Czy to w końcu będzie ten rok Interu?

Share on facebook
Share on twitter
Lautaro Martinez of FC Internazionale celebrates the goal during the Serie A 2019/20 match between FC Internazionale vs SSC Napoli at the San Siro Stadium, Milan, Italy on July 28, 2020 - Photo Fabrizio Carabelli /LM
28.07.2020 Mediolan
Pilka nozna, Liga Wloska
Inter Mediolan - SSC Napoli
Fabrizio Carabelli / IPA / LM / Sipa / PressFocus 
POLAND ONLY!!

Rok temu we wrześniu sądziłem, że to w końcu może być ten sezon, gdy ktoś sprzątnie Scudetto sprzed nosa Juventusowi. Inter wówczas wyglądał świetnie, bardzo świeżo i do tego wydawało się, że zbyt wiele elementów do siebie pasuje, żeby miało to nagle wszystko runąć. Koniec końców czas zweryfikował i Nerazzurri nie dołożyli do swojego dorobku ani jednego trofeum. Jednak po roku na stanowisku trenera przychodzi czas ocen Antonio Conte i w końcu trzeba powiedzieć: sprawdzam. 

To było cholernie trudne lato w Mediolanie. Pomimo braku szczególnych osiągnięć, nie można stwierdzić, iż Inter zanotował rozczarowujący sezon. Drugie miejsce w Serie A i tylko punkt (wiadomo, że Bianconeri w ostatnich kolejkach zeszłych rozgrywek już raczej dawali pograć młodym) za Juve? Ujdzie. Do tego finał Ligi Europy? Jeszcze lepiej. Generalnie gdyby ktoś taki scenariusz nakreślił kibicom z Giuseppe Meazza w sierpniu 2019 roku, braliby go w ciemno. 

Jednak osiąganie takich wyników w pierwszym roku pracy powoduje, że ludzie chcą więcej. Nie dość, że chcą, to jeszcze wymagają. Czy możemy się dziwić? Juve w przebudowie i eksperymentujące z Andreą Pirlo, zmiana właściciela w Romie, cały czas zbierające się do kupy Napoli i Lazio bez choćby połowy porządnego wzmocnienia. Właściwie jedynymi rywalami, którzy mogą zagrozić, są Atalanta i Milan. Nie chcę zbytnio wyolbrzymiać, ale to naprawdę jedna z niewielu szans, gdy można namieszać w lidze. 

Antonio Conte zrobił niesamowity cyrk w klubie, co mimo wszystko zaskoczeniem być nie może. Nie od dziś wiadomo, że Włoch nie umie przegrywać. Wleciał do biura zarządu, któremu wytknął, iż nie ma mentalności zwycięzców i nie jest gotowy na sukces. Do tego rzekomo zablokował transfery dwóch młodych, ekscytujących talentów: Marasha Kumbulli oraz Sandro Tonalego. Pierwszy wylądował w Rzymie, drugi w Milanie. Rzekomo, bo pan Suning publicznie zdementował te pogłoski, dodając, że to była jego sprawka. 

Do opinii publicznej wyciekły rozmowy trenera Nerazzurrich z prezesem klubu, w których Włoch ewidentnie zażyczył sobie zawodników doświadczonych, którzy pozwolą mu na odnoszenie sukcesów. Nie chciał bawić się w szlifowanie nieopierzonych diamencików. Trzeba przyznać – jest to w miarę zrozumiałe. Koniec końców tak wygląda bilans letniego okienka transferowego w czarno-niebieskiej części stolicy Lombardii:

PRZYSZLI (kwota, klub)

Achraf Hakimi (40 milionów euro, Real Madryt)

Aleksandar Kolarov (1,5 miliona euro, AS Roma)

Arturo Vidal (bez odstępnego, FC Barcelona)

Matteo Darmian (wypożyczenie, Parma)

Oprócz tego warto wspomnieć o wykupie Alexisa Sancheza z Manchesteru United, Nicolo Barelli z Cagliari i Stefano Sensiego z Sassuolo. Z wypożyczeni wrócili m.in. Ivan Perisić, Radja Nainggolan, Ionut Radu. 

ODESZLI

Valentino Lazaro (wypożyczenie, Borussia Moenchengladbach)

Diego Godin (bez odstępnego, Cagliari)

Borja Valero (bez odstępnego, Fiorentina)

Antonio Candreva (wypożyczenie, Sampdoria)

Sebastiano Esposito (wypożyczenie, SPAL)

Lucien Agoume (wypożyczenie, Spezia)

Cristiano Biraghi (powrót z wypożyczenia, Fiorentina)

Victor Moses (powrót z wypożyczenia, Chelsea)

Kwadwo Asamoah (koniec kontraktu)

Pod uwagę wzięci zostali jedynie ci, którzy odegrali rolę w sezonie 19/20. 

