Chris Harfield: Chętnie pomożemy znaleźć inwestora dla Śląska Wrocław

Share on facebook
Share on twitter
Chris Harfield

Jest współwłaścicielem angielskiej agencji sportowej. Jego firma od lat współpracuje z takimi markami jak Atletico Madryt, Wolves, Leicester City i Newcastle United. Chris Harfield opowiedział nam trochę o firmie, zdradził, jak należy prowadzić kariery młodych i rozwijać kluby piłkarskie. Jest zachwycony wrocławskim stadionem i gotowy pomóc Śląskowi w znalezieniu inwestora lub akcjonariusza.

Wchodząc na stronę agencji można wywnioskować, że głównie zajmujecie się wyścigami samochodowymi. Opowiesz trochę o waszych działaniach w świecie futbolu?

Na początek muszę trochę wyjaśnić i powiedzieć, że działamy na dwóch płaszczyznach. Jedna to reprezentowanie sportowców, druga to reprezentowanie marek. Jeśli chodzi o sportowców to najczęściej są to kierowcy rajdowi.Kiedy mówimy o markach to wchodzimy w piłkę nożną. Futbol oferuje największą na świecie ekspozycję firm, które chcą trafić na rynek masowy.

Współpracujemy z Atletico Madryt, dla którego prowadziliśmy negocjacje z ich głównym sponsorem, którego logo znajduje się na froncie koszulek (od dziś ta sama firma znajdzie się na koszulkach Legii Warszawa przyp.red.). Reprezentujemy też firmy działające w Premier League takie jak CoinDeal sponsorujące Wolves i StormGain znany z koszulek Newcastle United. Jesteśmy także partnerami Leicester City. Kilka miesięcy temu podpisaliśmy umowę z BSC Young Boys, czyli mistrzami Szwajcarii.

Większość klubów w Polsce jest własnością miast lub są finansowane ze środków publicznych. Sprzedaż klubu w ręce prywatne to nie jest taka prosta sprawa, bo nie ma chętnych. Jakie kroki należy podjąć, żeby znaleźć poważnego inwestora z wiedzą i pomysłem?

Na pewno nie powinienem być traktowany jako ekspert. Z doświadczenia mogę powiedzieć jednak, że z klubami, które grają w topowych ligach zawsze wiąże się komercyjny model biznesowy. Pieniądze z praw telewizyjnych pozwalają im grać na własnych zasadach. Nie do końca wiem jakie tworzy się modele biznesowe i jak wyglądają kwestie reklamowe w polskim futbolu, ale w ostatnich latach obserwuję, że kluby, które są poza czterema najlepszymi ligami często podpisują umowy partnerskie z tymi najsilniejszymi.

Na jakich zasadach to działa?

To pozwala tym największym „produkować” i rozwijać zawodników, ale żeby to osiągnąć muszą najpierw podzielić się wiedzą i umiejętnościami z klubami partnerskimi. Często zawodnicy, którzy nie mieszczą się w pierwszych składach tych największych, mogą bardzo dobrze i szybko rozwijać się w klubach partnerskich dzięki częstszym występom. To pomaga też w rozwoju tych mniejszych, które z czasem zdobędą wiedzę jak należy szkolić i rozwijać piłkarzy od początku do końca. Myślę, że to jest właśnie coś, co powinno zainteresować polskie kluby, bo może procentować zainteresowaniem nowych inwestorów lub akcjonariuszy.

Czy profesjonalny sport powinien być finansowany ze środków publicznych?

Każdy będzie miał inną opinię, ale jeśli spojrzysz na największe kluby świata, to zobaczysz, że są w rękach prywatnych lub grup. W związku z tym, jeśli zastanawiasz się czy być „za” czy „przeciw” musisz spojrzeć przede wszystkim na sukcesy jakie odnosi w futbolu sektor prywatny.

Wiem, że byliście niedawno we Wrocławiu. To nie była chyba wizyta turystyczna…

Tak, byliśmy jakiś czas temu ze wspólnikiem Joe Williamsem we Wrocławiu u naszego klienta. Chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda ich biuro i miasto, w którym pracują. Miasto bardzo mnie zachwyciło. Jest piękne. Czuliśmy się w nim dobrze i na pewno niedługo wrócimy, jeśli nie w celach biznesowych, to by poznać atrakcje tego niesamowitego miasta.

