fbpx

Ćwierć wieku i basta! Warta Poznań w Ekstraklasie

Share on facebook
Share on twitter
2020.07.31 Pilka nozna, Fortuna 1 liga sezon 2019/2020 Baraz o awans do PKO Ekstraklasy, final Mecz 
Warta Poznan - Radomiak Radom
N/z awans radosc puchar
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

Tej nocy Poznań nie zaśnie. Po 25 latach przerwy znów na jednym stadionie kibice Lecha i Warty będą krzyczeć ”Lech King, Warta Queen”. W Grodzisku Wielkopolskim Warta Poznań po dwóch golach po rzutach karnych i interwencji systemu VAR pokonała Radomiaka 2:0 i została trzecim beniaminkiem w nadchodzącym sezonie ekstraklasy.

Zarówno Warta jak i Radomiak z utęsknieniem myśleli o powrocie do elity. ”Warciarze” czekali na awans 25 lat, a ”zieloni” z Radomia 35. W sezonie zasadniczym dwukrotnie triumfowała ekipa z Poznania (2:0 i 3:0). Mimo to Warta nie była zdecydowanym faworytem spotkania. Podopieczni Piotra Tworka wiosną spisywali się znacznie gorzej, a Radomiak Dariusza Banasika regularnie punktował i grał ofensywny futbol. Dla dwóch klubów, które miały jedne z najniższych budżetów na zapleczu ekstraklasy gra toczyła się o wielką stawkę.

Od początku spotkania przeważali gospodarze. Doskonałą sytuację do zdobycia bramki w 6. minucie miał Mariusz Rybicki, ale skrzydłowy Warty uderzył z 16 metrów ponad bramką. Po pół godzinie gry ”Warciarze” oddali pięć strzałów, Radomiak zero. Jednak z minuty na minutę Radomiak rozpędzał się. W 39. minucie Leandro minął kilku piłkarzy gospodarzy, odegrał do Mateusza Cichockiego, ale po niedbałym strzale futbolówkę sparował Adrian Lis.

Przez pierwsze 10 minut drugiej połowy Radomiak sprawiał wrażenie drużyny, która jako pierwsza umieści piłkę w siatce. Kolejną świetną sytuację do zdobycia bramki miał w 57. minucie Cichocki. Po dośrodkowaniu z lewej strony Abramowicza obrońca doszedł do piłki, ale nie zdołał jej umieścić w bramce Lisa. Sześć minut później w polu karnym Abramowicz kładzie ręce na plecach Łukasza Spławskiego, a ten pada na murawę. Po kilku minutach konsultacji z wozem VAR i analizie sytuacji, arbiter spotkania Bartosz Frankowski dyktuje rzut karny, który powiedzmy sobie szczerze był bardzo miękki. Do jedenastki podszedł etatowy wykonawca rzutów karnych, Mateusz Kupczak, który zdobył bramkę, choć Cezary Miszta wyczuł jego intencję.

Po straconej bramce trener gości Dariusz Banasik postanowił wzmocnić formację ofensywną. Wpuścił na murawę napastnika Macieja Górskiego, który miał ukąsić obronę gospodarzy. Radomiak stwarzał kolejne groźne sytuacje, a najlepszą miał Rafał Makowski, który w 71. minucie uderzył tuż obok słupka. W 82. minucie Warta zadała ostateczny cios, ale znów w znajomym stylu. Na rajd w polu karnym Radomiaka zdecydował się Michał Jakóbowski, który minął dwóch rywali, a następnie został podcięty przez Mateusza Cichockiego. Sędzia Frankowski kontynuował grę, a po tym jak piłka po strzale piłkarza Radomiaka wyszła na aut, zreflektował się i po raz kolejny podbiegł do telewizorka. Sędzia dopatrzył się faulu w polu karnym i wskazał na wapno. Mateusza Kupczaka przed wykonaniem jedenastki próbował zdekoncentrować Miszta, ale na marne. Na prawie kwadrans przed końcem spotkania Warta prowadziła 2:0.

Po straconej bramce goście wpadli w furię, a szczególnie trener Banasik, który otrzymał czerwoną kartkę i oglądał resztę spotkania na trybunach. Kibice Radomiaka oglądający mecz w Radomiu głośno wyrażali dezaprobatę wobec sędziego Frankowskiego. W końcówce spotkania dwie żółte kartki głupio zarobił napastnik Warty, Mateusz Szczepaniak, który kilkanaście minut wcześniej wszedł z ławki rezerwowych. Wynik jednak nie uległ zmianie. W Grodzisku Wielkopolskim gospodarze mogli rozpocząć świętowanie.

Złośliwi powiedzą, że VARta, a nie Warta Poznań awansowała do ekstraklasy. Przecież VAR pomógł poznaniakom w półfinale przeciw Termalice, a teraz dwukrotnie zadziałał na ich korzyść w meczu z Radomiakiem. Mimo wszystko, ”warciarze” zasłużenie po 25 latach przerwy awansowali do ekstraklasy. Przez ćwierć wieku Warta doświadczyła wiele: spadek do III ligi, nieudolnych właścicieli w postaci państwa Pyżalskich, a na koniec omal nie otarła się od bankructwa. To historia o underdogu na którego nikt przed sezonem nie postawił pieniędzy. No bo co miało wskazywać, że awansują? Trzymilionowy budżet? Budynek, który przecieka i pachnie grzybem? Trener bez dużego nazwiska? Anonimowi gracze (poza Trałką i Kupczakiem)? Dlatego tak wielki jest sukces zespołu z Poznania. Jeszcze cztery lata temu Warta występowała w II lidze, teraz awansowała do elity. Nieprawdopodobne, a jednak się wydarzyło.

Warta Poznań – Radomiak Radom 2:0 (0:0)

Bramki: Mateusz Kupczak 67′ k., 83′ k.

Żółte kartki: Trałka, Kieliba, Grobelny, Szczepaniak, Jakóbowski, Laskowski – Kaput, Leandro, Górski

Czerwone kartki: Szczepaniak (za drugą żółtą) – Banasik (poza boiskiem)

Warta Poznań: Lis – Grobelny, Kieliba, Ławniczak, Kiełb – Trałka, Kupczak, Rybicki, Janicki (58′ Laskowski), Jakóbowski – Spławski (75′ Szczepaniak)

Radomiak Radom: Miszta – Jakubik (86′ Fundambu), Cichocki, Karwot, Abramowicz – Kaput, Michalski, Leandro (86′ Sokół), Banasiak (71′ Górski), Makowski – Nowak

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Stadion: Stadion Dyskobolii w Grodzisku Wielkopolskim