona nie jest jego nominalną pozycją. Do tego były piłkarz Zagłębia Lubin dołożył piękną asystę przy golu İlkaya Durmuşa.

Jakub Bartkowski (Pogoń Szczecin) (2)

Jakub Bartkowski popisał się bardzo ładnym golem z ostrego konta. Gdy defensywny gracz potrafi dać również liczby przodu, to jest jego dodatkowy walor. Do tego zawodnik Pogoni zaliczył solidne zawody w defensywie. 

Pomocnicy:

Ilkay Durmus (Lechia Gdańsk) (3)

Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin) (2)

Główny kontrkandydat Durmusa w walce o MVP kolejki. Kamil Grosicki strzelił gola, wywalczył rzut karny oraz dwa razy wręcz został okradziony z asyst przez kolegów z drużyny. Sebastianowi Kowalczykowi może jeszcze wybaczyć, ale Jean Carlosowi chyba nie. Jak na tacy wyłożył mu piłkę, a ten z 6. metrów trafił jedynie w Tomasza Loskę. Cieszy nas to, że „Grosik” wraca do wysokiej formy. 

Damian Gąska (Górnik Łęczna) (1)

Dwa gole mówią same za siebie. Damian Gąska jest obok Kamila Kieresia — głównym architektem wyjazdowego zwycięstwa z Jagiellonią. W końcu nie codziennie zdarza się taki występ, w którym zawodnik najpierw zdobywa gola pośladkiem, a potem kapitalną podcinką. Nieoczywisty dublet.

Bartosz Nowak (Górnik Zabrze) (1)

Bliźniacza sytuacja jak w przypadku Gąski. Górnik zdominował Śląsk, a duży wpływ miał na to właśnie Bartosz Nowak, który piątkowego wieczoru dwa razy pokonał Matúša Putnocký’ego.

Sebastian Kowalczyk (Pogoń Szczecin) (2)

Ostatnie mecze są bardzo dobre w wykonaniu Sebastiana Kowalczyka, a kolejnym z nich było sobotnie starcie w Niecieczy. Dużo dało mu przestawienie go do gry bliżej środka boiska. Tam lepiej eksponuje swoje atuty. To, że dostał  do strzelenia rzut karny, którego zamienił na gola, pokazuje jakim zaufaniem darzy go Kosta Runjaić.

Napastnicy:

Flávio Paixão (Lechia Gdańsk) (3)

Flávio Paixão nie przestaje zadziwiać. Portugalczyk w tym sezonie ma już 5 goli i 7 asyst. Jak na kogoś, kto nie zawsze gra w pierwszym składzie — wynik imponujący. W meczu z Rakowem Flávio pojawił się na boisku w 71. minucie. Zaliczył asystę i strzelił gola. Totalny szef! Kapitan marzenie.

Lukas Podolski (Górnik Zabrze) (2)

Lukas Podolski ostatnie trzy mecze rozgrywa tak, jak od niego oczekiwano. Trzy gole w trzech spotkaniach i bardzo dobre występy. Jednakże właśnie najlepszy z nich zaliczył w minionej kolejce. To w dużej mierze dzięki niemu, Nowakowi oraz Jesúsowi Jiménezowi Górnik ograł Śląsk.

„11” Dziadów Kolejki:

Dziad kolejki: Wojciech Golla (Śląsk Wrocław) (2)

Chyba nie ma kibica Śląska, który nie łapałby się za głowę, patrząc na to, co w Zabrzu wyrabiał Wojciech Golla. Śląsk zagrał w piątkowy wieczór słabe zawody, ale w tym wszystkim zdecydowanie najsłabszy był wychowanek Lecha Poznań. Pierwszy gol to turystyka stopera wrocławian w polu karnym. Robert Dadok wykonywał wątpliwej jakości drybling, a piłkarz WKS-u i tak go nie zaatakował, choć ta akcja trwała naprawdę długo. Błąd jaki popełnił przy drugim golu, był jeszcze bardziej rażący. Golla stracił piłkę wypuszczając w sytuacji na sam na sam Krzysztofa Kubicę. Ostatecznie go dogonił, ale chwilę później piłka i tak wylądowała w siatce. 

Bramkarz:

Xavier Dziekoński (Jagiellonia Białystok) (2)

Xavier Dziekoński w sposób najbardziej ewidentny, jaki można zawalił bramkę. Podał piłkę idealnie do Damiana Gąski, a ten technicznym uderzeniem podwyższył prowadzenie Górnika. Goalkeeper Jagiellonii skończył ten mecz z asystą. Szkoda tylko, że nie było to kluczowe podanie do kolegi z zespołu. Bardzo słabe tygodnie ma za sobą zaledwie 18-letni bramkarz. Wydaje się, że w tej chwili jest najsłabszym bramkarzem w lidze. Dlatego dla dobra wszystkich, do bramki Jagi powinien wskoczyć Pāvels Šteinbors. Przynajmniej na jakiś czas, żeby Dziekoński trochę odpoczął od presji, jaka na nim ciąży.