Chris Harfield (w środku) i Joe Wiliams (po prawej)

Byliście też na stadionie?

Zgadza się. Poznaliśmy tam ludzi z klubu. Byli dla nas bardzo mili, oprowadzili po arenie. Muszę powiedzieć, że ten stadion robi wrażenie. Każdy z największych klubów w Europie byłby dumny z niego.

A jak go zapełnić?

To nie będzie taka prosta sprawa. Został zbudowany na Euro 2012. Podczas turnieju do Wrocławia zjechali fani z całej Europy, którzy bez problemu go zapełniali. Teraz trzeba jednak mocniej wykorzystywać jego możliwości, kiedy nie są rozgrywane mecze. W Anglii jest stadion, nazywa się Ricoh Arena (Stadion Coventry City). Wykorzystuje się go nie tylko jako boisko piłkarskie, ale też jest areną meczów rugby, są na nim różne koncerty i inne wydarzenia kulturalne.

Macie fantastyczny stadion, więc musicie też mieć pomysł jak go zagospodarować. Trzeba zrobić rozpoznanie wśród mieszkańców, co ich interesuje i na jakiego typu wydarzenia chętnie by przyszli. Na wspomnianym Ricoh Arena rozegrano kiedyś nawet mecz tenisa. Miasto z takim urokiem i tak fantastycznym obiektem po prostu nie może marnować okazji.

Pojemność obiektu to 42000, a średnia frekwencja w tym sezonie to około 12000.

Wiele zależy od gospodarza. Muszą zbliżać społeczność do klubu. W Anglii prawie każdy klub ma tzw. outreach program. Piłkarze regularnie wychodzą do szkół i przedszkoli, gdzie prowadzą różnego rodzaju zajęcia, dają się poznać. Budują szerokie relacje z lokalną społecznością. Dają ludziom szansę być bliżej futbolu i cieszyć się nim. Organizowane są specjalne treningi, podczas których kibice mają okazję potrenować z piłkarzami. Wszystko polega na stworzeniu pewnej kultury futbolu w mieście. To musi być coś, co ludzie będą chcieli oglądać. Coś co będzie dla nich emocjonalną atrakcją. Mieszkańcy muszą pragnąć sukcesu swego zespołu.

We Wrocławiu rozmawialiście z działaczami klubowymi. O czym?

Jak już wspomniałem gościła nas firma i jej właściciel Kajetan Maćkowiak. On jest zafiksowany na punkcie miasta i Śląska. Przyjechaliśmy jako goście, którzy spędzają mnóstwo czasu w klubach Premier League i La Liga. Przyjechaliśmy, żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda i można powiedzieć, że teraz naprawdę czujemy to miejsce.

Podkreślę raz jeszcze, że ten stadion jest fantastyczny i to nie tylko w skali europejskiej, ale też światowej. Jeśli będzie wola władz klubu żebyśmy pomogli w pozyskaniu inwestorów lub akcjonariuszy to z przyjemnością to zrobimy. Kajetan jest pełen pasji i chciałby widzieć ten klub na szczycie w Polsce i wysoko w Europie. Jeśli będziemy mogli mieć w tym swój udział to czemu nie…

Załóżmy, że kupiłeś klub i teraz musisz podjąć pierwsze decyzje. Co robisz?

Myślę, że kluczową decyzją byłoby zatrudnienie trenera, który znajdzie wspólny język z piłkarzami i potrafi zgromadzić wokół siebie sztab. Często widzimy, że do klubów przychodzą nowi trenerzy i wszystko się zmienia, dynamika gry, atmosfera w szatni, a nawet sposób w jaki zawodnicy ze sobą rozmawiają. Musisz być pewny, że masz wokół siebie ludzi, którzy są liderami, którzy inspirują innych. Trzeba dbać też o to, żeby natychmiast pozbywać się „zgniłych jabłek”. Rozmowy z piłkarzami i członkami sztabu to podstawa, bo pozwalają ci na zdobycie wiedzy o atmosferze w klubie.

