Cafenaccio #3: Świetny Bereszyński i rozkręcona karuzela trenerska

Share on facebook
Share on twitter
Bartosz Bereszynski (UC Sampdoria) during Bologna FC vs US Sampdoria, Italian football Serie A match in Bologna, Italy, March 14 2021//IPAPRESSITALY_IPA_IPA23737700/2103151301
2021.03.14 Bologna
Pilka nozna liga wloska Serie A
Bologna FC - US Sampdoria
Foto LiveMedia/IPA/SIPA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

Rok 2018, ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Barcelona w pierwszym meczu z AS Romą wygląda świetnie, wali cztery gole i co prawda nie zachowuje czystego konta, ale wszystkim i tak wydaje się, iż 4:1 załatwia kwestię pewnego awansu. Nie ma opcji, że Roma strzeli dobrze naoliwionej maszynie Ernesto Valverde aż trzy gole. Do tego mało prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym „Blaugrana” nie trafia ani razu na Olimpico i kończy mecz „na zero” z przodu. Cytując klasyka – nie ma takich rzeczy. 

A jednak. Roma pokonuje Barcelonę 3:0 i to w absurdalnych okolicznościach, albowiem dwa ostatnie gole dla rzymian strzelają Daniele De Rossi oraz Kostas Manolas, którzy w Katalonii zanotowali samobóje. Euforia obejmuje całą żółto-czerwoną część stolicy, a prezydent AS Romy, James Pallotta, w ramach celebracji wskakuje do fontanny. Wszystkim wydaje się, iż na Olimpico narodził się właśnie wielki projekt Eusebio Di Francesco, który może ich przybliżyć nawet do detronizacji Juve. 

Niecały rok później EDF-a nie ma już w klubie. 

Di Francesco miał słabiutką końcówkę kadencji w Rzymie. Odpadł z Porto w 1/8 finału Ligi Mistrzów i choć wprowadził do zespołu Nicolo Zaniolo, to nie spełnił oczekiwań zarządu. Ale nadal wszystkim wydawało się, że to naprawdę dobry trener z potencjałem na bardzo dobrego. W głowie lawiruje obrazek Sassuolo Di Francesco, gdy wprowadził na salony Domenico Berardiego i pokazał, iż może być naprawdę smacznym kąskiem na rynku szkoleniowców. 

Po zwolnieniu z Romy, Di Francesco nie musi czekać wielu miesięcy na nową robotę – już w czerwcu zatrudnia go Sampdoria. Trener wylatuje z niej po ośmiu meczach, z których to przegrał aż sześć. Następnie trafia do Cagliari – wytrzymuje w nim trochę dłużej, bo aż 26 spotkań, ale również wylatuje, zostawiając za sobą spaloną ziemię i bardzo trudną sytuację, z której ostatecznie zespołowi z Sardynii udaje się wykaraskać, m.in. za sprawą Leonardo Sempliciego, drugiego bohatera dzisiejszego odcinka cyklu. Historia z Cagliari wydaje się o tyle dziwna, że ciężko obwiniać o jej niepowodzenie nikogo innego niż trenera. Di Francesco dostał ciekawy, nie najstarszy zespół, uzupełniony doświadczonymi grajkami. Sebastian Walukiewicz, Nahitan Nandez, Razvan Marin, Riccardo Sottil, a po drugiej stronie barykady Diego Godin, Radja Nainggolan czy Alessio Cragno. I po tej totalnej klapie na Sardynii, spodziewałem się, że już ciężko mu będzie złapać coś na poziomie Serie A. 

I wtedy Di Francesco zrobił coś, co w moich oczach uchodzi na działanie autodestrukcyjne – wziął Hellas Werona. Niby wszystko spoko, dalej pracuje na najwyższym szczeblu, ale nie w tym rzecz. Wziął zespół po Ivanie Juriciu, który z tą bandą rzemieślników wykręcił naprawdę znakomity wynik (i teraz to samo może zrobić w Torino). To nie byli zawodnicy do jego filozofii ładnej gry w piłkę, a on chciał z nich zrobić piłkarskich artystów i skończyło się tragicznie, bo Hellas przegrał wszystkie trzy spotkania i teraz ma naprawdę skomplikowaną sytuację, biorąc pod uwagę np. dobry początek Venezii. 

