Boniek kontra Boniek, czyli pojedynek na opinie z…samym sobą

Share on facebook
Share on twitter
2020.10.03 Torun
Zuzel Speedway Grand Prix 2020Speedway Grand Prix Polski - Runda 8
N/z Zbigniew Boniek
Foto Marcin Karczewski / PressFocus

2020.10.03 
Speedway Grand Prix 2020Speedway Grand Prix Polski - Runda 8
N/z Zbigniew Boniek
Foto Marcin Karczewski / PressFocus

Zbigniew Boniek wspaniałym piłkarzem był, sporo dobrego jako prezes dla PZPN-u i polskiego futbolu również zrobił. Nie uniknął błędów, choć umówmy się, nikt nie jest nieomylny. Co jednak martwi w ostatnich miesiącach, to brak logiki i konsekwencji w wypowiedziach i działaniach prezesa PZPN. Tak jak kiedyś był świetnym dryblerem, tak teraz zakiwał się z samym sobą, robiąc co innego, niż mówił wcześniej.

Jasne, to nie pierwszy raz kiedy Boniek mówi jedno, a robi drugie. Zwolnienie Jerzego Brzęczka ze stanowiska selekcjonera w najmniej spodziewanym momencie, tylko świadczy o nieprzewidywalności włodarza związku. Przecież jeszcze nie tak dawno bronił zębami i pazurami Brzęczka przed krytyką dziennikarzy i kibiców. Obiecywał, że do żadnej zmiany nie dojdzie, bo przecież Brzęczek realizował postawione mu zadania : awans na Euro, utrzymanie w pierwszej dywizji Lidze Narodów. Selekcjoner miał spać spokojnie…

Zapłacić miliony euro trenerowi, który nie daje żadnej gwarancji, nie zna piłkarzy i równie dobrze może przegrać pierwszy mecz eliminacji mundialu? Dopiero wtedy zaczęłaby się nagonka na mnie. Uspokójmy te emocje. Mówiąc zupełnie poważnie: oprócz tego, że zagraliśmy ostatnio słabo, nic złego z kadrą się nie dzieje

– Zbigniew Boniek w rozmowie z Polsat Sport po meczach Ligi Narodów, 20 listopada 2020 r.

Po miesiącach bronienia w mediach, nagle prezes Boniek decyduje się na radykalny krok, który podoba się właściwie większości sympatyków futbolu w Polsce. Decyzja jak najbardziej słuszna, ale timing niezwykle absurdalny. Boniek nie zwolnił Brzęczka, bo w listopadzie za szybko po meczach Ligi Narodów, w grudniu nie, bo zbliżają się święta. Straciliśmy dwa miesiące przygotowań do jakże ważnych eliminacji mistrzostw świata, bo Boniek miał taki kaprys, że zwolni Brzęczka w styczniu. Jeszcze miesiąc temu chwalił swojego trenera, by za jego plecami już szukać następcy, Paulo Sousy, który bez pracy pozostawał od sierpnia.

– Pan Sousa od 2 tygodni, kiedy urosła ta decyzja, obserwuje ligę polską i naszych zawodników. Uważam, że czas ogłoszenia decyzji jest dobry. 10-12 dni nic by nie zmieniło.

Zbigniew Boniek podczas konferencji prasowej PZPN, 21 stycznia 2020

Miał prawo być zdruzgotanym i rozczarowany decyzją prezesa Jerzy Brzęczek, który miał poprowadzić kadrę nie tylko w zbliżających się eliminacjach do mundialu, ale i na europejskim czempionacie. A tu Zbigniew Boniek wywinął mu niezły numer. Z drugiej strony, Brzęczek jest największym wygranym tej sytuacji, bo w przypadku porażki kadry będzie mógł z dumą ogłosić : ,,Ze mną na pokładzie ta kadra osiągnęłaby znacznie więcej!”.

Boniek, który od początku kadencji był zwolennikiem selekcjonerów polskiej narodowości, postawił na obcokrajowca, Paulo Sousę. Podczas konferencji Prezes PZPN zachwalał w samych superlatywach trenera podkreślając, że z kimkolwiek nie rozmawiał, to oni o Portugalczyku mówili, że pod wieloma względami jest ”top”. Urzekła go tamtejsza myśl szkoleniowa, która wcześniej była przez niego kwestionowana.

– Byłem zaskoczony jego wiedzą o polskiej reprezentacji. Kiedy do niego zadzwoniłem, wiedział wszystko. Urzekł mnie tym. Trener doskonale zdaje sobie sprawę z potencjału ofensywnego reprezentacji i mówi, że do tego potencjału trzeba dostosować obronę. To jest Portugalczyk, on jest z innego piłkarskiego świata. Dla niego piłka to jej posiadanie, „ty do mnie, ja do ciebie”

Zbigniew Boniek podczas konferencji prasowej PZPN, 21 stycznia 2020

Może i Sousa ma bogatsze CV, większe doświadczenie oraz znacznie lepsze umiejętności komunikacyjne niż Jerzy Brzęczek, ale zastanówmy się – czy nie jest ryzykiem zatrudnić na tak ważny okres czasu trenera, który nigdy wcześniej nie był selekcjonerem kadry narodowej?

Prezes Boniek po raz kolejny pokazuje, że ,,tylko krowa nie zmienia poglądów”. Sprawnie żongluje swoimi opiniami, zmienia je jak rękawiczki. Najlepiej dało się to zauważyć w momencie, gdy najpierw powiedział, że kontaktował się z Robertem Lewandowskim przed zwolnieniem Brzęczka, a chwilę później zaprzeczył tym słowom. Która wersja była prawdziwa? My już sami się w tym wszystkim pogubiliśmy.

Poglądy Bońka się zmieniają, ale jedna rzecz pozostaje niezmienna – włodarz związku wciąż nie potrafi przyznać się do winy. Z Brzęczkiem u sterów nie mogliśmy spokojnie patrzeć w kierunku przyszłości, więc dlatego pożegnał się ze stanowiskiem, ale mimo to, Boniek uważa, że nie popełnił błędu przy zatrudnieniu poprzedniego selekcjonera. To, że nie wypalił to już wina dziennikarzy, którym nie podobała się gra w wykonaniu Biało-Czerwonych.

Teraz będzie już lepiej, przyjdzie Paulo Sousa, poukłada zespół i będzie cacy. Oby tym razem Zbigniew Boniek nie rzucił słów wiatr. Jeśli ma zakończyć kadencję prezesa PZPN, to tylko i wyłącznie w atmosferze sukcesu, a nie lawiną wykluczających się wypowiedzi.