Conte zrobił porządki i wzmocnił kadrę. Diego Godin od początku wyglądał na człowieka, który niezbyt kuma system byłego szkoleniowca Chelsea i pomimo niezłej końcówki, odszedł do Cagliari. Valero od czasu do czasu wskoczył do jedenastki, ale też raczej jako zapchajdziura. Z Lazaro Antonio nie wiązał przyszłości mniej-więcej od listopada 2019, gdy Austriak podpadł mu w kilku meczach. Candreva odszedł, bo wiedział, że przy Hakimim szanse na grę są marginalne.  

Do tego trzeba wspomnieć, iż Conte na dłuższy moment zrezygnował z usług Milana Skriniara, a to po części pokłosie okienka transferowego i spekulacji o przejściu Słowaka do Tottenhamu. Skriniar to nadal jeden z lepszych stoperów w Serie A pod względem samej defensywy. Niemniej na tę pozycję Antonio kupił Kolarova, który w systemie 3-5-2, będzie grał pół-lewego obrońcę. Do drugiej linii pozyskał natomiast Arturo Vidala, z którym współpracował wcześniej w Juventusie. 

Podsumujmy sobie to wszystko i zbierzmy w jednym miejscu. Kadra Interu na sezon 20/21:

BRAMKARZE

Samir Handanović ma najlepsze lata kariery za sobą. Widać po nim, że już prawie stoi na drugim brzegu rzeki, ale nadal potrafi wprawić nas w osłupienie. Nadal ma świetny refleks, nieźle gra nogami. Z drugiej strony popełnia coraz więcej błędów, które czasami kosztują stratę punktów. Ta pozycja jest zabezpieczona na rok-dwa, ale kibice Interu wiedzą, iż już trzeba rozglądać się za perspektywicznym golkiperem.

(poniżej jedna z sytuacji, w której Słoweniec popełnił błąd. Podał w taki sposób, że zawodnik Benevento tylko lekko pchnął piłkę do przodu i umieścił ją w siatce)

W odwodzie pozostaje Ionut Radu, ograny w Parmie, z wyrobianą marką na Półwyspie Apenińskim. Rumun aktualnie przechodzi COVID-19, ale gdy już wróci, będzie dwójką i kilka spotkań mu skapnie w udziale. Dalej mamy Daniele Padellego, natomiast mając w głowie rozgrywki 19/20, wszyscy woleliby, aby 34-latek został na ławce. Do tego dochodzi młodziutki Filip Stanković. 

OBRONA

Stefan De Vrij, Alessandro Bastoni, Daniele D’Ambrosio, Aleksandar Kolarov, Milan Skriniar. To wygląda solidnie. Najlepszy obrońca ligi, do tego 21-letni Bastoni, który już w Lidze Europy pokazał, że jest gotowy na taki poziom. Kolarov kupiony z Romy też będzie grał w tej „trójce”, a też z czasem może przejść oczko wyżej, na wahadło. Skriniar, jeśli wróci do swojej optymalnej formy, to pewniak. Na sam koniec zostaje Danilo D’Ambrosio. Czasem zagra dobrze, czasem popełni juniorski błąd, czasem strzeli gola. 

Jeśli chodzi o obronę, to Inter dysponuje mocnymi nazwiskami, nawet pomimo odejścia Godina. 

WAHADŁA

Najbardziej newralgiczne pozycje, ponieważ są one kluczowe dla Conte i Włoch przywiązuje do nich olbrzymią wagę. Wystarczy powiedzieć, że odkąd został szkoleniowcem na Meazza, na tej pozycji przewinęli się: Candreva, D’Ambrosio, Lazaro, Hakimi, Moses, Young, Asamoah, Biraghi, Perisić, Dimarco. Dziesięciu zawodników w rok. Transfer Marokańczyka z Realu Madryt powinien rozwiązać na lata kwestię prawej flanki, a na lewej? No cóż, tu pewnie będzie większa rotacja. Do gry jest Ivan Perisić, który oczywiście wahadłowym nie jest, ale na tej pozycji widzi go Conte i Chorwat zwykle gra kilka metrów niżej niż Lautaro i Lukaku. Po wyleczeniu się z COVIDu dojdzie Ashley Young. Obie strony w razie czego obskoczy Matteo Darmian, ściągnięty z Parmy. 

Na razie jednak wydaje się, że Hakimi nie odda miejsca w składzie przez długi czas. 

Powyżej sytuacja z meczu z Fiorentiną. Alexis Sanchez (przy piłce) daje piłkę za plecy Cristiano Biraghiego, do której dopada Hakimi i wykłada futbolówkę Lukaku. Gol na 3:3. 

Tu już starcie z Benevento. Hakimi odbiera długie podanie od Kolarova, ścina akcję do środka podając do Alexisa. 

Alexis odgrywa Marokańczykowi za obrońców beniaminka Serie A. 

Hakimi znów przy piłce, podaje do Lukaku, a Belg wygrywa pojedynek z Glikiem i umieszcza piłkę w siatce. 

