Check a DM: Gerard Badia. Piłkarze niech płaczą

Share on facebook
Share on twitter
2020.10.04 Gliwice
Pilka nozna PKO Ekstraklasa Sezon 2020/2021
Piast Gliwice - Lech Poznan
N/z Gerard Badia, smutek, kontuzja, uraz, placz, zalamanie, lekarz
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2020.10.04 Gliwice
Football Polish PKO Ekstraklasa League Season 2020/2021
Piast Gliwice - Lech Poznan
Gerard Badia, smutek, kontuzja, uraz, placz, zalamanie, lekarz
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus

Nie umiem się pozbyć Gerarda Badii ze łzami w oczach. Chodzi za mną od poniedziałku i męczy. Prowokuje do zadawania pytań. O Piasta i jego kapitana, ale i – jakoś tak górnolotnie – o futbol romantyczny i sentymentalny. Mam ochotę zadzwonić do Badii, pogadać. Pomyślałem, że napiszę do niego w tym tekście. Tak zaczyna się cykl Check a DM. Czyli bezpośrednie, czasem osobiste, zwroty do postaci polskiej piłki.

Gerard,

po pierwsze – nie przepraszaj więcej za to, że rozmawiasz dłużej po meczu. Taco mógłby zarapować: Piłkarze niech płaczą, piłkarze niech wiedzą, że wolno im czuć… i powiedzieć coś szczerze w wywiadzie pomeczowym. Współczuję kontuzji, tego, że odbiera ci radość z grania. Z tym pewnie jeszcze trudniej ci się pogodzić niż z tym, że szatnia znów się zmieniła, że filarów mistrzowskiej ekipy Piasta już prawie nie ma.

Mateusz Miga z TVP Sport napisał niedawno – Piast spieniężył mistrzostwo. Trudno to chyba lepiej ubrać w słowa. Niby człowiek wiedział, a jednak się łudził. Kiedyś to musiało nastąpić, a skoro akurat w tym okresie Piast tragicznie dołuje, nic dziwnego, że akurat sprzedaż piłkarzy błędnie wydaje się źródłem problemów. A przecież w menu Bogdana Wilka nie istnieje opcja “nie sprzedajemy najlepszych”. Piast wciąż jest (i pewnie będzie) zbyt mały, by móc sobie pozwolić na taki luksus. Nie było opcji, żeby zatrzymać najpierw Valencię, potem Jorge Felixa, teraz choćby Hateley’a i Parzyszka, którzy chcieli wyjechać na Zachód. Czy Piasta w ogóle nie stać na dream team? Dream team na miarę Okrzei już był – w mistrzowskim sezonie. To jest ten romantyzm i otoczka, którą kibice Piasta dostali, to czego brakuje ci obecnie w piłce. Dopóki pojawiać będzie się w składzie chociaż jeden zawodnik, który polubi Gliwice tak jak Ty, ta otoczka nie zniknie.

Mówisz, że kochasz piłkę, ale kochasz też pieniądze. Chcesz ciągle zarabiać więcej, kiedy będziesz zadowolony? Trochę, to co powiedziałeś było dla mnie banalnym narzekaniem na zasadzie: Gdzie się podziała ta pasja, czemu ten futbol to biznes, że kiedyś to było, a teraz nie ma. Tyle, że masz do niego pełne prawo. Do tęsknoty za trochę innym futbolem. Za tym, żeby częściej ktoś z utalentowanych zawodników polubił Gliwice i mógł zostać w klubie na długo. Wielu kibiców z Okrzei ma podobnie.

Jako gówniarz przeczytałem w książce “Szamo”, że muszę szybko pogodzić się z tym, że wszyscy zawodnicy grają dla pieniędzy, a pasja do futbolu szybko mija. Bo inaczej będę tylko nudnym narzekaczem. Poczułem się wtedy jak na pierwszym WF-ie, kiedy solidnie oberwałem piłką w łeb. A siedziałem tylko z boku boiska i czekałem na rehabilitację. Dzisiaj też jestem trochę z boku, o piłce tylko piszę, ale wciąż czasem czuję się nudnym narzekaczem, który musi czasem oberwać w łeb. Bo marudzę, że kiedyś, przed tym pisaniem artykułów oglądałem piłkę jak kibic, a teraz odbiera się wszystko inaczej. Trzeba obiektywnie, bezstronnie. Kiedy pisanie o piłce stało się pracą, uleciała część radości. Nie wiem czy inni też tak mają.

A po tym jak obrywam w łeb przypominam sobie, że wręcz trzeba wyrażać swoje opinie, opowiadać się często po którejś ze stron, że wciąż uwielbiam konkretnych piłkarzy. Nikt przecież nie zabrania dobrze życzyć danemu zespołowi, o ile będę go sprawiedliwie oceniał. Zajmować się tym, co się lubi, albo nawet uwielbia, to dopiero romantyczna, wielka rzecz. Nawet w przypadku takiego biznesu jak futbol.

Życzę ci, żebyś po kontuzji wrócił do grania i mógł wciąż robić to, co uwielbiasz. Bo piłkarze niech płaczą, ale najlepiej po zwycięstwach.

DM