Na dziś uważam, że nie ma opcji na kolejną fuchę EDF-a w Serie A. Chłop spalił się w trzech klubach (Hellas, Cagliari, Sampdoria), w jednym było średnio (Roma), a w jeszcze innym świetnie (Sassuolo), ale to działo się lata temu. A w futbolu to wieczność. Teraz czas na wyjazd za granicę, gdzie może łapać ludzi na swoje bogate CV. Albo powrót do Serie B, co też jest pewną opcją. To też dobry moment, żeby postawić pytanie: skoro było tak dobrze, to dlaczego skończyło się tak dramatycznym zjazdem? Jedną z odpowiedzi może być fakt zbyt szybkiego i nieprzemyślanego klubu po odejściu z Romy. Ówczesna Sampdoria nie miała odpowiedniego potencjału kadrowego, aby móc spełniać filozofię EDF-a. Z drugiej strony, dobranie odpowiedniej taktyki pod zespół też jest obowiązkiem trenera. A już szczególnie, gdy przechodzisz do Hellasu, o którym wszystko można powiedzieć, ale nie że posiadają w składzie piłkarskich magików. A Di Francesco próbował z nich to wykrzesać i skutki wszyscy znamy. Skończyło się tragicznie.

Biorąc te wszystkie aspekty, wzloty i upadki Di Francesco, nadal mnie dziwi reakcja włodarzy Hellasu. A nawet nie sama reakcja, bo próbują ratować co się da, ale czego oni się spodziewali? Jak można po odejściu Juricia, czyli zupełnego przeciwieństwa EDF-a, zatrudnić takiego szkoleniowca? Jak już zatrudniasz kogoś, dajesz mu przepracować cały okres przygotowawczy, to nagle zmieniasz decyzję już po trzecim meczu? Przecież tak nie można zarządzać klubem. 

*

Chwilę po ogłoszeniu odejścia Di Francesco, druga bomba eksplodowała w Serie A. Następca EDF-a w Cagliari, czyli Leonardo Semplici, również został zwolniony. I tu też mam spore pretensje w stronę włodarzy ekipy z Sardynii. 54-letni szkoleniowiec z Firenzy zasłynął z bardzo porządnej roboty w SPAL. Zaczynał tam w 2014 roku, z Serie C (!), w sezonie 15/16 awansował na zaplecze, a dwanaście miesięcy później już zgłosili akces do gry na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Italii. Świetna robota, tym bardziej, że ekipa z Ferrary w piłkarskiej elicie utrzymała się przez trzy lata. W ostatnim spadli w słabym stylu, Semplici został odwołany w lutym 2020 roku i zastąpił go Luigi Di Biagio. 

Podsumowując: mamy trenera z kilkoma sukcesami na niższych szczeblach, który z ekipą o wątpliwym potencjale był w stanie utrzymywać się przez trzy lata w Serie A, a tego nie można powiedzieć o każdym trenerze. Zawsze przy fachowcach tego typu powstaje pytanie: czy będą w stanie przestawić się na lepszą drużynę i wypracować z nią więcej niż z tymi z pogranicza pierwszej i drugiej dywizji? Czy to nie będą dla nich za wysokie progi? Cagliari zatrudniło strażaka i to trzeba jasno podkreślić. Rossoblu znajdowali się w krytycznej sytuacji – 18. miejsce w tabeli, pięć punktów do bezpiecznego miejsca na piętnaście kolejek do końca. Semplici swoje zadanie wypełnił i to ze zdecydowaną nawiązką: Cagliari w tabeli za kolejki od 24. do 38. zajęło ósme miejsce, a na sam koniec Benevento traciło do nich cztery oczka. 

I kolejna patowa sytuacja. Semplici wykonał kawał dobrej roboty na wiosnę na Sardynii, zatem zarząd postanowił dać mu szansę przepracowania całego okresu przygotowawczego i rozpoczęcia następnego sezonu. W efekcie Rossoblu w pierwszych trzech kolejkach rozgrywek 21/22 zgarnęli jeden punkt, po remisie u siebie ze Spezią. I 54-latka w klubie już nie ma. W tej całej sytuacji widzimy pewną analogię do Giuseppe Iachiniego sprzed ponad roku, gdy zastępował Vincenzo Montellę w grudniu i poradził sobie na tyle dobrze, że zostawiono go na nowy sezon i wówczas już tak kolorowo nie było. 

*

Już znamy następcę Sempliciego w Cagliari – Walter Mazzarri objął posadę na Sardynii. Duży sentyment ze względu na kapitalną pracę Włocha w Napoli, gdy stworzył Edinsona Cavaniego czy Ezequiela Lavezziego. To była świetna paczka – poza wspomnianym duetem Latynosów, u Azzurrich grali jeszcze Marek Hamsik, Gokhan Inler czy nieśmiertelny Christian Maggio. Mazzarri preferuje grę systemem z trójką defensorów, czyli czysto teoretycznie jest to dobra wiadomość dla Sebastiana Walukiewicza. A jak wyjdzie w praniu, zależy jedynie od Polaka. 

