Bartosz Adamski: Zagłębie samo z siebie kpi

Share on facebook
Share on twitter
ekstra_talk (1)

Przed nami ostatnia kolejka ekstraklasy. Uspokajamy jednak wszystkich sympatyków naszej ligi – ostatnia przed przerwą reprezentacyjną. Najciekawiej zapowiada się starcie lidera ekstraklasy, Lecha Poznań z niedawnym pucharowiczem, Pogonią Szczecin. Emocji nie powinno zabraknąć w derbach Dolnego Śląska, śląskich derbach z udziałem Piasta i Górnika, czy w zakurzonym klasyku pomiędzy Wisłą Kraków, a Legią Warszawa. O nadchodzącej serii gier porozmawialiśmy z byłym redaktorem naczelnym 2×45.info, Bartoszem Adamskim.

Jako człowieka związanego z regionem, czy jarają ciebie Derby Dolnego Śląska, mimo, że obie drużyny średnio weszły w sezon?

Derby Dolnego Śląska to zawsze ważne wydarzenie, ale na pewno nie mają takiej rangi jak derby Krakowa czy Wielkie Derby Śląska. Jest to data, którą kibice obu dolnośląskich drużyn zakreślają sobie markerem w kalendarzu, ale czy towarzyszy im jakaś niespotykana przy innych spotkaniach presja? Nie powiedziałbym. Natomiast z pewnością takie wyniki, jak zwycięstwo 7:0 Zagłębia czy 5:1 Śląska są wspominane latami. Osobiście życzyłbym sobie, aby te najbliższe derby nawiązały poziomem i liczbą goli do tych sprzed dwóch lat, gdy padł remis 4:4. Tym razem zwycięzcą niech będzie jednak Śląsk, bo bilans ostatnich batalii ma nieco niekorzystny!

Śląsk Wrocław jest jednym z kandydatów do walki o europejskie puchary, ale z grona pretendentów (Raków, Pogoń, Lech, Piast) wygląda najsłabiej. Zgodzisz się z tym zdaniem?

Śląsk na pewno zagrał bardzo słaby mecz przeciwko Górnikowi Łęczna, ale w pozostałych spotkaniach pokazywał się z niezłej strony. Nie zgodzę się więc ze stwierdzeniem, że z wymienionych przez ciebie drużyn wygląda najgorzej. Nie przegrywa meczów, i to jest najważniejsze w kontekście walki o europejskie puchary, bo wrocławianie takie ambicje bez wątpienia mają. Trzeba jednak powiedzieć, że o ile w poprzednich latach któryś z pucharowiczów zaliczał wyraźny ligowy falstart, tak w tym roku takiej ekipy nie ma. Wszyscy nasi reprezentanci na arenie międzynarodowej zainaugurowali ekstraklasowy sezon co najmniej przyzwoicie. Nie wszystkim poszło w Lidze Konferencji, ale odpadnięcie na wczesnym etapie nie odbiło im się czkawką w lidze. Obawiałem się mocno o WKS, bo zaczynał najszybciej ze wszystkich, ale można powiedzieć, że nie zawiódł. W Europie zrobił, co miał zrobić – wyeliminował przeciwników, których musiał, potem zagrał bardzo dobrze u siebie z Hapoelem Beer Sheva, ale niestety trudno zrozumieć to, co wydarzyło się na wyjeździe. To nie był wtedy Śląsk Jacka Magiery, a raczej najgorsza jego strona z ostatnich spotkań za kadencji Vitezslava Lavicki. Starcie w Izraelu oglądało się bardzo przykro, mimo wszystko jednak uważam, że wrocławianie na arenie międzynarodowej nie skompromitowali się, jak powszechnie przyjęło się mówić. To nie był jeszcze ich czas, sama promocja do el. LKE była zaskakująca. Zrobili to, co na dany moment byli w stanie. Podwaliny pod przyszły sezon są położone, bo głęboko wierzę w to, że Śląsk znów zagra w pucharach.

Co musi Śląsk poprawić? Czy klub ma krótką kołdrę, czy potrzebuje wzmocnień?

Trzeba uczciwie powiedzieć, że Śląsk nie przeprowadził latem transferów na już. O ile Victor Garcia dosyć dobrze wkomponował się do zespołu i posadził na ławce Dino Stigleca, o tyle Diogo Verdasca to jakieś nieporozumienie i nie potrafię zrozumieć, dlaczego dyrektorowi Dariuszowi Sztylce aż tak na nim zależało, tym bardziej po roku bez gry w lidze izraelskiej. Caye Quintana z kolei ma potencjał, ale jest nieprzygotowany. Rozczarowuje mnie też na razie Petr Schwarz. Byłem wielkim zwolennikiem jego sprowadzenia, ale póki co nie zagrał żadnego naprawdę dobrego spotkania, a przydarzyło mu się kilka słabych – z Cracovią, czy ostatnio z Piastem. Kadra na papierze jest jednak w miarę szeroka, trener Magiera oprócz prawego wahadła posiada po dwóch zawodników na pozycję, ale raczej jej potencjał zobaczymy najwcześniej po wrześniowej przerwie reprezentacyjnej, gdy w końcu będzie czas dłużej potrenować, bo do połowy sierpnia Śląsk żył od meczu do meczu i nie było kiedy zbudować formy nowych zawodników. Jeśli uda się jeszcze wzmocnić graczem o określonych umiejętnościach na prawą stronę, to zespół ze stolicy Dolnego Śląska będzie mógł realnie myśleć o poprawieniu miejsca z poprzedniego sezonu, bo nawet nie wliczając letnich nabytków to jest skład co najmniej solidny. Nikt istotny przecież Wrocławia w tym oknie nie opuścił.

