Co słychać w Premier League?

Share on facebook
Share on twitter
(201206) -- MANCHESTER, Dec. 6, 2020 (Xinhua) -- Manchester City's head coach Pep Guardiola issues instructions from the touchline during the Premier League match between Manchester City and Fulham in Manchester, Britain, on Dec. 5, 2020. (Xinhua)
FOR EDITORIAL USE ONLY. NOT FOR SALE FOR MARKETING OR ADVERTISING CAMPAIGNS. NO USE WITH UNAUTHORIZED AUDIO, VIDEO, DATA, FIXTURE LISTS, CLUB/LEAGUE LOGOS OR

Wkraczamy na ostatni odcinek sezonu! Do końca piłkarskich zmagań w Anglii zostało kilka kolejek, a jeszcze wiele rozstrzygnięć nie jest pewnych. Emocji możemy być pewni w strefie europejskich pucharów, a także „na dole” tabeli, gdzie kilka drużyn walczy o utrzymanie. Czas na podsumowanie minionego weekendu, a także spojrzenie na to, co będzie nas czekać na finiszu kampanii!

Powrót Arsenalu

Minione dni stały raczej pod znakiem ćwierćfinałów Pucharu Anglii, ale na boiskach Premier League również sporo się działo! Najgorętszym wydarzeniem weekendu jest z pewnością kosmiczna remontada Arsenalu! Kanonierzy w derbach Londynu z West Hamem odwrócili losy spotkania, choć po ponad 30 minutach przegrywali 0-3. Tercet Linagrd&Bowen&Soucek zaskoczył podopiecznych Mikela Artety i w pół godziny rozłożył gości na łopatki. Jednak punktem zwrotnym okazał się samobój Tomasa Soucka na kilka minut przed końcem pierwszej połowy. Przyjezdni nabrali wiatru w żagle i zaczęło się ostrzeliwanie bramki Łukasza Fabiańskiego. Pechowo dla The Hammes, druga bramka dla Arsenalu również została zdobyta przez jednego z graczy West Hamu. Piłkę do własnej siatki skierował Craig Dawson, chcąc wybić futbolówkę z pola karnego. Na 30 minut przed końcem meczu goście mieli dobrą sytuację do tego, by zawalczyć jeszcze o jakieś punkty na Stadionie Olimpijskim. Dopięli swego w 82. minucie, kiedy to Alexandre Lacazette mocnym strzałem głową wykończył centrę Nicolasa Pepe. Gracze Davida Moyesa mogą sobie pluć w brodę i żałować, że nie udało im się “dowieźć” korzystnego rezultatu do końca spotkania. Mieli kapitalne sytuacje, ale po przerwie celownik im się rozregulował i nie byli w stanie trafić do siatki ani razu. Strata punktów w meczu z Arsenalem powoduje, że sen o Lidze Mistrzów może szybko się rozpłynąć, a fani The Hammers błyskawicznie obudzą się z wielkim niedosytem. O miejsce w pierwszej czwórce nadal walczą przecież Chelsea, Tottenham, Liverpool czy Everton, więc nie wszystko leży w rękach (lub nogach) ekipy ze Stadionu Olimpijskiego. Finisz Premier League zapowiada się zatem niezwykle emocjonująco!

Dobry mecz Modera

Polski pomocnik zaliczył swój pierwszy występ w wyjściowym składzie w Premier League! Szkoleniowiec Mew, Graham Potter desygnował Modera do gry w starciu z Newcastle, które było bardzo ważną potyczką w kontekście walki o utrzymanie. Ostatecznie Brighton pokonało ekipę Srok aż 3-0, a Polak spędził na boisku niecałe 90 minut.
Ekipa z The Amex ma w tym sezonie patent na drużynę Steve’a Bruce’a. W obecnej kampanii piłkarze z południa Anglii siedmiokrotnie schodzili z boiska jako zwycięzcy, w tym jednak tylko dwa razy z różnicą goli wyższą niż jeden. Podopieczni Grahama Pottera przyzwyczaili nas, że kiedy już wygrywają, to właśnie różnicą jednej bramki. Jednak w dwóch spotkaniach z Newcastle United The Seagulls strzelili łącznie sześć goli i nie stracili żadnego! Oba starcia wygrane 3-0. Moder nie odstawał formą od swoich kolegów i po meczu został pochwalony przez swojego trenera.
“Przyczynił się do naszego zwycięstwa. To był naprawdę efektowny debiut w pierwszym składzie.” – powiedział po potyczce z Newcastle Graham Potter, wyraźnie zadowolony z wystepu Polaka..