Trzeba też ciągle myśleć o przyszłości.

Oczywiście, bardzo ważna jest wizja. Musisz myśleć tak: „na razie jesteśmy tutaj, ale naszym celem jest parcie naprzód, więc nie możemy zadowalać się pojedynczymi sukcesami.” Jeśli osiągniesz sukces, to od razu musisz zacząć myśleć o tym jak utrzymać się na tym poziomie i co robić, żeby pójść jeszcze mocniej do przodu. Działania w okienku transferowym musisz mieć zaplanowane długo przed końcem sezonu.

Wolves są dobrym przykładem. Zatrudnili Nuno Espirito Santo w 2017 roku i ten facet stworzył w tym klubie niesamowitą atmosferę. Nie tylko w szatni, ale też poza nią. Nuno cieszy się ogromnym szacunkiem nie tylko piłkarzy, ale też księgowych i marketingowców. Jest nie tylko trenerem, ale też liderem w każdym tego słowa znaczeniu. W trzy lata zrobił ze średniaka Championship drużynę walczącą w Premier League o miejsce w Lidze Mistrzów. Myślę, że to jest najlepszy przykład jak należy rozwijać klub piłkarski.

Rządzą social media. PR jest bardzo ważny. Twoja agencja ma w ofercie szkolenia medialne. Jak kluby i piłkarze powinni sobie radzić w tym świecie? Co jest najważniejsze?

Social media zrobiły w ostatnim czasie fantastyczną robotę. Pomogły fanom zbliżyć się do piłkarzy. Wcześniej można było oglądać ich tylko na boisku. Social media dają fanom dostęp do życia zawodników w znacznie szerszym zakresie. Możemy teraz widzieć i słyszeć jak nasi ulubieńcy spędzają dzień przed meczem, co robią, kiedy nie grają, czym poza piłką się interesują.

Jest też druga strona medalu…

Zgadza się. Na piłkarzu ciąży ogromna odpowiedzialność, ponieważ jeśli pójdzie do fryzjera i zaprezentuje potem nową fryzurę, to musi się liczyć z tym, że podwórka zapełnią się dzieciakami z taką samą. To pokazuje jak ogromny wpływ na dzisiejszą generację młodzieży mają ich idole. Zawodnicy muszą o tym pamiętać, zachowywać się odpowiedzialnie i kontrolować to, co publikują w sieci.

Każdy chce widzieć idola takim jakim jest naprawdę.

Oczywiście, ale to wszystko musi być wyważone. To jest bardzo delikatna sprawa, dlatego zawodnicy muszą pamiętać, jak są ważni dla młodej generacji i jak wielki mają na nią wpływ. Właśnie dlatego staramy się przejąć trochę tej odpowiedzialności i prowadzić sportowców przez social media.

Na waszej stronie rzuca się w oczy takie określenie jak „maksymalizacja talentu”. Opowiesz o tym coś więcej?

Naszym celem jest otoczenie sportowca profesjonalistami, żeby pomóc mu w każdym aspekcie kariery. Młodzi naprawdę potrzebują wsparcia i wskazania im drogi. Nie chodzi tu tylko o pomoc w wyborze odpowiednich klubów. Bardzo ważne jest, żeby oni cały czas byli otoczeni ludźmi, którzy będą dla nich trenerami i mentorami. Oni mają nauczyć ich pokazując co jest ważne w drodze na sportowy szczyt.

Jak zmaksymalizować talenty młodych polskich piłkarzy?

Młody sportowiec, który ma 14 czy 15 lat, nie wie jaki poziom zaangażowania i dyscypliny musi osiągnąć, jeśli chce dostać się na szczyt. On nie zna jeszcze tej strony sportu i nie do końca rozumie jak wielkiego poświęcenia wymaga. Tu nie chodzi tylko o trochę lepszą dietę. To jest trening, to jest poświęcenie. To świadomość tego, że jeśli jesteś nastolatkiem, który chce coś osiągnąć to musisz zrezygnować z wieczornych wyjść ze znajomymi i skupić się w 100 procentach na treningu. Musisz robić wszystko, żeby stać się najlepszą możliwą wersją samego siebie.

