Cudu nie było. Piast odpadł z europejskich pucharów

Share on facebook
Share on twitter
2020.06.09 Gliwice
Pilka nozna PKO Ekstraklasa 2019/2020
Piast Gliwice - Gornik Zabrze
N/z Emocje reakcja Piotr Parzyszek
Foto Lukasz Sobala / Press Focus

2020.06.09 Gliwice
Football Polish PKO Ekstraklasa Season 2019/2020
Piast Gliwice - Gornik Zabrze
Emocje reakcja Piotr Parzyszek
Credit: Lukasz Sobala / Press Focus

Przygoda Piasta Gliwice w kwalifikacjach do Ligi Europy zakończyła się na III rundzie. Gliwiczanie przegrali na wyjeździe z FC Kopenhagą 0:3. Choć przeciwnik zademonstrował lepszą kulturę gry to nie można stwierdzić, że ”Piastunki” rozczarowały. Zabrakło skuteczności, która była potrzebna w walce o awans do kolejnego etapu rozgrywek.

Zdecydowanym faworytem czwartkowego starcia na Parken byli gospodarze. FC Kopenhaga to zespół regularnie grający w europejskich pucharach, a miesiąc temu dotarli do ćwierćfinału Ligi Europy, przegrywając po dogrywce z Manchesterem United. Dla ”Piastunek” awans do III rundy kwalifikacji Ligi Europy był największym osiągnięciem w historii występów klubu w Europie. Po raz trzeci Piast przystępował do pojedynku jako underdog. Gliwiczanie wcześniej pokonali Dynamo Mińsk i TSV Hartberg, ale FC Kopenhaga to jednak przeciwnik z owiele wyższej półki.

Od początku spotkania gospodarze nie opuszczali połowy rywali. Drużyna Stale Solbakkena starannie budowała atak pozycyjny. Cierpliwa gra Duńczyków przyniosła skutek w 14. minucie. Szybkie rozegranie gospodarzy, Pep Biel został całkowicie osamotniony po prawej stronie pola karnego, Hiszpan wstrzelił piłkę, a z futbolówką do bramki wjechał Kamil Wilczek. Ex-piłkarz Piasta pogrążył swój były zespół i po prawie kwadransie Kopenhaga prowadziła 1:0.

Kopenhaski zespół kontynuował konstruowanie akcji, a Piast nie miał żadnego pomysłu na stworzenie zagrożenia. Pomocną dłoń chciał wyciągnąć…bramkarz gospodarzy, Johnnson. Szwedzki golkiper źle wybijał piłkę i trafił w nogi Piotra Parzyszka, ale futbolówka nieszczęśliwie dla piłkarzy Piasta tylko odbiła się od słupka. Niewykorzystana sytuacja napędziła zawodników ”Piastunek”. Po szybkim odbiorze piłki, składna wymiana trójki Konczkowski-Parzyszek-Lipski, ale środkowy pomocnik nie zdołał pokonać świetnie interwenującego Johnssona. Po tej akcji było widać jak na dłoni, że jeśli tylko Piast postawi na wyższy pressing, defensorzy ”Løverne” będą gubić się jak dzieci we mgle.

W 31. minucie po dobrym zagraniu Winda, świetną okazję miał Fischer, ale piłkę na róg sparował Frantisek Plach. Następne 10 minut dosyć spokojne w wykonaniu obu ekip, aczkolwiek Duńczycy postraszyli polską drużynę ostrym dośrodkowaniem z rzutu rożnego. W odwecie, w 44. minucie Parzyszek próbował głową pokonać Johnssona, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Choć dominującą stroną w pierwszej połowie była FC Kopenhaga i zasłużenie prowadziła, to jednak Piast mógł spokojnie ugryźć rywala. Zabrakło regularności w rozgrywaniu piłki. Głupie straty w środku pola sprawiały, że gra trzeciej drużyny w minionym sezonie ekstraklasy traciła na jakości.

Lepiej drugą połowę rozpoczęli piłkarze FC Kopenhagi. W 48. piłka wpadła do siatki za sprawą Wilczka, ale Varela faulował w polu karnym Czerwińskiego i sędzia anulował bramkę. Gospodarze poszli za ciosem i w 51. minucie Bengtsson dośrodkował w pole karne do Winda, a młody Duńczyk główką trafił w poprzeczkę. Z przewrotki próbował uderzać aktywny Wilczek, ale na szczęście dla obrońców Piasta była to nieudana próba. Co nie udało się w 51. minucie, udało się siedem minut później. Johnsson wybił piłkę daleko, pojedynek szybkościowy z Czerwińskim wygrał Wilczek (choć przyjmował futbolówkę ręką), polski napastnik z lewej strony świetnie znalazł Winda, a ten spokojnie umieścił piłkę w bramce Placha.

Piast po straconym golu z minuty na minutę tworzył sporo sytuacji, zagrażał przeciwnikom, których obrona tego dnia spisywała się bardzo przeciętnie. I może gliwiczanie strzeliby gola, ale jak w piosence Kazika ”Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka, byłaby rzecz wielka”. Sporo miał pecha choćby żegnający się z Piastem, Piotr Parzyszek. W 84. minucie po jego strzale futbolówka odbiła się od nogi obrońcy FCK i trafiła w słupek. ”Piastunki” do ostatniej minuty dzielnie walczyły o zdobycie choćby jednej bramki, ale pod koniec z trzeciego gola cieszyli się gospodarze. Trzecią bramkę dla FCK zdobył Pep Biel.

Choć wynik wskazuje na pewne zwycięstwo ze strony FC Kopenhagi, to nie można powiedzieć, że Piast był całkowicie bezradny. Gliwiczanie mieli sporo klarownych sytuacji, ale nie potrafili ich wykorzystać. Ktoś powie, że zabrakło piłkarskiego farta, ale też jakości, playmaker’ów jakich ma Lech (Tiba, Ramirez) czy zawodników, którzy mają smykałkę do strzelenia goli (Ishak). Kristopher Vida rozegrał fatalny mecz. Miał być następcą Jorge Felixa, a nawet w 1% Węgier nie zademonstrował tego co pokazał Hiszpan podczas pobytu w Gliwicach. Piast wraca do smutnej ligowej rzeczywistości, ale wstydu w Europie nie przyniósł. Wręcz przeciwnie, awans do III rundy kwalifikacji Ligi Europy jak na potencjał i budżet tego klubu można potraktować jak sukces.

FC Kopenhaga – Piast Gliwice 3:0 (1:0)

Bramki: Wilczek 14′, Wind 58′, Biel 90+5′

Żółte kartki: Mudrazija – Czerwiński, Lipski

FC Kopenhaga: Johnsson – Varela, Nelsson, Sigurdsson (67′ Oikonomou), Bengtsson – Falk (53′ Mudrazija), Zeca – Pep Biel, Wind, Fischer (75′ Stage) – Wilczek

Piast Gliwice: Plach – Konczkowski, Czerwiński, Huk, Kirkeskov – Vida, Jodłowiec, Lipski (82′ Milewski), Sokołowski (62′ Żyro), Holubek – Parzyszek (89′ Steczyk)

Sędzia: Roi Reinshreiber (Izrael)

Stadion: Parken