Kolejna, identyczna sytuacja, tym razem z ostatnich derbów. Vidal podciął piłkę nad dwoma liniami Milanu, ale strzał Achrafa z główki poszedł obok słupka. 

ŚRODEK POLA

To jest bardzo ogólne określenie, najlepiej byłoby podzielić to na defensywnych pomocników i tych grających odrobinę wyżej. Zatem w tej pierwszej grupie mamy Marcelo Brozovicia, Arturo Vidala, od biedy można tu wrzucić Roberto Gagliardiniego lub Matiasa Vecino. Ciekawie jest na pozycji „8”, gdzie teoretycznie może zagrać wspomniana dwójka, Vidal także, Nicolo Barella, Stefano Sensi, Christian Eriksen, no i Radja Nainggolan rzecz jasna.

Zachwycaliśmy się początkiem zeszłego sezonu głównie z uwagi na Nicolo Barellę i Stefano Sensiego. Ten drugi miał genialne pierwsze kolejki, rozdawał karty na boisku i też nie ma przypadku w tym, że dopiero jak odniósł kontuzję, Inter przestał aż tak zachwycać. Na Sensiego cały czas czekamy, przez ostatnie miesiące głównie leczył kontuzje. Co do Barelli, to wszyscy wiedzieli, że to chłopak dysponujący ogromnym potencjałem. Rozwija się holistycznie, fakt, jednak u niego ten peak formy również przyszedł na koniec zeszłego sezonu. W tym roku musi częściej być liderem.

NAPAD

Romelu Lukaku w barwach Interu:

  • 55 meczów
  • 38 goli
  • 6 asyst
  • Udział przy bramce co 102 minuty

Lautaro w sezonie 19/20:

  • 49 meczów
  • 21 goli
  • 7 asyst
  • Udział przy bramce co 128 minut

Bardzo dobre liczby. Dawno w zasadzie nie widziałem duetu napastników, który w takim stopniu się uzupełniał. Conte stworzył idealne warunki dla Romelu, aby Belg mógł wrócić do swojej topowej formy po nie do końca udanym pobycie w Manchesterze United. Z Lautaro zrobiło to samo, z tą różnicą, iż najpierw musiał go jeszcze ukształtować. Pod tymi względami atak Interu jest imponujący. W odwodzie pozostaje Alexis Sanchez, którego niektórzy już skreślili, ale ten zawodnik też przeżywa renesans formy pod skrzydłami szkoleniowca Interu. 

*

Ta kadra jest naprawdę bardzo dobra i jeżeli znów Conte machnie ręką na Ligę Mistrzów, a w Serie A zajmie drugie miejsce, to będzie można być rozczarowanym. Wiadomo, że to dopiero początek sezonu, ale właśnie teraz powinny zapalać się pierwsze czerwone lampki u Conte. Porażka w derbach była pechowa. Kolarov podarował karnego Ibrahimoviciowi w absurdalny sposób. Szwed zszedł na słabszą lewą nogę, powoli wychodził ze światła bramki i Serb wtedy wjechał mu w nogi. Kilka minut później zgubił krycie i Zlatan dołożył drugą sztukę.

Następnie Serb po części odkupił swoje winy, notując asystę drugiego stopnia przy trafieniu Romelu Lukaku. Potem oglądaliśmy festiwal nieskuteczności ze strony Nerazzurrich, bo to jaką setkę zmarnował Hakimi czy wspomniany Belg, to głowa mała. To spotkanie można było spokojnie wygrać.

Ale to też nie był pierwszy błąd Kolarova i defensywy Interu w tym sezonie. Wracam do meczu z Violą. 

Ta sytuacja to też pokłosie kunsztu Ribery’ego, ale mimo wszystko nie może być tak, że Chiesa ucieka Perisiciowi, a Kolarov nie asekuruje Bastoniego. Obecny zawodnik Juventusu dopadł do piłki a następnie przelobował Handanovicia. Na całe szczęście, Inter koniec końców wygrał to spotkanie 4:3. 

*

Inter ma mnóstwo rzeczy do poprawy, ale również dysponuje silniejszą kadrą niż rok temu. Popatrzcie, ile sytuacji mediolańczycy wykreują sobie wyłącznie ze względu na obecność Hakimiego. Na dodatek cała stolica Lombardii czeka na formę Eriksena, który przecież już kilka miesięcy siedzi we Włoszech, a na razie nie zaprezentował choćby pierwiastka z tego, co pokazywał w Tottenhamie. Wzmocniony środek pola Arturo Vidalem. Nainggolan pomimo wielu doniesień został na Meazza. Wrócił po kontuzjach Stefano Sensi, Barella cały czas jest w sztosie, Lukaku i Lautaro w pierwszych czterech kolejkach załadowali siedem goli. Jest na czym budować. 

Inter musi w tym roku powalczyć o mistrzostwo.

Lepszej okazji może nie być. 

Dominik Klekowski