Steve Bruce docenił “klasę” rywala i przyznał, że zwycięstwo Brighton się należało: “Pokonała nas znacznie lepsza drużyna.”.

W tej chwili ekipa The Seagulls ma sześciopunktową przewagę nad 18. Fulham. Newcastle ma tylko dwa “oczka” więcej od drużyny The Cottagers, więc nie może sobie pozwolić na kolejne chwile rozprężenia. Ostatni etap sezonu to nie tylko emocje w czubie tabeli – w okolicach strefy spadkowej również wiele się będzie działo!

Ostatni etap trasy

Drużyny Premier League mają do rozegrania od ośmiu do nawet dziesięciu spotkań w zależności od tego, ile razy ich spotkania w przeszłości przekładano. Mistrza najprawdopodobniej już znamy – choć poczętek tej kampanii należał do Tottenhamu, dobrą formą odznacza się również Manchester United, to jednak ligę po raz kolejny detronizuje Manchester City. O genialnej dyspozycji The Citizens świadczy na przykład to, że w 2021 roku przegrali zaledwie jeden raz – w derbach miasta z ekipą Czerwonych Diabłów. Każdy inny mecz zakończył się zwycięstwem Obywateli – nieważne, czy było to spotkanie Premier League, Ligi Mistrzów czy FA Cup. Podopieczni Pepa Guardioli znów są na szczycie tabeli i tylko kataklizm mógłby sprawić, że z niego spadną.

Kolejka do Europy

Pierwsze miejsce jest już prawdopodobnie zarezerwowane dla zespołu Pepa Guardioli, ale walka o kilka pozycji niżej nadal trwa! W grze o wicemistrzostwo są Manchester United oraz Leicester City, z tyłu stawki pozostaje jeszcze Chelsea, ale między Czerwonymi Diabłami a The Blues różnica wynosi aż sześć punktów. Na miejsce w pierwszej czwórce chętne są również takie ekipy jak Tottenham, West Ham (zespół The Hammers zasługuje na miano niespodzianki sezonu), Liverpool (z kolei drużyna Jurgena Kloppa powinna otrzymać statuetkę z napisem „największe rozczarowanie”) i Everton. Rywalizacja jest zatem niezwykle zacięta, a jej temperaturę podwyższa kalendarz gier. Chelsea zagra m.in. z Leicester City i Manchesterem City, Czerwone Diabły czekają mecze z Liverpoolem, Tottenhamem czy ekipą Lisów, a spragniony sukcesu West Ham zmierzy się w niedalekiej przyszłości z Chelsea, Evertonem i Leicester. Emocje gwarantowane!

Walka o tlen

Ciekawie robi się też, gdy spojrzymy na dolne rejony tabeli. O pozostaniu w Premier League powoli zapominać mogą zespoły Sheffield Utd oraz West Bromu, których strata do bezpiecznego miejsca jest na tyle duża, że patrząc na ich obecną formę, trudno sobie wyobrazić, żeby nadrobiły dystans i włączyły się do walki o utrzymanie. Spośród trzech ostatnich drużyn ligi, największe szanse na pozostanie w elicie ma Fulham. The Cottagers tracą zaledwie dwa punkty do 17. Newcastle Utd, które w ostatnich pięciu spotkaniach ani razu nie wygrało. Olbrzymi krok w stronę utrzymania wykonało w ostatniej kolejce Brighton. Podopieczni Grahama Pottera pokonali Sroki 3-0 i odjechali im na cztery punkty. Na koniec sezonu może się okazać, że ten mecz był kluczowy w kwestii pozostania w Premier League.

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!