Jednym z największych hitów trwającego okna transferowego było przejście Mariusza Fornalczyka z Korony Kielce do Widzewa. W Łodzi wiążą z nim spore nadzieje, zwłaszcza, że zapłacono za niego aż 1,5 mln euro. Póki co jednak 22-latek łapie zbyt wiele żółtych kartek w barwach nowej drużyny.
Foto: Łączy nas piłka
Były gracz Korony stanowi niewątpliwie jedno z największych wzmocnień Widzewa. Ogółem łódzki klub znajduje się w wąskim gronie kandydatów do tytułu „króla letniego polowania”. Właściciel Robert Dobrzycki zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami postanowił sięgnąć głębiej do kieszeni. Za kilka milionów euro nie kupi się wprawdzie sukcesu, lecz przy mądrym gospodarowaniu takimi pieniędzmi można sprowadzić jakościowych graczy, którzy w bliższej bądź dalszej perspektywie mogą przynieść drużynie wymierne korzyści.
Wspomniany wcześniej Fornalczyk z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem Widzewa. Tego należało się spodziewać, z tym, że do tej pory jedną z jego największych bolączek jest nadmierna agresja na boisku. W każdym z dotychczasowych spotkań zapisywał na swoim koncie żółtą kartkę. Do notesu sędziego trafiał kolejno w 81, 9 oraz 26 minucie gry. Zdecydowanie zbyt szybko w dwóch ostatnich przypadkach. A warto podkreślić, że utalentowany piłkarz nie jest obrońcą, który wielokrotnie musi uciekać się do twardej, bezpardonowej gry, aby tonować zapędy ofensywne zawodników rywali.
Myślę, że nie będzie pauzy na Cracovii. Muszę się wystrzegać tych żółtych kartek. Cały czas nad sobą pracuję, ale moim zdaniem tej pauzy wtedy nie będzie. Rywale często chcą mnie sprowokować, więc muszę na to uważać. Pierwsza połowa w Białymstoku nie wyglądała w moim wykonaniu dobrze, ale później z minuty na minutę było już coraz lepiej – mówił sam zainteresowany na konferencji prasowej przed meczem z GKS-em Katowice. Tyle, że poprawy pod tym względem póki co niestety nie widać.
Czy wynika to z paraliżu w związku z kwotą, jaką za niego zapłacono? Wątpliwe, gdyż fałszywy lewoskrzydłowy nawet w najmniejszym stopniu nie zatracił swych piłkarskich umiejętności. W zasadzie na boisku robi dokładnie to, czym imponował już wcześniej w barwach Korony oraz w młodzieżowej reprezentacji Polski. Odważnie bierze grę na siebie, potrafi zakręcić obrońcami, łamie akcje do środka, szukając możliwości strzału prawą nogą, we właściwych momentach pokazuje się w polu karnym, by wykorzystywać dośrodkowania kolegów, posyłane z prawej flanki… Nie. Nadzieje, jakie pokładają w nim łódzcy kibice oraz działacze z pewnością nie spętały mu nóg. Co prawda liczb jeszcze brakuje, lecz to raczej kwestia czasu oraz odpowiedniej adaptacji w nowym środowisku.
Jeśli 22-latek złapie kolejną kartkę w meczu z Wisłą Płock, rzeczywiście czeka go przymusowa pauza w starciu z Cracovią. Co prawda, z powodzeniem zastąpić go może pozyskany z Wisły Kraków Angel Baena. Zelijko Sopić wolałby jednak nie mieć ograniczonego pola manewru. Aby tego uniknąć, powinien koniecznie porozmawiać ze swoim podopiecznym. Niewykluczone, że taka dyskusja między oboma panami już się odbyła, lecz póki co nie przyniosła zadowalających skutków. Oby kolejna była bardziej owocna.
Przed Mariuszem Fornalczykiem jeszcze wiele lat gry na wysokim poziomie. Nie brakuje głosów, że Widzew to tylko przystanek w jego karierze przed przenosinami do jednego z zagranicznych klubów. Aby jednak tak się stało, nie wystarczą umiejętności stricte piłkarskie, których ambitnemu graczowi z pewnością nie brakuje. Należy również zadbać o sferę mentalną oraz odpowiednie podejście do rywalizacji w poszczególnych meczach. Balans jest w tym przypadku jak najbardziej wskazany, podobnie zresztą, jak we wszystkich innych dziedzinach życia zawodowego oraz osobistego.
Laura Anna Tomczyk