fot: AA Photo
W ubiegłą środę polskie zespoły poznały swoich rywali w II rundzie eliminacji europejskich pucharów. Spośród wszystkich przedstawicieli Ekstraklasy najtrudniejsze zadanie czeka Górnika Zabrze, który trafił na wicemistrza Turcji – Fenerbahce. Na pierwszy rzut oka losowanie nie pozostawia złudzeń i wskazuje zdecydowanego faworyta. Gdy jednak przyjrzymy się bliżej sytuacji klubu ze Stambułu, obraz staje się znacznie bardziej złożony. Presja związana ze 120-leciem, kolejny sezon bez mistrzostwa, zmiana trenera oraz możliwe absencje po mundialu sprawiają, że „Żółte Kanarki” wcale nie muszą przystępować do tego dwumeczu w roli niekwestionowanego faworyta.
Presja 120-lecia
Ostatni raz sezonie 2013/14 puchar za tytuł ligi tureckiej miał barwy żółto-niebieskie. Od tamtej pory, co sezon słychać zawód na trybunach Şükrü Saracoğlu. Były lata, w których tytuł przegrywali ledwie trzema punktami – tak było w tym roku i przed trzema laty, gdy musieli uznać wyższość Galatasaray. Aż osiem z ostatnich 12 sezonów zakończyli za plecami mistrza. W tym czasie klub dwukrotnie kończył na trzecim miejscu, i tyle samo razy znajdował się w strefie poza pucharami – na szóstej i siódmej lokacie
Najbliższy sezon przyniesie w klubie ze Stambułu obchody 120-lecia. Jak wiemy, oczekiwania kibiców i są ogromne, dlatego nadrzędnym celem będzie walka o tytuł mistrzowski. Nie oznacza to braku rywalizacji o Ligę Mistrzów, na którą w żółtej części Stambułu oczekują już od 18 lat.
Europejski paradoks
Choć Fenerbahce to wielka marka europejskiej piłki, ostatni raz w fazie grupowej Ligi Mistrzów rywalizowało w sezonie 2008/09. Od tamtej pory częściej możemy oglądać ten zespół w Lidze Europy, a od niedawna również w Lidze Konferencji. Turecki klub przechodzi eliminacje i dociera do fazy pucharowej, lecz szklanym sufitem okazuje się być 1/16 lub 1/8 finału. Na tym etapie kończyli swoją przygodę z europejskimi pucharami siedmiokrotnie. Wyjątkami było odpadnięcie w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2018/19, awans do ćwierćfinału Ligi Konferencji w sezonie 2023/24 oraz półfinał Ligi Europy w sezonie 2012/13.
Stosunkowo niedawno Turcy mogli awansować do fazy ligowej Ligi Mistrzów, lecz w ostatniej rundzie eliminacyjnej ulegli Benfice w dwumeczu 0:1. Od czasu awansu do fazy grupowej w sezonie 2008/09, dziewięciokrotnie podchodzili do eliminacji najważniejszych rozgrywek klubowych w Europie. W tym czasie raz odpadli w drugiej rundzie, pięć razy w trzeciej i trzykrotnie w play-offach.
Każdy zespół ma swoją Levadię Tallin. Nie inaczej jest w przypadku Fenerbahce. Jedna z największych kompromitacji w historii nastąpiła w czwartej rundzie eliminacyjnej do Ligi Europy w sezonie 2017/18, gdy dość niespodziewanie musieli uznać wyższość macedońskiej Vardar Skopje. Turcy ulegli wówczas w dwumeczu 1:4 i sensacyjnie pożegnali się z rozgrywkami.
Karuzela trenerska
Na przestrzeni 12 miesięcy, „Żółte Kanarki” miały aż trzech szkoleniowców. Poprzednią kampanię rozpoczynał Jose Mourinho, którego przygoda z Tureckim klubem zakończyła się 29 sierpnia 2025 roku. Z „The Special One” pożegnano się po nieudanych eliminacjach do Ligi Mistrzów.
Jego następcą został Domenico Tedesco. Zespół pod wodzą Włocha skupił się na rywalizacji w lidze, jednak pod koniec kwietnia Włoch stracił posadę. Drugie miejsce i siedem punktów straty do Galatasaray, oraz dotkliwa porażka 0:3 w derbach Stambułu z „Galatą” przelały czarę goryczy. Końcówkę sezonu, zakończonego wicemistrzostwem kraju i zaledwie trzypunktową stratą do odwiecznego rywala poprowadził już tymczasowy trener Meli Mulat Göle.
Przed kilkoma dniami potwierdzono jednak, że od nowego sezonu, Fenerbahce obejmie Ismail Kartal. 65-latek przez 10 lat był związany z „Żółtymi Kanarkami” jako zawodnik, a następnie trzykrotnie prowadził ten zespół w latach 2014-15, 2021-22 i 2023-24. W dodatku przez lata był asystentem szkoleniowców w tym klubie, a także pracował jako koordynator młodzieży.
Górnik z szansą?
Zespół Michala Gasparika może upatrywać szansy w terminie rozegrania meczu. Starcie zapanowano na 21 lub 22 lipca, czyli tuż po finale Mistrzostw Świata. Choć główna ostoja drużyny – Turcy – odpadła już z rozgrywek, kilku kluczowych zawodników występuje w barwach drużyn narodowych walczących o finał, który wypada 19 lipca.
Nowy trener wicemistrza Turcji najprawdopodobniej nie będzie mógł korzystać z pełnej kadry na samym starcie przygotowań do nowego sezonu. Rozgrywki ligowe nad Bosforem rozpoczynają się w połowie sierpnia, i właśnie wtedy spodziewany jest powrót wszystkich zawodników uczestniczących w mundialu. Oczywiście nie oznacza to, że „Żółto-niebiescy” podejdzie do eliminacji mniej ambitnie, lecz Górnik jest w stanie wykorzystać okres przejściowy, gdy zespół wciąż będzie dostosowywał się do wymagań nowego trenera i jego wizji gry.
Polski wątek
W rywalizacji z Polskimi drużynami, „Żółte Kanarki” nie mają dobrego bilansu. Czterokrotnie mierzyli się z Ruchem Chorzów w Pucharze UEFA w 1972 i Pucharze Mistrzów w 1974 roku, notując jedno zwycięstwo i trzy porażki.
Dla Górnika mecz z Fenerbahce to już będzie ogromna pula doświadczenia oraz pokazanie się na arenie międzynarodowej po raz pierwszy od ośmiu lat. Choć mecz odbędzie się za miesiąc, do tego czasu będziemy wiedzieli znacznie więcej o kadrze i sytuacji zarówno „Górników” jak i „Żółtych Kanarków”. Z pewnością punktem odniesienia dla „Fener” może być sparing z Pogonią Szczecin, gdyż przeciwko „Portowcom” Turcy zagrają 11 lipca.
Mikołaj Malinowski