Obrońcy:

Andrzej Niewulis (Raków Częstochowa) (1)

Andrzej Niewulis to obrońca, który jest synonimem solidności. Jednak mecz z Lechią kompletnie przeczy temu obrazowi kapitana Rakowa Częstochowa. Gole numer dwa i trzy dla Lechii to karygodne błędy stopera częstochowian. Chyba nikt nie wie, o czym myślał, że tylko przyglądał się akcji Durmuşa, przez co 27-latek spokojnie mógł zejść na swoją lepszą lewą nogę i oddać piękny strzał. Przy trzeciej bramce Niewulis praktycznie podał do Flávio wypuszczając go na czystą pozycję źle przyjmując piłkę. Możliwe, że obrońca Rakowa wciąż czeka, aż Vladan Kovacević domyśli się, że to podanie do niego. Mamy nadzieję, że to tylko jednorazowy tak słaby występ 32-latka.

Wojciech Golla (Śląsk Wrocław) (2)

Błażej Augustyn (Jagiellonia Białystok) (3)

Naprawdę słaby sezon gra Błażej Augustyn. Mecz z Górnikiem był kolejnym występem, który był słaby w jego wykonaniu. Największe pretensje można mieć do niego za pierwszą bramkę Górnika. Nie można się oprzeć wrażeniu, że mógł bez większych problemów wybić dośrodkowaną piłkę.

Jakub Wójcicki (Zagłębie Lubin) (1)

Kolejny obrońca Zagłębia, który ląduje w „dziadach”. Było widać, że dla Jakuba Wójcickiego pozycja pół prawego stopera nie jest nominalną pozycją. Często się gubił, miał ogromne problemy w starciu z Jakubem Kamińskim i ostatecznie popełnił błąd w kryciu przy golu młodego skrzydłowego. Kto by się spodziewał, że eksperymenty Dariusza Żurawia zakończą się niepowodzeniem?

Pomocnicy:

Kacper Skibicki (Legia Warszawa) (2)

Kacper Skibicki nie popełnił rażących błędów w meczu z Cracovią. Jednakże nie tylko z tego powodu ląduje się wśród najsłabszych. Młodzieżowiec Legii był w Krakowie bardzo niewidoczny poza jedną akcją, kiedy zmarnował sytuację sam na sam po świetnym podaniu Josué. W przypadku skrzydłowego najbardziej kluczowe wydaje się właśnie słowo „młodzieżowiec”. Bo trudno wymienić choć jeden argument poza tym przepisem, żeby Skibicki miał grać w pierwszym składzie mistrza Polski.

Michał Nalepa (Jagiellonia Białystok) (1)

Konia z rzędem temu, kto przez pierwsze 45 minut gry w Białymstoku zauważył na boisku Michała Nalepę. Tylko przez ten okres czasu, bo po pierwszej połowie trener Ireneusz Mamrot uznał, że Nalepę trzeba jak najszybciej zdjąć z boiska. Nie ma lepszego podsumowania występu byłego zawodnika Arki Gdynia.

Dominik Furman (Wisła Płock) (2)

Dominik Furman to jeden z tych piłkarzy, który po powrocie do polskiej ligi jest cieniem samego siebie. Mecz w Mielcu był dobitnym przykładem tego, że w Płocku nie mogą już liczyć na dobrą formę 29-latka. Mnóstwo niecelnych podań, a przede wszystkim chamska i głupia czerwona kartka dają świadectwu temu, jak słaby obecnie jest Furman. 

Radosław Cielemęcki (Wisła Płock) (1)

Sprokurowany rzut karny i zjazd do bazy w 54. minucie. Nie był to dobry mecz młodzieżowca Wisły Płock. Jednakże patrząc na wcześniejsze poczynania wychowanka Legii można mieć nadzieję, że będzie to solidny zawodnik na poziomie Ekstraklasy.

Napastnicy:

Mikael Ishak (Lech Poznań) (2)

Mikael Ishak był zdecydowanie najsłabszym piłkarzem ofensywy Lecha Poznań w meczu w Lubinie. Nie grał dobrze, a do tego spektakularnie pomylił się w idealnej sytuacji. Miał przed sobą osiem metrów do bramki i tylko Dominika Hładuna, a trafił w poprzeczkę. Na jego szczęście Zagłębie nie strzeliło wyrównującej bramki. Szwed ostatnio ma spore wahania formy.

Mahir Emreli (Legia Warszawa) (4)

Liczba nominacji mówi sama za siebie. Mahir Emreli w tym sezonie w Ekstraklasie gra tylko słabe mecze poza tym z Górnikiem Łęczna. Spotkanie przy Kałuży nie wyróżniało się niczym w jego wykonaniu i tak jak w przypadku Nalepy i Cielemęckiego zauważył to trener. Jeszcze przed upływem godziny gry, Azer opuścił boisko.

Wyboru najlepszych i najgorszych zawodników 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy dokonała redakcja portalu PolskaPiłka.pl

Filip Krakowczyk