Bobcek „odpalił” w meczu z Lechem. Czy powalczy o koronę króla strzelców?

Gdansk,26.07.2024 
Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Lechia Gdansk - Motor Lublin Sezon 2024/25 
POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL GAME Lechia Gdansk - Motor Lublin NZ  Tomas Bobcek
Fot. Anna Langowska / Lechia.Net

Nieczęsto zdarza się, by laur dla najlepszego piłkarza danej kolejki przypadł zawodnikowi pokonanej drużyny. Tak właśnie stało się w przypadku Tomasa Bobcka, którego dziennikarze Canal Plus Sport docenili za hattricka przeciwko Lechowi Poznań (3:4). Czy to tylko jednorazowy wyskok, czy może Słowak zamierza rzucić wyzwanie bardziej renomowanym snajperom czołowych klubów PKO BP Ekstraklasy?

foto: Lechia.net

Lechia od samego początku nie była faworytem starcia z Lechem, który kilka dni wcześniej rozbił u siebie islandzki Bredablik aż 7:1. Dlatego pierwsza połowa mogła wprawić niektórych kibiców w osłupienie. Gospodarze schodzili do szatni z dwubramkowym prowadzeniem za sprawą trafień Tomasa Bobcka. Po przerwie lechici otrząsnęli się z letargu i zaaplikowali gdańszczanom aż cztery gole. Słowak nie powiedział jednak ostatniego słowa, pakując piłkę do siatki po raz trzeci, dzięki czemu fani zgromadzeni na Polsat Plus Arenie byli świadkami emocjonującej końcówki meczu. Ostatecznie lechiści nie zdołali wyszarpać choćby punktu, lecz nie da się ukryć, że 23-latek dał z siebie wszystko, aby pomóc swojej drużynie.

Tomas Bobcek jest trzecim Słowakiem, który zdobył hat-tricka w Ekstraklasie, licząc od sezonu 2023/24 (Zrelak, Mraz). W 15 najlepszych ligach tylko Francja (Barry, Griezmann i Mbappe w La Liga) i Hiszpania (Aghehowa, Hernandez i Mujica w Primera Liga) mają trzech różnych zawodników za granicą z hat-trickiem – taką statystykę przytoczył na portalu X OptaJakub. Można zatem wysnuć wniosek, że ekstraklasowe boiska sprzyjają napastnikom zza naszej południowej granicy, a przynajmniej ma to miejsce w poszczególnych meczach.

Bobcek w zeszłym sezonie zanotował łącznie 7 trafień dla Lechii. Łatwo zatem policzyć, że w meczu z Lechem zgromadził niemal połowę tego dorobku. Warto jednak podkreślić, że w minionych rozgrywkach wystąpił w zaledwie 16 spotkaniach ze względu na trapiące go urazy mięśniowe oraz kolana. Kto wie, jakim bilansem legitymowałby się po ostatniej kolejce, gdyby tylko dopisywało mu zdrowie. Być może będzie okazja przekonać się o tym w trakcie bieżącej kampanii.

A zatem czy Słowak jest jednym z kandydatów do korony króla strzelców? Cóż, konkurencja nie śpi. Eftimis Kuluris (Pogoń) oraz Mikael Ishak (Lech) to prawdziwe armaty w barwach swoich drużyn, a w ostatnich dniach do Legii dołączył Mileta Rajović, którego ogólna charakterystyka nakazuje przypuszczać, że gra ofensywna „Wojskowych” w niedalekiej perspektywie zacznie w dużej mierze skupiać się na obsługiwaniu Duńczyka dokładnymi podaniami w polu karnym rywali. Kandydatów do sięgnięcia po polski odpowiednik Trofeo Pichichi jest zresztą znacznie więcej, co jednak nie oznacza, że Bobcek pozostaje na straconej pozycji.

Ktoś powie, że przecież zespół z dolnych rejonów tabeli nie ma raczej szans, aby jego napastnik włączył się do walki o koronę króla strzelców. Argument ten nie wytrzymuje jednak krytyki. Przykład? Robert Demjan, którego Podbeskidzie Bielsko-Biała w sezonie 2012/13 finiszowało dopiero na 14. miejscu, lecz on zapisał na swoim koncie łącznie 14 trafień i pod tym względem nie miał sobie równych. Trudno przypuszczać, by tak skromny dorobek tym razem wystarczył, aby sięgnąć po trofeum, lecz w ciemno można założyć, że Bobcka stać na to, by zgromadzić więcej bramek. Wiele zależy od „serwisu”, jaki zafundują mu koledzy.

Jest wreszcie John Carver, który po przybyciu do Lechii odmienił grę drużyny i zdołał uchronić ją przed wielce prawdopodobnym spadkiem. Bobcek również powinien stać się beneficjentem systematycznie wdrażanej przez niego taktyki. W końcu nie każdy piłkarz biegający po boiskach Ekstraklasy ma w trakcie swojej kariery możliwość współpracy ze szkoleniowcem, który posiada doświadczenie na ławce trenerskiej jednego z klubów Premier League. Nic, tylko korzystać.

Powiadają, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, a pojedynczy hattrick jeszcze o niczym nie świadczy. Nie da się jednak ukryć, że Bobcek powinien być w tym sezonie wiodącym napastnikiem Lechii, jeśli tylko dopisze mu zdrowie. A to, czy sięgnie po koronę króla strzelców, czy też nie, na ten moment nie jest priorytetem dla jego klubu. Teraz najważniejsze jest to, by gdańszczanie uwolnili się z 5-punktowego debetu, bo dopóki tak się nie stanie, niezależnie od wyników spotkań rywali, pozostaną czerwoną latarnią ligi.

Laura Tomczyk