Coraz czarniejsze chmury nad Warszawą

Share on facebook
Share on twitter
2021.11.07 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2021/2022
Legia Warszawa - Stal Mielec
N/z Mateusz Zyro
Foto Marta Badowska / PressFocus

2021.11.07 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2021/2022
Mateusz Zyro
Credit: Marta Badowska / PressFocus

Gra i wyniki mistrzów Polski w ostatnich tygodniach wyglądają fatalnie. Niedzielny mecz ze Stalą Mielec miał być dla Legii meczem na przełamanie, a tylko pogłębił kryzys jeszcze bardziej. Drużyna z Podkarpacia spisała się całkiem dobrze na Łazienkowskiej 3 w meczu 14. kolejki PKO BP Ekstraklasa, a prym na boisku wiódł były legionista — Mateusz Żyro.

Jeden punkt – tyle dzieliło Legię Warszawa od ostatniego w tabeli Górnika Łęczna przed rozpoczęciem niedzielnego starcia ze Stalą Mielec. Marek Gołębiewski przygodę z warszawskim klubem zaczął od trudnych chwil. Najpierw jego zespół wymęczył awans do następnej rundy Pucharu Polski z 3-ligowym Świtem Skolwin, wygrywając zaledwie 1:0. Później przyszła porażka w lidze z Pogonią Szczecin i nieudana batalia w Europie z Napoli. Trener gospodarzy nie miał więc już miejsca na potknięcia, bo jego zespół dryfował po dnie ligowej tabeli.

Legia próbowała, Stal wykorzystywała nadarzające się okazje

Od pierwszej minuty Gołębiewski posłał do boju m.in. Tomasa Pekharta, który wciąż musi grać w masce ze względu na kontuzję. Na dobrze zwartą mielecką obroną wydawał się bardzo ważnym elementem, bo jak pokazał tydzień temu Lech Poznań, wcale nie jest tak łatwo ją złamać. Mielczanie taktykę na to spotkanie mieli jasną, czyli za wszelką cenę nie dopuścić przeciwnika pod własną bramkę. Ustawienie z Mateuszem Matrsem, Jonathanem De Amo oraz Marcinem Flisem w środku zdawało swój egzamin, więc trener Adam Majewski zapewne liczył na kontynuowanie tej dobrej passy przy Łazienkowskiej.

Legia wiedziała, że półśrodkami gola nie strzeli i od początku starała się konstruować poukładane ataki pozycyjne. Po jednym z nich okazję sam na sam z Rafałem Strączkiem stanął Mahir Emreli, ale niepokonany od ponad 200 minut golkiper Stali wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. Wojskowi szukali sobie miejsca lewą stroną, gdzie z Mateuszem Żyro ścigał się Filip Mladenović. Serb miał jednak trudne zadanie, bo kiedy udało mu się wygrać starcie z byłym legionistą, to później nie za bardzo miał komu podać i większość akcji kończyła się fiaskiem.

Przyjezdni byli konsekwentni w tym, co robili we wcześniejszych meczach. Dobrze przesuwali mimo tego, że Legia była ustawiona bardzo ofensywnie. Nie zachwycał Emreli, który kilka razy mógł wypuścić partnera z drużyny na dobrą pozycję, ale za długo z tym zwlekał i nic z tego nie wynikało. Nie szło z gry, więc gospodarze spróbowali ze stałego fragmentu. Po wrzutce z narożnika piłka przeszła całe pole karne i trafiła pod nogi Yuriego Ribeiro. Portugalczyk posłał ją bez namysłu płasko do ziemi, jednak żaden z jego kolegów nie przeciął jej po drodze.