Często jest tak, że nasz młody zagra kilka dobrych meczów i wszyscy myślą, że już stał się najlepszą wersją samego siebie. Sprzedaje się takiego niemal natychmiast do mocniejszych klubów. Niestety, często kończy się tak, że po nieudanej przygodzie chłopak wraca do Polski.

To jest dosyć powszechne i nie jest udziałem tylko waszych młodych piłkarzy. Tak bywa z graczami z całego świata. Jeśli chodzi o odpowiedź to wracamy do tematu maksymalizacji talentu. Gdy taki młodzian trafia do nowego środowiska bardzo ważne jest prawidłowe podejście. Trzeba to rozpatrywać pod kątem zmiany pracy. Wychodzisz z komfortowego środowiska, które już doskonale znasz i trafiasz w nieznane, w coś zupełnie nowego. To trudne i tutaj wielka odpowiedzialność spoczywa na agentach. Muszą pilnować, żeby adaptacja przebiegała sprawnie i wspierać swoich zawodników. Niestety, często najważniejsze dla zawodnika i agenta jest przyklepanie wysokiego kontraktu w wielkim klubie, ale to jest krótkowzroczne. Kluczowe jest przecież nie samo przejście, ale to co się osiągnie. To jest najważniejsze zarówno dla zawodnika jak i dla klubu.

Jak długo utalentowany gracz powinien czekać ze skokiem na wyższy poziom?

Czasem takie życiowe okazje trafiają się nie wtedy, kiedy ty ich chcesz, ale wtedy, kiedy świat chce ci je dać. Myślę, że kluczem nie jest to, kiedy chwycisz tę okazję. Ważne jest, żebyś był otoczony odpowiednimi ludźmi o odpowiednim sposobie myślenia. Dzięki temu, kiedy ta szansa przyjdzie jesteś „uzbrojony” w takich, którzy są gotowi pomóc ci tę szansę wykorzystać.

Wspominałeś, że Wolves pod batutą Nuno mogą być wzorem klubu piłkarskiego. Faktycznie, rozwijają się w imponującym tempie. Jak to robią?

To naprawdę wyjątkowy klub, o wysokiej kulturze. Do tego dzięki Nuno grają atrakcyjnie, szybko i agresywnie. Myślę, że wszystko sprowadza się właśnie do portugalskiego trenera. On ma niesamowity talent do zarządzania. Kiedy dodamy do tego wsparcie jakiego udziela klubowi firma sponsorska, ich wizję i ambicję, to można tam zbudować naprawdę wielki klub.

Jak na razie wszystkie cele są osiągane z nawiązką.

W pierwszym sezonie celem była pierwsza dziesiątka Premier League, a skończyli na 7. miejscu, punkt za Manchesterem United. W tym sezonie zajęli również 7. Miejsce, ale warto przypomnieć, że w Lidze Europy grają od kwalifikacji, więc mieli w tym sezonie bardzo wiele meczów. Było po drodze sporo potknięć i przeciwności, ale udało się przez wszystko przebrnąć. Wolves to nie jest zwykły klub piłkarski, to jest topowy klub w Premier League w ostatnich dwóch latach. Wierzę, że osiągną niesamowite rzeczy i dlatego jesteśmy dumni ze współpracy z nimi.

Są na tyle silni, żeby w najbliższym czasie zagrać w Lidze Mistrzów?

Oczywiście. Myślę, że ich wyniki z najmocniejszymi angielskimi zespołami, chociaż nie wszystkie pozytywne, pokazują, że to jest drużyna, która może walczyć o najwyższe cele. Nie mogę doczekać się też ich występów w Lidze Europy, kiedy ta zostanie wznowiona, bo uważam, że też mogą powalczyć o zwycięstwo. Raul Jimenez jest jednym z najlepszych snajperów w historii Wolves, a do tego dochodzą Diogo Jota, Adama Traore, Ruben Neves, Joao Moutinho, Pedro Neto i Rui Patricio w bramce. To jest naprawdę zespół na poziomie światowym. Jeśli wejdą do Ligi Mistrzów to nie będą tam tylko chłopcami do bicia w fazie grupowej.

Kliknij w zdjęcie i obserwuj autora na twitterze.