Po wtorkowym „Oil Clasico” nadszedł czas na kolejny szlagier 2. kolejki najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek klubowych. Naprzeciwko armii Massimiliano Allegriego stanęli zwycięzcy poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. W szeregach gości zabrakło jednak najważniejszego ogniwa, a więc N’golo Kante. Absencja Francuza była widoczna gołym okiem, a na defensywę Chelsea rekordowo szybko na początku drugiej części spotkania znalazł receptę znakomity Federico Chiesa.
W pierwszych minutach oba zespoły wyglądały nieco pasywnie. Pierwsze realne zagrożenie stworzyli sobie piłkarze z Londynu. Niebezpiecznie z dystansu w 7. minucie spotkania po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego uderzył Lukaku, ale Wojtek Szczęsny zachował spokój i należytą czujność. Powoli jednak piłkarze The Blues wypracowywali sobie przewagę nad włoskim zespołem, pozwalając mu jedynie na sporadyczne kontrataki. Podopieczni Tuchela mądrze ustawiali się w defensywie i czyhali tylko na błędy Bianconerich.
Jednocześnie im samym zdarzało się czasem popełniać gafy. Bardzo nerwowo grali hiszpańscy wahadłowi Chelsea – Cesar Azpilicueta oraz Marcos Alonso. Szczególnie ten drugi raz po raz notował straty, zarobił żółtą kartkę, a poza tym nie miał większego pomysłu na grę. Jego wrzutki w pole karne z łatwością blokowali defensorzy Juve i tym samym rozpoczynali zabójcze kontry. Jedna z nich mogła zakończyć się powodzeniem, ale Rabiot w sytuacji dwóch na jednego za mocno podał do wychodzącego na czystą pozycję Federico Chiesy. Włoch miał jeszcze jedną sytuację, gdy po przejęciu piłki przeszarżował pół boiska i znalazł się oko w oko z golkiperem Chelsea, ale jego strzał z ostrego kąta w końcowym rozrachunku otarł się tylko o słupek. Była to z całą pewnością najgroźniejsza okazja w pierwszej części spotkania.
Druga odsłona rozpoczęła się za to zgoła inaczej. Chelsea praktycznie nie zdążyła jeszcze wyjść z szatni i od razu dostała bramkę. Chiesa, który w pierwszych czterdziestu pięciu minutach przegrał pojedynek z Mendym, urwał się obrońcom i dziesięć sekund po gwizdku sędziego mocnym, precyzyjnym strzałem w okienko zaskoczył senegalskiego bramkarza. Jednym słowem – wymarzona rehibilatacja skrzydłowego Juve i świetna asysta, której autorem był drugi Federico, a mianowicie Bernardeschi.
Co ciekawe, zdobyta bramka mogła szybko odbić się czkawką. Rozsierdzona Chelsea zaczęła atakować coraz groźniej, a i Juventus w obronie nie był aż tak pewny jak dotychczas. Mało brakowało, a Locatelli mógł pokonać Szczęsnego i zanotować tym samym trafienie samobójcze, ale na szczęście dla kibiców Bianconerich piłka minęła lewy słupek bramki i skończyło się finalnie tylko na kornerze, z którego i tak nic większego nie wyniknęło.
W dalszym ciągu grę prowadzili gracze Allegriego, ale goście nie mieli zamiaru się poddawać. Thomas Tuchel wprowadził w 62. minucie na boisko trzech młodych, dynamicznych zawodników, którzy mieli za zadanie wprowadzić odrobinę świeżości z przodu. Nie można jednak w takich momentach zapominać i o obronie, o czym The Blues szybko mogli się przekonać. Fatalnie jednak z kilku metrów przestrzelił Bernardeschi i po chwili został zdjęty z boiska, a w jego miejsce wszedł Szwed, Dejan Kulusevski.
I choć Chelsea starała się doprowadzić do remisu ze wszystkich sił, ta sztuka niestety im się nie udała. Najbliżej strzelenia bramki byli „Big Rom” i Kai Havertz, ale zarówno Belg, jak i Niemiec najzwyczajniej w świecie nie zdołali wstrzelić się w bramkę, której dzielnie przez ponad dziewięćdziesiąt minut strzegł Wojtek Szczęsny. Polak zachował czyste konto i udowodnił, że po kilku słabszych spotkaniach nadal należy mu się miejsce między słupkami Juve.
Juventus Turyn – Chelsea Londyn 1:0 (0:0)
Bramki: Chiesa 46’
Juventus: Szczęsny – Sandro, de Ligt, Bonucci, Danilo – Rabiot (77. McKennie), Bentancur (83. Chiellini), Locatelli, Cuadrado – Bernardeschi (66. Kulusevski), Chiesa (78. Kean)
Trener: Massimiliano Allegri
Chelsea: Mendy – Rudiger, Silva, Christensen (75. Barkley) – Alonso (46. Chilwell), Jorginho (62. Chalobah), Kovacic, Azpilicueta (62. Loftus-Cheek), Havertz, Ziyech (62. Hudson-Odoi) – Lukaku
Trener: Thomas Tuchel
Żółte kartki: Cuadrado -Alonso, Ziyech, Rudiger
Sędzia: Jesus Gil Manzano
Piotr Sornat
Fot. Squawka