Bailey: Płacheta to zupełnie inny projekt dla Daniela Farke

Share on facebook
Share on twitter
Przemyslaw Placheta of Norwich celebrates scoring his sides 2nd goal during the Sky Bet Championship match at Carrow Road, Norwich
Picture by Paul Chesterton/Focus Images Ltd +44 7904 640267
19/09/2020
2020.09.19 Norwich City
Pilka nozna liga angielska 
Sky Bet Championship
Norwich City - Preston North End

Foto Paul Chesterton/Focus Images/MB Media/PressFocus
!!! POLAND ONLY !!!

Przemysław Płacheta jest uważany za jednego z najlepszych młodzieżowców w Ekstraklasie sezonu 19/20. Nikogo zatem nie zdziwił jego transfer do ligi zdecydowanie mocniejszej. Pierwsze tygodnie w Norwich wyglądają na bardzo obiecujące. Z tej okazji porozmawialiśmy z dziennikarzem „The Athletic”, Michaelem Baileyem, który powiedział nieco o samym projekcie „Kanarków”, o zmianie stylu gry, ale przede wszystkim o Przemku.

Co myślisz na temat projektu Norwich City w tym sezonie? Są w stanie powalczyć o awans? 

Przede wszystkim jeszcze mamy dwa tygodnie okienka, a potem kolejne dwa w Anglii, więc skład zdecydowanie może ulec zmianom. Jeśli utrzymają obecną, tak silną drużynę, muszą być w gronie faworytów do awansu. W momencie, gdy stracą swoich kluczowych zawodników, na pewno ich to osłabi i nikt nie może tego ignorować. Na pewno pojawią się pytania, czy w kilka dni zdołają ich kimś zastąpić. Tak czy inaczej Norwich ma relatywnie stabilną sytuację finansową, nawet biorąc pod uwagę tak trudne czasy. Dla mnie muszą być w gronie potentatów i jeżeli skończą gdzieś poza pierwszą szóstką, będzie to olbrzymie rozczarowanie. 

Mówiło się o zainteresowaniu Maxem Aaronsem ze strony FC Barcelony, kto jeszcze może odejść? 

Na pewno postawiłbym na tych, na których jest popyt. To kluczowa sprawa. Są chętni na Aaronsa, owszem, jednak wszystko zależy od tego, kto złoży za nich ofertę i jak bardzo realistyczne będą te transfery. Myślę, że Emi Buendia jest bardzo utalentowanym zawodnikiem i będę zaskoczony, jeśli ostatecznie pozostanie w Norwich tego lata. Ben Godfrey nadal uczy się gry na swojej pozycji, więc nic mu się nie stanie, jeśli nigdzie nie odejdzie. Todd Cantwell pewnie mógłby dalej błyszczeć w Premier League. Ich dalsza gra w zespole „Kanarków” podlega pewnej dyskusji. Nie bez powodu przyciągnęli tyle uwagi ze strony mocniejszych klubów. Trudno przewidywać, co może wydarzyć się na dzisiejszym rynku transferowym. 

Jakie są twoje wrażenia po dwóch pierwszych kolejkach Championship? 

Wydaje mi się, że forma Norwich jest… (dłuższa chwila zastanowienia – przyp. red.) okej. Zawodnicy wyglądają na delikatnie zardzewiałych. Chcą ewoluować swój styl gry, ale jeszcze im się to nie klei. Czekają na „kliknięcie”. Fakt, że przy takiej formie jeszcze nie przegrali, to oczywiście dobra wiadomość. Spotkanie z Preston było trudne, Huddersfield będzie miało problemy z utrzymaniem w Championship, więc te rzeczy też trzeba brać pod uwagę. Oczekuję, iż wraz z kolejnymi tygodniami i szczególnie w okresie, gdy mecze będą o wiele częstsze, w którymś momencie złapią rytm i wówczas ciężko będzie ich powstrzymać. Im wcześniej to osiągną, tym lepiej. 

Kto z piłkarzy nieoczywistych może wypełnić rolę Teemu Pukkiego z sezonu 18/19 i stać się kluczową postacią w walce o awans?

To ciekawe pytanie. Teemu przyjechał jako w miarę anonimowy zawodnik, niewiele osób spodziewało się tylu sukcesów z jego strony. Nie mówię, że nie ma aktualnie w Norwich osób nieposiadających podobnych możliwości. Pytanie tylko, kto takową postacią będzie. Oli Skipp ma wielki talent, zaczął równie dobrze, może zostać kluczowym piłkarzem. Oczywiście, trzeba wspomnieć o Płachecie, z uwagi na jego nieokrzesane atrybuty, które potencjalnie są bardzo groźne. Jordan Hugill miał ciężki rok w West Hamie, nie dostał szansy, zatem będzie próbował odbudować swoją pozycję w Championship po wypożyczeniu do Queens Park Rangers. Adam Idah z kolei jest ogromnie utalentowany, posiada wielkie pokłady potencjału, ale nadal nie wiemy, czy już potrafi to wszystko pokazać na boisku. Do tej pory wszystkie znaki pokazują, iż potrafi. Norwich ma tylu zawodników, którzy mogą odegrać pierwszoplanową rolę, ale tylko od nich zależy, czy tak się stanie. To powoduje, że na dziś musielibyśmy zgadywać. 