Fot. Krystyna Pączkowska/ Śląsk Wrocław

Jak oceniasz to co się dzieje w Lubinie? Humory nie dopisują kibicom Zagłębia, którzy nie pałają miłością do prezesa Jankowskiego.

Nie dziwię się wcale ich reakcji, bo prezes Jankowski nie ma się kompletnie czym obronić, a w dodatku sam sobie strzela w stopę. Najnowszy przykład: miesiąc temu opublikowano strategię Zagłębia Lubin na lata 2021-2025, której jedna z deklaracji brzmiała, że klub będzie dokonywał transferów gotówkowych jedynie za zawodników do 22. roku życia. Tymczasem jeszcze w tym samym oknie transferowym sprowadza 25-letniego Rosjanina Ilję Żygulowa za 300 tysięcy euro. Absurd, który pokazuje zarazem, jak respektowane będą zapisy w strategii. Klub sam z siebie kpi. Podobnie będzie zapewne z trenerem Dariuszem Żurawiem, który rzekomo musiał zgodzić się na zapis, że zawsze musi wystawiać czterech zawodników do 24. roku życia, bo inaczej odejdzie z Zagłębia. Może i fajnie wygląda to na papierze, ale z realnością będzie miało tyle wspólnego co tzw. napastnicy „Miedziowych” ze strzelaniem goli.

Plan Zagłębia opierający się na stawianiu na młodzież jest wadliwy i czy Dariusz Żuraw wygląda na kogoś kto zaprowadzi Zagłębie w odpowiednim kierunku?

Plan generalnie jest bardzo słuszny i jestem przekonany, że w naszych warunkach możliwe jest bicie się o europejskie puchary ze średnią wieku nieprzekraczającą 25 lat. Lech Żurawia był do niej bardzo zbliżony, a udało się zdobyć wicemistrzostwo Polski i awansować do fazy grupowej Ligi Europy, w dodatku przy tym prezentować naprawdę atrakcyjny futbol. Bardo przyjemnie oglądało się tak grającą polską drużynę w Europie, ale niestety zabrakło pomysłu, co dalej. Zagłębie to już będzie poważniejsze wyzwanie, trudniejsze, bo i zawodnicy słabsi, i możliwości finansowe mniejsze, i nieco słabsza akademia. Do tej koncepcji, jaką lubinianie sobie wymyślili, trudno o teoretycznie bardziej pasującego wykonawcę założeń. Teraz, szukając na szybko i niespodziewanie, wybrali optymalnie, ale raczej nie jest to trener, z którym sukcesy będą przychodziły rokrocznie. Nie spodziewałbym się ich też błyskawicznie, bo i przecież w Lubinie presji na sukcesy nie ma. To typowy ligowy średniak, któremu nie grozi spadek, ale i też jak nie skończy w okolicach podium, to nikt nie będzie bił piany.

Kolejkę zainauguruje absolutny hit – Stal Mielec kontra Górnik Łęczna. Zapytam przekornie – która drużyna prezentuje się gorzej? Czy twoim zdaniem są gorzej grające drużyny od tych?

I Stal, i Górnik to wręcz murowani kandydaci do spadku. To zespoły, z bardzo nielicznymi wyjątkami, nie pasujące kadrowo do Ekstraklasy. Ich utrzymanie, gdy ligę opuszczają trzy drużyny, byłoby bardzo dużą niespodzianką. Bo kto inny ma spaść? Nie sądzę, by ligowy byt zapewniły nawet połączone siły tych dwóch klubów. Łęcznianie grają bardzo pragmatycznie, starają się ustawić pod rywala i we Wrocławiu to im się udało, wywieźli punkt, ale z Wisłą Kraków nie mieli już nic do powiedzenia. Stal z kolei niby stara się budować akcje od tyłu, nie grać prostymi środkami, ale kompletnie nie ma do tego wykonawców. Powiedzmy sobie szczerze: szansa dla trenera Adama Majewskiego na tym poziomie przyszła zupełnie nieoczekiwanie i mam duże wątpliwości, czy wytrzyma chociaż całą rundę przy Solskiego. Znów możemy przerabiać tam temat z nagminną wymianą szkoleniowców. Nie chce mi się wierzyć, że na tym jednym się skończy.

