To już ten etap – na placu boju pozostały już tylko dwie pary drużyn, które powalczą ze sobą o wielki finał na Wembley. Po wszystkich perturbacjach, które przeszły, przed nimi już prawie widać finisz. W oddali odsłania się kopuła mitycznego londyńskiego stadionu. Kto ma największe szanse, by zostać zapamiętanym jako zwycięzca, a kto będzie zmuszony obejść się smakiem?
Już patrząc na zestaw reprezentacji, które zagrają o finał, widzimy dwóch wielkich faworytów, a mianowicie Włochów i Anglików. Zacznijmy może od tych pierwszych.
Podopieczni Manciniego przeszli przez fazę grupową jak burza, nie tracąc żadnego gola. Postawiła im się dopiero Austria, z którą rozprawili się po dogrywce. Mecz z Belgią to już kunszt i pokaz umiejętności poszczególnych jednostek. Wiedz, że masz duże szanse na mistrzostwo Europy, skoro:
- Verratti jest prawdziwym sternikiem środka pola, katalizatorem, który spaja wszystkie pozostałe części drużyny,
- Chiellini mimo swego wieku nadal pozostaje generałem defensywy, która w tym turnieju dała sobie wbić tylko 2 gole,
- Za plecami obrońcy mają komfort w postaci pewnego Donnarummy, ratującego Italię podczas meczu z Belgią swoimi interwencjami,
- Każdy mecz to popis innych indywidualności (Barella, Insigne, Spinazzola).
Jest jeden problem w postaci ofiary ćwierćfinałowego starcia z Belgami. Bez Leonardo Spinazzoli ataki Włochów lewą flanką mogą stracić odrobinę na dynamice, ale widząc team spirit w tej ekipie, wydaje się, że każdy zmiennik da z siebie wszystko, byleby przejść Hiszpanów. To po prostu jedna wielka rodzina, a zarazem poważny kandydat do sięgnięcia po ostateczny triumf.
Gli #Azzurri abbracciano #Spinazzola
— Nazionale Italiana ⭐️⭐️⭐️⭐️ (@Vivo_Azzurro) July 3, 2021
Torna presto Leo! 💪🏻#Coverciano#Nazionale 🇮🇹 #Azzurri #VivoAzzurro pic.twitter.com/MVPbtembju
Niepewna Hiszpania
Naprzeciwko nich staną jednak rozjuszeni zawodnicy trenera Enrique, co do których mam pewne wątpliwości. Wiadomo, rozkręcali się w powoli, bo remisami ze Szwecją i z Polską. Później jednak przyszedł prawdziwy ofensywny koncert w postaci dwóch meczów pod rząd, okraszonych pięcioma golami. Martwi jednak utrata koncentracji pod koniec starcia z Chorwacją, kiedy to podopieczni Dalicia zdołali wyrównać. Problemów jest kilka, ale paradoksalnie największym z nich jest po prostu zablokowany napastnik. Czy to Alvaro Morata, czy Gerard Moreno. Ten drugi mógł zapewnić Hiszpanom wcześniejszy awans, niż batalia w karnych ze Szwajcarią, ale fatalnie się mylił.
Występy na EURO i gole w turniejach:#ESP Alvaro Morata 8/5#ESP Fernando Torres 13/5#ESP David Villa 4/4#ESP Raul 7/1#EURO2020 #CRO #ESP
— Filip Macuda (@f_macuda) June 28, 2021
Brawo, Alvaro!
PS Kocham piłkę nożną. pic.twitter.com/mu3NuJ1vWc
Bez klasycznego egzekutora może być ekipie La Rojy niezwykle ciężko. Tym bardziej, że to starcie z Włochami, przeciwko którym trzeba wykorzystać najmniejszą nadarzającą się okazję. Śmiało można stwierdzić, że Hiszpanie potrafią kreować, ale za tym kreowaniem muszą iść skutki w postaci goli na tablicy wyników. Na Moratę wylał się już hejt w tym turnieju, czego oczywiście nie pochwalamy, bo to przecież tylko piłka nożna, a „wjeżdżanie” na rodzinę to całkowita przesada.