To będzie trudne pytanie, bo Płacheta przychodził do Championship z dość anonimowej ligi, ale co pomyślałeś w momencie, gdy Norwich ogłosiło transfer Polaka? 

Po pierwsze musiałem zrobić pewien research, bo faktycznie nie za wiele wiedzieliśmy o Przemku. Interesująco wyglądał sposób, w jaki klub go wyskautował i spojrzał na jego atrybuty. Oczywiście, zwrócili uwagę na liczby, ale równie ważny był potencjał, który pomógłby mu te umiejętności poprawić. Zauważyli, że Płacheta grający w lepszej drużynie, będzie mógł jeszcze częściej mieć z nich korzyści, tak jak np. z tempa. Nad techniką musi trochę popracować. Daniel Farke woli bardziej biegłych piłkarzy w tej dziedzinie, więc Polak jest zupełnie innym projektem. Przemek posiada wiele umiejętności, na których można bazować, ale inne musi poprawić, zanim zostanie tzw. „częścią zespołu”. 

Norwich ma szeroki skład. W meczu z Preston Płacheta wszedł za kontuzjowanego Kierana Dowella, więc ten fakt urazu wpłynął niepodważalnie na minuty Przemka. Biorąc pod uwagę inne opcje na ławce rezerwowych, to był logiczny ruch ze strony trenera. Przeciwnicy wysoko pressowali Norwich, więc boisko mogło wydawać się odrobinę większe niż podczas innych starć na Carrow Road, gdy niektórzy przyjeżdżają i siedzą niżej. Płacheta zaprezentował się z dobrej strony, penetrował puste przestrzenie na boisku. Najlepsze akcje „Kanarków” wychodziły od niego. To naprawdę obiecujące. Ogólnie ciekawe zjawisko, że ekipa Daniela Farke z metronomicznego, skupionego na posiadaniu piłki stylu, który prezentowali w Championship i na początku przygody z Premier League, teraz chcą prezentować coś bardziej wszechstronnego i bezpośredniego, jednocześnie nie rezygnując z utrzymania futbolówki. Trzymając się tego szkieletu, nie mogli polegać wyłącznie na Onelu Hernandezie. Dołożyli do niego Przemka i to daje więcej wolności i możliwości dla szkoleniowca. 

Biorąc pod uwagę Płachetę, ale też na przykład Ondreja Dudę, to widać zmianę trendu na kupowanie zawodników bardziej wielowymiarowych. To faktyczny kierunek, w którym będzie zmierzało Norwich? 

Widzę, że na pewno chcą uczyć się na błędach popełnionych po awansie do Premier League, szczególnie w kwestii wspomnianej wszechstronności. Cały czas muszą ewoluować i to będzie prawdziwy znak siły Daniela Farke jako trenera, gdy odniesie w tej kwestii sukces, na dodatek podczas adaptacji. Niewielu klubom i osobom to się udało. Mają odpowiednie środki, żeby to zadanie wykonać. Jeżeli natomiast stracą Buendię, to może być olbrzymi cios, gdyż niezwykle trudno znaleźć na rynku piłkarza tej klasy, dostępnego dla Norwich. Dużo wyzwań przed tym klubem. 

Do kogo porównałbyś Płachetę? 

Jeżeli cofniemy się kilka lat w historii Norwich, to można go w pewnym sensie porównać do Darrena Huckerby’ego, który też był błyskawicznie szybki. Darren do tego posiadał wspaniałe umiejętności dryblerskie, ciężko zabierało mu się futbolówkę i również dobrze wykańczał. Huckerby wylądował na Carrow Road w swoim peaku, później niż Przemek. W kwestii umiejętności biegania, to najbliższe porównanie. 

Czego od niego oczekujesz w tym sezonie? 

Kluczowe jest to, w jak nadal młodym wieku jest Przemek i że dopiero wchodzi do ligi tego rodzaju. Chcę, żeby wyglądał na człowieka powoli zadomawiającego się i polepszającego swoje umiejętności, świadomie używającego swoich atrybutów, odbyć z nim porządną rozmowę po angielsku (śmiech), no i oczywiście aby czuł się bardziej komfortowo w ustawieniu Farke. Były momenty, w których Płacheta grał za głęboko, nie dawał wolnego miejsca lewemu obrońcy i często zachodził mu drogę, obaj operowali w niemal identycznej strefie. Na sam koniec, chcesz widzieć jego udział w grze, ale to paradoksalnie może być najłatwiejsze. Dostanie okazje do prezentacji swoich możliwości, a sam jest pełen życia. Błagaliśmy Norwich o naprawdę szybkiego zawodnika, a on zdecydowanie takim jest.  

Rozmawiał Dominik Klekowski