Szymon Gorski / PressFocus / NEWSPIX.PL
Europejskie puchary wkraczają w decydującą fazę. W każdej z trzech rozgrywek na placu boju pozostało po 16 najlepszych zespołów, w tym oczywiście dwie polskie – Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa. Nie będzie to jednak jedyna szansa do obserwowania Biało-Czerwonych w pucharach. Kilku naszych przedstawicieli zagra bowiem w Lidze Mistrzów, a nawet w Lidze Europy
W Lidze Mistrzów większość kibiców zapewne najbardziej emocjonować będą spotkania wielkich europejskich marek czyli starcia pomiędzy Liverpoolem i PSG, Bayernem Monachium i Bayerem Leverkusen, oraz derby Madrytu. W tych spotkaniach biało-czerwonych rzecz jasna nie zobaczymy jednak w pozostałych meczach w kadrach meczowych powinniśmy zobaczyć przynajmniej po jednej biało-czerwonej fladze. Najgłośniej zapewne będzie znów o występach Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której tej dwójki na boisku nie ujrzymy. Ich FC Barcelona zmierzy się z wiceliderem ligi portugalskiej Benficą Lizbona. Obie drużyny zmierzyły się ze sobą w fazie grupowej. Na Estadio da Luz po najbardziej emocjonującym i nie pozbawionym kontrowersji meczu tej edycji Katalończycy triumfowali 5:4 po bramce Raphinii w 96. minucie meczu. Do siatki dwukrotnie z jedenastu meczów trafił Lewandowski, który wobec rosnącej formy Kyliana Mbappe i przede wszystkim Serhou Guirassego o koronę króla strzelców tej edycji wcale nie będzie miał łatwo. Szczęsny, z którym na boisku Barcelona jeszcze nie przegrała znając ofensywne nastawienie Benfici także powinien odegrać ważną rolę w tym dwumeczu. Pomimo faktu, że Barcelona wydaje się być dość wyraźnym faworytem wcale nie musi mieć łatwo, a kibice mają prawo oczekiwać po tym meczu sporych emocji. Portugalczycy zażegnali swój kryzys, w lidze wygrali trzy ostatnie spotkania, a w 1/8 finału uprali się z pogromcą Dumy Katalonii z początku sezonu AS Monaco.
Kolejnym z Polaków, którego drużyna będzie walczyć w tej edycji o najwyższe cele jest Jakub Kiwior. Tu jednak o samą grę może być zdecydowanie trudniej. W lidze 24-latek nie podniósł się z ławki od połowy grudnia. Zagrał jedynie w dwóch ostatnich kolejkach Ligi Mistrzów. Były to jednak starcia z dużo niżej notowanymi rywalami: Dinamem Zagrzeb i Gironą, a sami „Kanonierzy” awans do czołowej ósemki mieli wówczas w zasadzie zapewniony. Trudno wyobrazić sobie, aby Polak w ogóle pojawił się w tych spotkaniach na boisku, chyba jedynie przy naprawdę korzystnym rezultacie. Przeciwnikiem Arsenalu będzie pogromca Juventusu – PSV Eindhoven. Podobnie jak w przypadku Barcelony to Anglicy będą wyraźnym faworytem tego dwumeczu, jednak Holendrzy mogą napsuć krwi faworytowi. W kolejnej rundzie możemy być świadkami absolutnego hitu, ponieważ w przypadku wygranej na Arsenal czekać będzie wygrany starcia Real vs Atletico. Z kolei przeciwnikiem Barcelony w ćwierćfinale zostanie triumfator dwumeczu niemiecko-francuskiego Borussia Dortmund kontra LOSC Lille. Tam Polaka na boisku nie ujrzymy. W kadrze meczowej drużyny z Signal Iduna Park powinien jednak pojawić się Marcel Lotka na co dzień broniący w klubowych rezerwach, a w Lidze Mistrzów pełniący funkcję trzeciego golkipera. Jeśli chodzi o poziom obu zespołów wydaje się być bardziej wyrównany niż we wcześniej wymienionych spotkaniach. Jako faworyta wskazuje się tu finalistę poprzedniej edycji zmagającego się z ogromnym kryzysem formy w Bundeslidze.
W dwóch meczach biało-czerwonych zobaczymy po przeciwnych stronach barykady. Inter Mediolan Piotra Zielińskiego i Nicoli Zalewskiego podejmie Feyenoord Rotterdam Jakuba Modera. Mediolańczycy wpadli w ostatnim czasie w kryzys wygrywając tylko jedno z czterech ostatnich spotkań w lidze. O tę sytuację trudno winić Nicolę Zaleskiego, który dzięki asyście w debiucie szybko zyskał sympatię kibiców, a trener Simone Inzaghi wpuszczał go na boisko z ławki również w kolejnych meczach. Zdecydowanie większe oczekiwania można mieć po Piotrze Zielińskim, który ostatnio nie zachwyca i ma problem z wywalczeniem sobie miejsca w pierwszym składzie. Obydwu z nich na boisku powinniśmy zobaczyć jednak nie będą oni głównymi aktorami tego starcia.