W sobotę kibiców czeka kibiców maraton zwiazany z meczami – cztery spotkania od 12:30 do 20:00. Na które spotkanie czekasz najbardziej?

Bardzo ciekawe będzie spotkanie Lecha z Pogonią. To zarazem poważny test dla „Kolejorza”, pierwszy z pucharowiczem. „Kolejorz” jest liderem, wygrał cztery spotkania z pięciu, ale umówmy się, że do ekstraklasowej czołówki z tych przeciwników należała tylko Lechia Gdańsk. Teraz to będzie ważny bój, bo z zespołem, który był na podium poprzedniego sezonu. Istotna weryfikacja faktycznej siły poznaniaków w bieżących rozgrywkach.

Czy kupił ciebie do tej pory Lech Poznań Macieja Skorży? Czy teraz ,,Kolejorza” czeka największy test?

W zasadzie po części odpowiedziałem już w poprzednim pytaniu. Lech nie gra ultraofensywnego futbolu, ale jest poukładany. Ma szeroki i bardzo mocny skład, co widać było, gdy w ostatnim meczu na ławce rezerwowych usiąść musieli Pedro Tiba oraz Dani Ramirez, a „Kolejorz” i tak wygrywał z Lechią. Wydaje się, że poznaniacy są bardzo dobrze przygotowani do walki o mistrzostwo Polski. Oprócz pozycji bramkarza trudno znaleźć tam słabe punkty. To bez wątpienia jeden z najmocniejszych, a chyba nawet najmocniejszy zestaw personalny w lidze. Wielka szkoda, że w poprzednim sezonie klub z Bułgarskiej nie był przygotowany na sukces w europejskich pucharach, bo z obecnym składem mógłby zwojować w nich więcej niż się udało ugrać. Jeśli teraz nie da rady zdobyć mistrzowskiego tytułu albo przynajmniej Pucharu Polski, to już chyba naprawdę prędko to nie nastąpi.

Fot. Paweł Jaskółka / PressFocus

W sobotę odbędą się śląskie derby – Piast Gliwice zagra u siebie z Górnikiem Zabrze. Wielka szkoda, że w meczu nie zobaczymy urodzonego w Gliwicach, Lukasa Podolskiego. Mistrz świata z 2014 roku trafił na kwarantannę po pozytywnym wyniku testu na covid. Czy ten mecz bez jego obecności straci na otoczce, czy nieważne czy i tak będziemy świadkami dobrego widowiska, zważywszy na ostatnią dobrą formę Górnika?

Gdyby mógł wystąpić w derbach Śląska, to na pewno sam mecz zyskałby sporo na randze. Ogółem uważam, że każdy jego mecz w Ekstraklasie – nawet, jeśli Lukas nie będzie strzelał goli – jest wiekopomnym wydarzeniem. Mamy w lidze mistrza świata, a do tej pory mogliśmy się pochwalić co najwyżej królem strzelców mundialu (Oleg Salenko) lub reprezentantem kraju aktualnych wicemistrzów globu (Josip Juranović). Natomiast, czy Lukas zrobiłby różnicę w tym spotkaniu i Górnik bardzo odczuje jego brak? Nie sądzę. Kluczowym zawodnikiem dla zabrzan jest w tej chwili Jesus Jimenez i gdyby jego zabrakło, to trener Jan Urban mógłby się czuć poważnie zakłopotany. Niezależnie od występu Podolskiego faworytem jest Piast. Nie spodziewam się, aby w bieżących rozgrywkach Górnicy mieli walczyć o coś więcej niż spokojne utrzymanie. A i z nim może nie być wcale tak spokojnie.

Ostatnim meczem przed reprezentacyjną przerwą będzie ligowy klasyk – Wisła Kraków vs Legia Warszawa. Myślisz, że ,,Biała Gwiazda” jest w stanie pokusić się o niespodziankę, biorąc pod uwagę to jak wygląda obecnie sytuacja kadrowa w Legii?

Myślę, że nie ma co akurat w kontekście tego meczu z Wisłą Kraków przywoływać trudnej sytuacji kadrowej mistrzów Polski, bo będą oni już po pucharowym boju ze Slavią Praga i przed przerwą reprezentacyjną, więc sądzę, że trener Czesław Michniewicz pośle na boisko swoich najlepszych zawodników, bo nie ma już ich przed czym oszczędzać. Pewnie zadebiutuje też Yuri Ribeiro, który podobno nie ma wielkich zaległości treningowych i nie zaniedbał swojej sylwetki, gdy był bez klubu. Aczkolwiek na pewno dla nikogo Wisła Kraków nie będzie łatwym przeciwnikiem w tym sezonie. Adrian Gula dopiero rozpoczyna swoją pracę z „Białą Gwiazdą” i choć jest uważany za budowniczego, któremu trzeba dać czas, to już widać, że szybko poukładał krakowian na boisku. Każdy zawodnik wie, co ma robić i kwestią czasu jest, kiedy ta współpraca na dobre się zazębi. Taki mecz z Legią i ewentualne zwycięstwo może bardzo zbudować tę drużynę.