Brzydki mecz, o którym nie chce się pamiętać

Share on facebook
Share on twitter
2020.12.19 Szczecin Stadion Miejski im Floriana Krygiera
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Pogon Szczecin - Zaglebie Lubin
N/z gol radosc Michal Kucharczyk
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2020.12.19 Szczecin Stadion Miejski im Floriana Krygiera
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2020/2021
Pogon Szczecin - Zaglebie Lubin
gol radosc Michal Kucharczyk
Credit: Szymon Gorski / PressFocus

Piątkowe spotkania przelały czarę goryczy. Gdyby były to derby, powiedzielibyśmy, że był to „typowy mecz walki”. Drugie spotkanie 21. kolejki PKO BP Ekstraklasy zakończyło się triumfem Pogoni, ale obraz tego starcia jak najszybciej należałoby wyrzucić z głowy. Poziom sportowy, który momentami zakrawał o absurd, kłuje w oczy i nie zachęca do oglądania kolejnych meczów. Ale cóż, taki urok swojskiej ekstraklasy.

Antyfutbol

Od początku spotkania to Pogoń prowadziła grę, czego można się było spodziewać, patrząc na miejsce w tabeli obu zespołów. Jagiellonia była bardziej wycofana, rywalowi zagrażała jedynie z kontry. Portowcy już po 9 minutach musieli przeprowadzić pierwszą zmianę, gdyż kontuzjowany Hubert Matynia zmuszony był opuścić murawę, a w jego miejsce wszedł Portugalczyk Luis Mata. Jednym z widzów piątkowego spotkania mógł być selekcjoner Paulo Sousa, który zdecydował się wysłać powołanie dwóm piłkarzom ekipy Kosty Runjaicia i na pewno chciał zobaczyć ich w akcji, zanim w poniedziałek 15 marca opublikuje oficjalną listę reprezentantów. Wśród 35 zawodników powołanych do szerokiej kadry znaleźli się Sebastian Kowalczyk oraz Kacper Kozłowski. Pierwszy wyszedł w podstawowym składzie, drugi zaczął mecz na ławce.

Goście kontrolowali spotkanie, zagrażali głównie atakiem pozycyjnym. Białostoczanie co jakiś czas przeprowadzali kontrę, ale wydajność ofensywy drużyny prowadzonej przez Bogdana Zająca była tak niska, że Dante Stipica mógł wyjść ze stadionu i pójść napić się kawy. Brak pracy wynikał w głównej mierze ze świetnie przygotowanych pomocników i obrońców Pogoni, którzy męczyli graczy Jagi pressingiem za każdym razem, gdy ci zbliżali się do ich bramki. Kosta Runjaić odrobił zadanie domowe i w rubryce „pressing” jego zespół powinien dostać ocenę celującą!

Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że pierwsza połowa starcia Jagielloni z Pogonią nie była widowiskiem, na jakie liczyliśmy. W miarę zachęcający był początek spotkania, kiedy oba zespoły dość szybko oddały strzały na bramkę przeciwnika, ale potem tempo stopniowo malało. Nawet lepsza piłkarsko ekipa goście nie potrafiła stworzyć większego zagrożenia w polu karnym Jagi. Wydawać się mogło, że Portowcy mieli wszystkie środki do tego, by w pierwszej odsłonie „ukłuć” Jagiellonię, ale albo nie chcieli, albo woleli poczekać na inny moment, który tak naprawdę nie wiadomo kiedy miał nadejść. Zawodnicy obu drużyn na przerwę schodzili przy bezbramkowym remisie. Co po takiej połowie musi myśleć sobie Paulo Sousa?

Źródło: Twitter

Czerwono mi…

Co w piątkowy wieczór można było zobaczyć na stadionie w Białystoku? Oprócz miernego poziomu piłkarskiego, na ekranach przewijały się również obrazki leżących zawodników obu drużyn, którzy notorycznie byli faulowani przez swoich rywali.

Po niecałych 20 minutach drugiej odsłony wreszcie mogliśmy obejrzeć bramkę! Złe wybicie jednego z graczy gospodarzy wykorzystał Michał Kucharczyk, który najpierw opanował piłkę w polu karnym, a potem oddał strzał z trzynastu metrów, którego nie zdołał obronić Xavier Dziekoński. Młody golkiper białostoczan nieźle radził sobie w tym spotkaniu, ale Portowcy znaleźli drogę do siatki i to oni mogli cieszyć się z prowadzenia jako pierwsi.