Co nie wyszło w poprzedniej sytuacji, udało się chwilę potem. Najwyżej w powietrze wyskoczył Mateusz Wieteska i otworzył wynik tego spotkania. Chwila radości nie trwała jednak zbyt długo, bo w następnej akcji Stal zaatakowała i doprowadziła do wyrównania. Fabian Piasecki znalazł w polu karnym Maksymiliana Sitka i wypożyczony z Podbeskidzia Bielsko-Biała piłkarz dopełnił formalności, pokonując Cezarego Misztę.
Koszmar Legii trwał, a Stal poszła po swoje. W ostatniej akcji pierwszej części Piasecki popisał się kapitalnym uderzeniem i nie dał szans golkiperowi miejscowych. Niespodziewanie to skazywana na porażkę w stolicy Stal zeszła do szatni z prowadzeniem.

Druga połowa dla Stali

Wściekli na trybunach kibice nie szczędzili gorzkich słów dla swoich piłkarzy. Na drugą połowę warszawianie wyszli bardziej zmotywowani, co poskutkowało dwoma bardzo dobrymi okazjami, jednak ani Emreli, ani Ribeiro nie trafili nawet w światło bramki. Później swojego szczęścia spróbował bardzo aktywny niedzielnego wieczoru w szeregach Legionistów Josue, ale piłka po strzale Portugalczyka przeleciała tuż obok słupka bramki Strączka.

Gospodarze dalej nie tracili wiary w doprowadzenie do remisu, ale bramka gości była dla nich jak zaczarowana w drugiej części gry. Dwukrotnie szczęścia próbował Mladenović, ale Strączek przy uderzeniach najlepszego piłkarza ubiegłego sezonu wykazał się fantastycznym refleksem. Mistrzowie Polski nie umieli, więc drużyna z Podkarpacia pokazała jak strzelać gole. W 81. minucie Krystian Getinger dośrodkował z rzutu rożnego, a tam najwyżej wyskoczył Żyro i udokumentował swój świetny występ w Warszawie golem. Po tym ekipa ze stolicy już się nie podniosła, jedynie w miarę dobrą okazję na gola potem miał rezerwowy Kacper Skibicki, ale bramkarz mielczan nie dał się zaskoczyć.

Legia przegrała szósty mecz z rzędu w lidze. Na pożegnanie zostali wygwizdani przez swoich kibiców i usłyszeli od nich parę niecenzuralnych słów. Kryzys Mistrzów Polski trwa. Brawa natomiast dla Stali, która zagrała bez kompleksów i wywiozła ze stolicy cenne trzy punkty. Drużyna z Podkarpacia coraz lepiej radzi sobie w ostatnich tygodniach w naszej ekstraklasie.

Legia Warszawa – Stal Mielec 1:3 (1:2)

Bramki: Mateusz Wieteska 42′ – Maksymilian Sitek 43′, Fabian Piasecki 45+1′, Mateusz Żyro 81′

Żółte kartki: Yuri Ribeiro, Mahir Emreli, Artur Jędrzejczyk, Filip Mladenović (Legia) – Marcin Flis, Bożidar Czorbadżijski (Stal)

Legia: Cezary Miszta – Yuri Ribeiro (61′ Mathias Johansson), Artur Jędrzejczyk (C), Mateusz Wieteska, Filip Mladenović – Bartosz Slisz – Mahir Emreli (75′ Kacper Skibicki), Josue (75′ Lirim Kastrati), Andre Martins (61′ Ernest Muci), Luquinhas – Tomas Pekhart

Stal: Rafał Strączek – Mateusz Żyro, Mateusz Matras, Marcin Flis – Jonathan De Amo, Dawid Kort (69′ Kamil Kościelny), Grzegorz Tomasiewicz (86′ Bożidar Czorbadżijski), Krystian Getinger (C) – Maksymilian Sitek (85′ Wiktor Kłos), Fabian Piasecki, Mateusz Mak (64′ Konrad Wrzesiński)

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)

Stadion: Stadion Miejski Legii Warszawa im. Marszałka Józefa Piłsudskiego

MVP: Mateusz Żyro (Stal Mielec)

Dominik Pasternak