fbpx

Cudowny Lech, młodzi legioniści wciąż muszą się uczyć. Podsumowanie 37. kolejki grupy mistrzowskiej

Share on facebook
Share on twitter
2020.07.19 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2019/2020
Lech Poznan - Jagiellonia Bialystok
N/z Christian Gytkjaer krol strzelcow najlepszy napastnij puchar statuetka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2020.07.19 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2019/2020
Lech Poznan - Jagiellonia Bialystok
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Drużyny z grupy mistrzowskiej przystępowały do siódmego spotkania rundy finałowej, żegnając tym samym obecny sezon PKO Ekstraklasy. Lech Poznań niewiarygodnie stłamsił swoich przeciwników, Legia Warszawa wystawiła głównie młodych adeptów futbolów, którzy nie do końca stawili czoła wyzwaniu. Zobacz, co się działo!

Pogrom i pożegnanie Gytkjaera

Lech Poznań w wyśmienitym stylu rozniósł Jagiellonię Białystok, pokonując podopiecznych Iwajło Petewa aż 4:0. Wszystkie bramki padły w pierwszych 40 minutach, bo właśnie wówczas „Kolejorz” zapodał wszystkim znalezionym się na Bułgarskiej pokaz swoje siły, wyższości i dominacji.

Kapitalny koncert od pierwszych minut zapewnił Dani Ramirez, który rządził i dzielił w środku boiska. Początkowo kapitalnie wypatrzył Pedro Tibę, Portugalczyk trafił do siatki, ale arbiterka liniowa zdecydowała się odgwizdać spalonego. Po analizie VAR decyzja została jednak anulowana. Hiszpan nie zaprzestał na samej jednej asyście. Chwilę później, był ostatnim podającym przy golu Christiana Gytkjaera. Tak prezentował się pierwszy kwadrans w wykonaniu lechitów. Poznaniacy po obu zdobyczach nieco zgubili koncentrację i niewiele brakowało, ażeby utracili wypracowaną przedtem zaliczkę. Jakub Moder zaliczył fatalną stratę w środku pola, obrońcy nieco się zdrzemnęli, co wykorzystał Jesus Imaz. Ostatecznie, okazało się, że napastnik znajdował się na ofsajdzie.

Swoich rywali dobił ponownie Gytkjaer, tym razem w parze z Jakubem Kamińskim. To oni przesądzili o losach tego spotkania. W drugiej połowie „Jaga” nie odbiła się już od dna, a „Kolejorz” utrzymywał już tylko, to na co wcześniej sobie ciężko zapracował.

Gytkjaer przyznał na łamach Canal+Sport, że okres w Lechu był jednym z lepszych w jego karierze: Marzyłem o takim pożegnaniu, bardzo się cieszę, ze odchodzę w takim stylu. Ten klub, kibiców i atmosferę zapamiętam do końca kariery. Prawdopodobnie nigdzie nie osiągnąłem tyle, co w Lechu przez ostatnie 3 lata. To były wyjątkowe chwile, będę tęsknił za Lechem.

Młodzi muszą nabrać doświadczenia

Legia Warszawa jest najgorszym mistrzem dokładnie od 24 lat, względem średni punktowej, odkąd w Ekstraklasie za zwycięstwo przyznaje się trzy punkty. To świadczy bardzo źle, nie tylko o mistrzu, ale przede wszystkim o reszcie stawki, która już na kilka kolejek przed końcem utraciła jakiekolwiek szanse na wyszarpanie „Wojskowym” tytułu z rąk.

Aleksandar Vukovic w wyniku końcowego triumfu postanowił na starcia z Lechią Gdańsk i Pogonią Szczecin wyjść młodzieżą. Serbski szkoleniowiec dzięki takim roszadom dał odpocząć zawodnikom, grającym przez długi czas na blokadzie. Pozwoli im to zregenerować się do przyszłego sezonu, który startuje niebawem.