Niestety poziom meczu w Białymstoku w drugiej połowie nie uległ zmianie. O tyle dobrze, że oglądaliśmy gola, ale nadal nie było to widowisko, do którego wracałoby się pamięcią. Słowa dziennikarza Canal Plus, Cezarego Olbrychta były więcej niż adekwatne: „Piłkarze chyba zapomnieli, jak się gra w piłkę.”. O degrengoladzie, panującej na boisku najlepiej świadczy fakt, że w ostatnich dziesięciu minutach meczu jedyną godną odnotowania sytuacją była kłótnia między piłkarzami obu zespołów. W jej konsekwencji drugie żółte kartki zobaczyli Martin Pospisil, który w przypływie złości wdał się w utarczki słowne z zawodnikami Pogoni, a jednego nawet popchnął, za co sędzia Damian Sylwestrzak ukarał go i kazał udać się szybciej pod prysznic oraz Kacper Smoliński, dla którego również to spotkanie zakończyło się przedwcześnie. Jedyne czego (nie)potrzebowaliśmy to oglądanie zmagań obu ekip, które będą grały w osłabieniu.

Co ciekawe, jeszcze bardziej interesująco zrobiło się w 90. minucie meczu. Tym razem arbiter znów był zmuszony pokazać jednemu z graczy drugi żółty kartonik. Do Pospisila i Smolińskiego dołączył Błażej Augustyn. Na piątkową noc proponujemy wszystkim trzem obejrzenie oscarowego filmu z Matthew McConaugheyem pt. „Witaj w klubie”.

Tuż przed końcem spotkania goście mogli podwyższyć prowadzenie za sprawą trafienia Adama Frączczaka, lecz sędzia skonsultował się z VAR-em i ostatecznie nie uznał gola.

W tym szalonym spotkaniu drugą żółtą kartkę zobaczył jeszcze trener gospodarzy, Bogdan Zając, który na kilkadziesiąt sekund przed końcem spotkania ujrzał czerwony odcień kartonika za swoje zachowanie na ławce trenerskiej. Na trybuny udać się musiał także szkoleniowiec gości, Kosta Runjaić, który zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę.

Osłabione niczym po bombardowaniu Jagiellonia i Pogoń doczołgały się do końca spotkania. Zadowoleni mogą być tylko szczecinianie, bo wywieźli z Białegostoku komplet punktów, ale ich gra nie zachwyciła. Tak samo zresztą jak styl (jeśli w ogóle można to tak nazwać) Jagi. Szansę na rehabilitację podopieczni Bogdana Zająca będą mieli w sobotę 20 marca, kiedy w Poznaniu zagrają z Lechem, a Portowcy równo za tydzień podejmą Lechię Gdańsk.

Jagiellonia Białystok 0:1 Pogoń Szczecin (0:0)

Bramki: 74′ Michał Kucharczyk

Żółte kartki: Bartosz Kwiecień, Martin Pospisil x2, Błażej Augustyn x2, Bogdan Zając x2 (za boiskiem) – Luka Zahović, Sebastian Kowalczyk, Alexander Gorgon, Kacper Smoliński x2

Czerwone kartki: Martin Pospisil (za dwie żółte kartki), Błażej Augustyn (za dwie żółte kartki), Bogdan Zając (za boiskiem, z dwie żółte kartki) – Kacper Smoliński (za dwie żółte kartki), Kosta Runjaić

Składy:

Jagiellonia Białystok: Xavier Dziekoński – Paweł Olszewski, Ivan Runje, Błażej Augustyn, Bojan Nastić – Bartosz Kwiecień (Przemysław Mystkowski 88′), Taras Romanczuk – Martin Pospisil, Ferran Lopez (Maciej Makuszewski 65′), Bartłomiej Wdowik (Fedor Cernych 65′) – Jakov Puljić

Pogoń Szczecin: Dante Stipica – Jakub Bartkowski, Benedikt Zech, Konstantinos Triantafyllopoulos, Hubert Matynia (Luis Mata 9′) – Damian Dąbrowski – Alexander Gorgon (Tomas Podstawski 87′), Kacper Smoliński, Sebastian Kowalczyk (Rafał Kurzawa 70′), Michał Kucharczyk – Luka Zahović (Adam Frączczak 70′)

Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław)

Stadion: Stadion Miejski w Białymstoku

MVP: Michał Kucharczyk (Pogoń Szczecin)

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!