Bitwa na szczycie. Czego można się spodziewać po meczu Manchesteru City z Chelsea?

PORTO, PORTUGAL - MAY 29: Manchester City Manager Pep Guardiola during the UEFA Champions League Final between Manchester City and Chelsea FC at Estadio do Dragao on May 29, 2021 in Porto, Portugal. (Photo by MB Media)
2021.05.29 Porto
Pilka nozna Liga Mistrzow 
Manchester City - Chelsea Londyn
Foto MB Media/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

Nie ma chyba lepszego sposobu na rozpoczęcie soboty niż mecz lidera z drugim zespołem w tabeli Premier League. A właśnie to czeka nas już dzisiaj! O 13:30 Manchester City ugości na Etihad Stadium ekipę Chelsea!

Dla The Blues będzie to okazja do zmniejszenia straty punktowej, aby realnie zacząć marzyć o tym, że uda się jeszcze dogonić drużynę z Manchesteru i powalczyć z nią o mistrzostwo Anglii. Obywatele z kolei mają szansę do zwiększenia swojej przewagi i najprawdopodobniej wyeliminowania Chelsea z wyścigu mistrzowskiego. Może to też być swoisty rewanż za finał Ligi Mistrzów z poprzedniego sezonu, który przegrali 0:1.

Chelsea chce pokazać, że nadal liczy się w walce o tytuł

Drużyna Thomasa Tuchela ostatnimi czasy ma swoje problemy. Niefortunny wywiad Romelu Lukaku, przedłużające się negocjacje kontraktowe z niektórymi zawodnikami, paru graczy wyrażających chęci odejścia z klubu i sporo pechowych remisów w grudniu. To wszystko nie napawało optymizmem na nowy rok fanów londyńskiej ekipy. Pomimo temu niemieckiemu szkoleniowcowi udało się podnieść drużynę. Dobitnym pokazem tego, że Chelsea wstaje z kolan, jest zremisowane 2-2 spotkanie z Liverpoolem na początku tego roku. Wykazali się w tym spotkaniu ogromnym zaangażowaniem i nie poddali się, gdy przeciwnicy prowadzili dwiema bramkami. Co pokazuje, że Tuchel potrafi zmotywować swoich zawodników na najważniejsze momenty sezonu. Niedawno w dobrym stylu wygrali oba spotkania pucharowe z Tottenhamem i awansowali do finału EFL Cup.

Co prawda Chelsea wciąż daleko do dyspozycji z początku sezonu, ale po chwilowym kryzysie forma zdaje się wracać do normy. Natomiast pojawiły się inne kłopoty. The Blues zmagają się obecnie z wieloma kontuzjami, a na dodatek zespół opuścił Edouard Mendy, który udał się na Puchar Narodów Afryki. Nadal niedostępni są również Reece James oraz Ben Chilwell, co uderza w największy atut drużyny Tuchela, czyli wahadła. Jeśli Niemiec zdecyduje się nie zmieniać systemu, to na mecz z City z lewej strony z pewnością zobaczymy Marcosa Alonso. Natomiast drugą flankę obsadzi ktoś z trójki Azpilicueta, Pulisic lub Hudson-Odoi. Żaden z tych piłkarzy nie jest naturalnym wahadłowym, co jest sporym osłabieniem. Można założyć, że właśnie tą stroną głównie atakować będą podopieczni Pepa Guardioli.

City musi po prostu zrobić swoje

W zupełnie innej sytuacji znajdują się obecnie gospodarze jutrzejszego starcia. Manchester City ostatni mecz ligowy przegrał w październiku, a w grudniu wygrał wszystkie swoje mecze, oprócz starcia w Lidze Mistrzów z Lipskiem. Pep Guardiola nie może też zbytnio narzekać na kontuzje. Większość piłkarzy pierwszego zespołu jest zdrowa, a do Afryki wyjechał tylko Riyad Mahrez. Nawet brak tak ważnego skrzydłowego nie jest problemem, ponieważ ostatnio do dobrej formy wraca Raheem Sterling i z pewnością godnie zastąpi Algierczyka. Największą „wpadką” Manchesteru City w ostatnim okresie jest stracenie trzech goli z Leicester, jednak to, że minusów w grze zespołu szukamy, gdy ten strzela sześć goli, dużo mówi o ich obecnej dyspozycji. Mają już za sobą pierwszy trudny test w tym roku – spotkanie wyjazdowe z Arsenalem. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, zespół Guardioli uratował Rodri, który zapewnił swoim strzałem trzy punkty ekipie lidera. Manchester City jest obecnie uznawany za jeden z najlepszych zespołów globu i swoimi świetnymi występami stale to potwierdza. 

W przeciwieństwie do stołecznej Chelsea, mają oni do dyspozycji swojego podstawowego prawego obrońcę, który jednocześnie jest jednym z ich najlepszych zawodników. Pomimo grania w defensywie, wiele akcji bramkowych City przechodzi właśnie przez Joao Cancelo. Przygasł za to inny Portugalczyk, Bernardo Silva. Przez długi okres to on był najjaśniejszym punktem w układance Guardioli, ale od sześciu ligowych spotkań nie zanotował ani jednej asysty, ani nie strzelił żadnego gola. Trzeba powiedzieć sobie jasno, że to nie indywidualności błyszczą w drużynie „The Citizens”. Na dobre wyniki składa się wiele czynników, a zawodnicy wspólnie grają piękną piłkę i świetnie się dopełniają. 

Najbliższe spotkania mogą wyłonić mistrza

Manchester City jest najrówniejszym zespołem z czołowej trójki w Premier League. Prezentują stabilną formę i pewnie kroczą po kolejne, już czwarte za kadencji Guardioli trofeum mistrza Anglii. Jeśli wygrają z Chelsea, to będą mieli aż 13 punktów przewagi nad drugim miejscem. Oczywiście w wyścigu liczy się jeszcze Liverpool, który ma dwa zaległe mecze. Wydaje się, że jest to niezła pozycja do gonienia i nadrabiania strat, jednak trzeba zaznaczyć, że najbliższe spotkania The Reds będą rozgrywać bez Sadio Mane oraz Mohameda Salaha, co już bardziej komplikuje sprawę. W najgorszym wypadku City będzie miało pięć „oczek” przewagi nad drugim Liverpoolem (jeśli ten wygra swoje zaległe spotkania). Jest to najgorszy scenariusz, a i tak mieliby wtedy całkiem komfortową przewagę. Jeśli natomiast zdobędą w sobotę trzy punkty, a Liverpool się potknie, to kibice z niebieskiej części Manchesteru mogą już powoli chłodzić szampany na mistrzowską fetę. Z kolei, jeśli The Blues chcą jeszcze pomarzyć o mistrzostwie, to koniecznie muszą wyjść dzisiaj z bojowym nastawieniem i dać z siebie na boisku 100%, a może nawet i więcej.

Patryk Smyk