Jeśli chodzi o wakat w Weronie, mówi się o poważnym zainteresowaniu Igorem Tudorem, czyli byłym zawodnikiem Juve czy Hajduka, asystentem Andrei Pirlo w Turynie. Spore ryzyko, ale Hellas potrzebuje twardej ręki Tudora w walce o utrzymanie. 

*

Włoska Polonia 

Przejdźmy teraz do podsumowania występów Polaków w Italii. Jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę – Jakub Kiwior przeszedł z Ziliny do Spezii na kilka dni przed końcem okienka. 

Bartosz Bereszyński (Sampdoria) – 90 minut, asysta i żółta kartka z Interem (2:2)

Aleksander Buksa (Genoa) – poza kadrą

Paweł Dawidowicz (Hellas) – 45 minut z Bologną (0:1)

Bartłomiej Drągowski (Fiorentina) – na ławce

Patryk Dziczek (Lazio) – poza składem 

Hubert Idasiak (Napoli) – na ławce

Paweł Jaroszyński (Salernitana) – poza kadrą

Jakub Kiwior (Spezia) – poza kadrą

Karol Linetty (Torino) – 73 minuty z Salernitaną (4:0)

Arkadiusz Reca (Spezia) – 5 minut z Udinese (0:1)

Łukasz Skorupski (Bologna) – 90 minut i czyste konto z Hellasem (1:0)

Wojciech Szczęsny (Juventus) – 90 minut z Napoli (1:2)

Łukasz Teodorczyk (Udinese) – poza składem

Sebastian Walukiewicz (Cagliari) – 45 minut z Genoą (2:3)

Nicola Zalewski (Roma) – poza kadrą

Piotr Zieliński (Napoli) – 18 minut z Juventusem (2:1)

Szymon Żurkowski (Empoli) – na ławce z Venezią (1:2)

Adrian Benedyczak (Parma) – na ławce

Dorian Ciężkowski (Cremonese) – na ławce

Thiago Cionek (Reggina) – 90 minut z Crotone (1:1)

Adam Chrzanowski (Pordenone) – 18 minut z Parmą (0:4)

Kamil Glik (Benevento) – na ławce

Filip Jagiełło (Brescia) – 78 minut i gol z Alessandrią (3:1)

Tomasz Kupisz (Pordenone) – na ławce

Marcin Listkowski (Lecce) – na ławce

Jakub Łabojko (Brescia) – na ławce 

Patryk Peda (SPAL) – poza kadrą

Przemysław Szymiński (Frosinone) – 90 minut z Perugią (0:0)

Polak tygodnia 

Ogólnie rzecz biorąc, znów, szału nie było. Wojciech Szczęsny popełnił kolejny błąd, tym razem na jego jeszcze większe nieszczęście, przeciwko Napoli, w meczu dużej wagi. Oczywiście, karkołomne byłoby stwierdzenie, iż to Polak zawalił spotkanie Bianconerim, ale jego wkład w wynik jest niewątpliwy. Z dobrych wiadomości – Łukasz Skorupski zanotował czyste konto, Piotr Zieliński wrócił po urazie mięśniowym, a Filip Jagiełło znów dał konkret, strzelając gola w meczu Brescii z Alessandrią. Nieźle wyglądał także Karol Linetty.

Niemniej, bohaterem tego tygodnia bez dwóch zdań zostaje Bartosz Bereszyński. Naprawdę, cieszymy się z bardzo dobrego występu reprezentanta Polski na tle mistrza Włoch, bo ostatnio u nas w kraju trochę Bartek obrywał (momentami słusznie). Ten występ to też pewna przypominajka dla Paulo Sousy. No bo skoro „Bereś” wygląda tak dobrze na swojej naturalnej pozycji, prawej obronie, gdzie szczególnie w ofensywie zaprezentował się kapitalnie, to dlaczego na siłę pchamy go do ustawienia z trójką? Czy nie lepiej byłoby przerzucić go na prawe wahadło, gdzie lepiej spożytkujemy jego walory w grze do przodu? 

Bereszyński dostał piłkę na skraju pola karnego, przełożył rywala i lewą nogą wrzucił na woleja od Augello. Kapitalna akcja, wielkie brawa i słowa uznania za występ na tle bardzo dobrego rywala. Oby tak dalej. 

Dominik Klekowski