Po przeciwnej stronie dużo istotniejszą rolę pełnić będzie Jakub Moder, który z powodu kontuzji kolegów z pomocy szybko stał się szefem środka pola Feyenoordu. W Eredivisie wygląda to średnio, jednak w Champions League swoją świetną grą przyczynił się do sensacyjnego wyeliminowania innej drużyny z Estadio Giuseppe Meazza – AC Milanu. Trudno jednak oczekiwać by ta historia powtórzyła się przeciwko Interowi. Nerrazuri są w tym momencie najlepszą defensywą w Lidze Mistrzów i grają po prostu lepiej niż Milan, co widać również po sytuacji w tabeli. Trudno przypuszczać, aby mającemu swoje problemy Feyenoordowi znów dopisało na San Siro tyle szczęścia co we wtorek.
Naprzeciwko siebie staną także Michał Skóraś i Matty Cash. Tu także faworyt jest bardzo wyraźny. Brugge wyeliminowało co prawda Atalantę, czy bardzo długo potrafiło stawiać opór Manchesterowi City. Z prowadzoną przez eksperta od Ligi Europy Aston Villą Unaia Emerego może być im trudno o nawiązanie walki. W belgijskim klubie coraz bardziej marginalną rolę odgrywa Skóraś, który ostatnio miewa problemy z załapaniem się do kadry meczowej. Po kolejnym urazie do zdrowia powraca Matty Cash, który jeśli nie wydarzy się nic złego w obydwu spotkaniach powinien wystąpić od pierwszej minuty. W tym sezonie Ligi Mistrzów prawy obrońca rozegrał cztery mecze.
W Lidze Europy pozostał tylko jeden reprezentant Polski nie mający akurat żadnych problemów z regularną grą. Sebastian Szymański i jego Fenerbache w 1/8 finału tych rozgrywek podejmą Rangersów. Podopieczni Jose Mourinho pewnie wyeliminowali na poprzednim etapie Anderlecht Bruksela awans zapewniając sobie w zasadzie już po godzinie pierwszego meczu, a Polak popisał się asystą przy bramce Youssefa En Nesyriego. Fenerbache nie jest stawiane w ścisłym gronie faworytów do końcowego triumfu jednak z pewnością jest w stanie zagrozić każdemu. Awans z fazy ligowej uzyskali dopiero dzięki remisowi w ostatniej kolejce i zajęciu 24. miejsca, ostatniego premiowanego awansem. W dwumeczu przeciwko ósmym w tej fazie Rangersom będą jednak faworytami. Istnieje więc spora szansa, że także na poziomie ćwierćfinałów oglądać będziemy jednego z Polaków.
W Lidze Konferencji najważniejsze dla polskich kibiców będą spotkania Jagielloni Białystok i Legii Warszawa. Jednak nie tylko podczas ich meczów będziemy mogli śledzić poczynania naszych rodaków. W starciu przeciwko Legii jeszcze do niedawna realną szansę na występ miałby były bramkarz Radomiaka Radom Albert Posiadała. Dziś wobec przegranej rywalizacji o pierwszą jedenastkę z Jacobem Karlstroemem może być to niemożliwe. Naprzeciwko jednemu z faworytów rozgrywek ACF Fiorentinie stanie dwójka Polaków reprezentująca barwy Panathinaikosu Ateny- Karol Świderski i Bartłomiej Drągowski, który przy okazji otrzyma szansę na ogranie swojego byłego pracodawcy. Obaj gracze nie prezentują się jednak ostatnio rewelacyjnie, a o awans do dalszej fazy będzie im bardzo trudno. Spotkaniem, w którym naprzeciwko siebie staną Biało-Czerwoni, a o czym część kibiców może nawet nie mieć pojęcia będzie spotkanie słoweńskiego Celje, w którym od stycznia gra znany z występów w Śląsku Wrocław Łukasz Bejger z FC Lugano Kacpra Przybyłki, który w ubiegły weekend wrócił do kadry meczowej po wyleczeniu urazu. Istnieje spora szansa, że obu z nich zobaczymy na boisku. Faworytami dwumeczu wydają się być szóści w fazie ligowej Szwajcarzy.
Mimo coraz późniejszej fazy europejskich rozgrywek nadal pozostało w nich kilku reprezentantów Polski, których poczynania warto śledzić w kontekście zgrupowania reprezentacji, które rozpocznie się już za nieco ponad trzy tygodnie. Mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów rozegrane zostaną 4, 5 oraz 11 i 12 marca. Spotkania Ligi Europy i Lig Konferencji odbędą się 6 i 13 marca.
DOMINIK PRONIEWICZ