Fakty są takie – Hiszpanie to do tej pory najbardziej bramkostrzelna drużyna EURO (12 zdobytych goli). Strach pomyśleć, ile byłoby tych bramek, gdyby wykorzystali wszystkie swoje szanse. Pamiętamy wszyscy przecież finał EURO sprzed 9 lat. Włosi dostali solidną nauczkę, jednak dzisiaj widzę w nich drużynę, która zrywa ze wszystkimi swoimi demonami przeszłości. Są w gazie, wszyscy już zacieramy sobie ręce na te starcie.
Pragmatyczny jak Anglik
Niektórzy mogą psioczyć, że podopieczni Southgate’a są po prostu nudni, nie mają nic ciekawego do zaoferowania. Jeśli jednak to ma być droga do ostatecznego sukcesu, to czemu nie? Tym bardziej na Wyspach Brytyjskich, gdzie bardziej od pięknej gry kibiców może zadowolić tylko końcowy triumf w turnieju. Co z tego, że grasz widowiskowo, skoro nie ma cię już w turnieju? (Holendrzy pozdrawiają)
Anglicy przede wszystkim przegnali swoje stare klątwy nieudanych meczów przeciwko Niemcom. To uskrzydliło ich na tyle, że dzisiaj mogą realnie myśleć o finale tegorocznego czempionatu. Skoro przed półfinałem robisz sobie jeszcze trening strzelecki przeciwko Ukrainie, to morale znacznie wzrastają.
History-makers.
— England (@England) July 4, 2021
The #ThreeLions have kept 7️⃣ consecutive clean sheets for the first time in our history, becoming the only team not to concede a goal in the first 5️⃣ games of a European Championship finals. pic.twitter.com/btS9sh1b7x
Imponuje statystyka straconych goli, ponieważ Synowie Albionu mogą wpisać sobie w niej 0. Solidna defensywa, kierowana przez Stonesa i Maguire’a pokazuje, że sukcesy można osiągać przede wszystkim dobrą grą w tyłach. Z przodu też rozwiązał się problem ofensywnej indolencji Kane’a, który śmiało może atakować pierwsze miejsce klasyfikacji króla strzelców. Znakomite piłki dogrywa szalejący na wahadle Shaw (3 asysty), środek pola (niezależnie, kto się tam znajdzie) prezentuje stały poziom gry i dobre rozegranie, a dodając do tego dobrą formę Pickforda, można mieć wrażenie, że to Anglicy znajdą się w finale. Będą musieli przebić się jednak przez Duński dynamit.
W szaleństwie metoda
Duńczycy oczywiście marzą o powtórce z 1992r. kiedy zostali mistrzami Starego Kontynentu. Na papierze wyglądają jednak słabiej od omówionych wcześniej reprezentacji. To wcale nie znaczy, że tak jest w praktyce. Słynne powiedzenie, że cicha woda brzegi rwie, zdaje się mieć tutaj znakomite odzwierciedlenie. Historia tej drużyny jest niesamowita, zważając na wydarzenia z meczu z Finlandią. Dwie porażki w fazie grupowej oraz popis przeciwko Rosji w ostatnim meczu i Walii w 1/8 finału stały ze sobą w sprzeczności.
Prawda jest taka, że ta drużyna jest świetnie zbilansowana. Kasper Hjulmand potrafił stworzyć ekosystem, w którym każdy czuje się dobrze. Kasper Dolberg nie grał w poprzednich meczach, a trafił do składu na Walijczyków i został z miejsca bohaterem spotkania. Joakim Maehle to jedno z objawień tego turnieju. Obrona także nie zaliczyła poważnych wpadek, a kieruje nią znakomity Simon Kjae. Za plecami jest jeszcze lepiej, bo bramki strzeże doświadczony Kasper Schmeichel. Środek pola? Pełna kontrola Hojbjerga, który potrafi kreować i rozgrywać jak mało kto.
🎉 #SundayFeeling 🇩🇰#EURO2020 | @DBUfodbold pic.twitter.com/JUPgxCG5Ql
— UEFA EURO 2020 (@EURO2020DE) July 4, 2021
Jedynym mankamentem wydaje się reakcja po stracie gola, która daleka jest od ideału. Widzieliśmy to w meczu z Belgami i w ostatnim starciu z Czechami. Mając pełną kontrolę nad spotkaniem, Dania może zostać w łatwy sposób zapędzona w pułapkę własnego komfortu, z której ciężko potem uciec. Z drugiej strony, nie pogardzilibyśmy kontynuacją tej pięknej historii. Niech trwa przez całe EURO…