O ile z Lechią Gdańsk jakoś to jeszcze wyglądało, bo mecz zakończył się bezbramkowym remisem, o tyle tym razem Legia musiała uznać wyższość rywali ze Szczecina. Trafienia dla Pogoni zdobyli: Marcin Listkowski oraz Adam Frączczak. Honorowego gola dla Legii ustrzelił Damian Warchoł. Bramka Warchoła to niesamowity sukces w jego wykonaniu. 25-latek przez większość swojej kariery występował w niższych ligach, do czego w dużym stopniu przyczyniły się kontuzje. W ubiegłym sezonie zdobył dla Pelikana Łowicz 16 bramek, a teraz został mistrzem Polski. Niesamowita sprawa.

Trzy miesiące temu nie spodziewałem się, że znajdę się w Legii Warszawa i będę grał w takim klubie. Grałem tylko w trzecioligowym Pelikanie Łowicz. Bardzo miło wspominam tamten okres, ale trzeba iść do przodu. Po dobrym sezonie w trzeciej lidze udało się mi zadebiutować w Ekstraklasie. Jestem z tego bardzo zadowolony. Jestem zadowolony przede wszystkim ze swojego występu, a bramka była tylko dodatkiem. Rozegrałem kilka akcji, zaliczyłem kilka odbiorów, potrafiłem się utrzymać przy piłce, były też dwie straty – zaznaczył 25-latek.

Bezbarwny Piast na koniec sezonu

Miniony sezon w wykonaniu Piasta przez dłuższy okres należał do udanych. Pod koniec fundamenty nałożone przez Waldemara Fornalika zaczęły się jednak sypać. O ile, walka o tytuł z Legią Warszawa została już dawno przegrana, o tyle dziwić może fakt, że gliwiczanie na ostatniej prostej tak łatwo ulegli w rywalizacji o wicemistrzostwo Polski z Lechem Poznań.

„Kolejorz” w ostatnim czasie był w gazie, a Piast w przedostatniej kolejce musiał uznać wyższość, o dziwo, Pogoni Szczecin, a tym razem podzielił się punktami z mizerną Cracovią. Nie można oprzeć się tezie, że były mistrz Polski był bardzo blisko przegranej. Strzelanie rozpoczęli właśnie krakowianie, a autorem jedynego gola dla drużyny Michała Probierza był Mateusz Wdowiak. Stan rzeczy wyrównał Tomasz Jodłowiec, ale miało to miejsce dopiero w… 74. minucie meczu. Do ostatniego gwizdka wynik już nie uległ zmianie.

We Wrocławiu wielkie nadzieje, a obyło się bez happy endu

Erik Exposito w wywiadzie przedmeczowym przyznał, że jest zadowolony z tego sezonu, bo głównym celem Śląska Wrocław było zadomowienie się w górnej ósemce. Owszem, to zostało zrealizowane, ale patrząc na formę wrocławian w fazie zasadniczej, kibice ostrzyli sobie ząbki i oczekiwali zaciekłej walki o puchary do końca.

Tak się jednak nie stało, Śląskowi bardzo drogę utrudnił Lech Poznań, który nie dość, że znalazł się wyżej w tabeli, to do tego, przegrał półfinał Pucharu Polski, co spowodowało, że czwarte miejsce w tym sezonie już nie zapewni gry w eliminacjach do europejskich pucharów.

Podopieczni Vitezslava Lavicki zdemotywowani tym faktem, rozegrali mecz z Lechią Gdańsk w niezbyt najlepszych nastrojach. Przegrali go 1:2, a jedynego gola dla gospodarzy zdobył słynny z brutalizmu boiskowego, Krzysztof Mączyński. Dla gości do siatki trafili Omran Haydary i „swojaka” zdobył Mark Tamas.

Lechia, która przez większość sezonu kręciła się raczej w okolicy miejsc 6-8, nagle znalazła się na czwartym miejscu w tabeli, czyli takim, które często gwarantuje grę w pucharach. To już duży sukces, a jeszcze większy stoi przed nią otworem – już w najbliższy piątek zmierzy się z Cracovią w ramach finału Pucharu Polski. Zapowiada się ciekawy mecz.

Wyniki 37. kolejki górnej osemki:

Lech Poznań 4:0 Jagiellonia Białystok

Legia Warszawa 1:2 Pogoń Szczecin

Piast Gliwice 1:1 Cracovia

Śląsk Wrocław 1:2 Lechia Gdańsk

Tabela grupy mistrzowskiej:

Fot: 90minut.pl
Kliknij w zdjęcie autora i zaobserwuj go na Twitterze