fbpx

Awans o aromacie wstydu. Podsumowanie 34. kolejki II ligi

Share on facebook
Share on twitter
2020.07.12 Katowice
Pilka nozna 2 Liga sezon 2019/2020
GKS Katowice - Widzew Lodz
N/z Emocje reakcja Marcin Robak
Foto Lukasz Sobala / Press Focus

2020.07.12 Katowice
Football Polish Second League Season 2019/2020
GKS Katowice - Widzew Lodz
Emocje reakcja Marcin Robak
Credit: Lukasz Sobala / Press Focus

To był najdziwniejszy sezon w II lidze od kilku lat. Do ostatniej kolejki nie byliśmy pewni kto wywalczy awans, kto zapewni sobie utrzymanie na kolejny sezon, a kto spadnie. Górnik Łęczna, Widzew Łódź i GKS Katowice uczestniczyły w wyścigu żółwi, który przypominał niekończącą się opowieść. Ostatecznie do Fortuna I ligi awansowali piłkarze z Łęcznej i Łodzi, aczkolwiek okoliczności wejścia tych drugich na zaplecze ekstraklasy kibice zapamiętają na lata.

Lubelszczyzna jest im wdzięczna

Sytuacja przed ostatnią kolejką rozgrywek była jasna. Prowadzący w tabeli Górnik Łęczna potrzebował zaledwie punktu w starciu ze zdegradowaną Legionovią. Piłkarze Widzewa, aby być pewnymi awansu musieli pokonać Znicz Pruszków, który walczył o utrzymanie. GKS Katowice tracił dwa punkty do Górnika i punkt do Widzewa, więc nawet zwycięstwo w potyczce z Resovią nie dawało im awansu, aczkolwiek przy wpadkach konkurentów kwestia powrotu na drugi szczebel rozgrywkowy byłaby faktem.

Po pierwszej połowie starcia Legionovia – Górnik nie dało się wyczuć, która drużyna spadła do III ligi, a która bije się o awans na zaplecze ekstraklasy. Mimo, że piłkarze z Łęcznej wyszli na to spotkanie trójką napastników Stasiak – Śpiączka – Wojciechowski to sprawiali wrażenie spiętych i sparaliżowanych stawką spotkania. Co ciekawe to pogodzeni z losem zawodnicy z Legionowa byli bliscy bramki, ale na posterunku bacznie stał bramkarz gości, Kostrzewski. W drugiej połowie podopieczni Kamila Kieresia ruszyli do ataku i spokojnie dowieźli korzystny wynik do końca. Po bramkach Arona Stasiaka w 50. minucie i po wykorzystanej jedenastce przez Pawła Wojciechowskiego w 66. minucie, piłkarze Górnika mogli otworzyć szampany. Zielono-czarni po dwóch latach przerwy ponownie zameldowali się w Fortuna I Lidze.

Historia pewnego awansu

O ile awans Górnika wyjaśnił się w drugiej połowie to do ostatnich sekund nie byliśmy pewni kto zajmie drugie miejsce w tabeli II ligi. Widzew i GKS Katowice urządziły sobie konkurs na największego frajera dnia. Po restarcie rozgrywek obie drużyny kompromitowały się w starciach z przeróżnymi drużynami i jak ognia unikali awansu na zaplecze ekstraklasy. Nie inaczej było w sobotę.

Widzew na własnym stadionie sensacyjnie przegrał ze Zniczem 0:1. Fatalny błąd gospodarzy w 27. minucie wykorzystał Patryk Czarnowski, po którego bramce widzewska publiczność zaczęła bardziej motywować piłkarzy swojego zespołu do lepszej gry. I choć piłkarze Marcina Kaczmarka próbowali za wszelką cenę wyrównać stan spotkania to dało się odczuć, że przygniotła ich presja wyniku. Mimo, że przed sezonem włodarze Widzewa ściągnęli do klubu wielu bardzo doświadczonych piłkarzy to po raz kolejny przekonaliśmy się, że nie warto przepłacać zawodników, którzy najlepsze lata gry mają za sobą. Mateusz Możdzeń, Hubert Wołąkiewicz czy Henrik Ojamaa odcinają kupony od popularności i w niczym nie przypominają zawodników z poprzednich sezonów. Widzew przypominał zgraję indywidualności, którzy grali pod siebie, a nie kierowali się dobrem zespołu. I taki brak pracy zespołowej zaprocentował porażką ze Zniczem po której awans łodzian był uzależniony od wyniku w Katowicach.

Na szczęście dla piłkarzy z Łodzi wynik przy Bukowej był dla nich korzystny. GKS, który równie regularnie gubił punkty w ważnych meczach co Widzew znów nie stanął na wysokości zadania, tym razem w starciu z Resovią. Rzeszowianie objęli prowadzenie w 43. minucie po bramce Karola Twardowskiego, ale już dwie minuty później perfekcyjnie rzut karny wyegzekwował Dawid Rogalski. W drugiej połowie zarówno goście jak i gospodarze mieli sytuacje, który mogły zakończyć się trafieniami. Przewagę psychologiczną mieli katowiczanie, którzy znali wynik z Łodzi, ponieważ arbiter spotkania doliczył aż dziesięć minut do podstawowego czasu gry. Choć po uderzeniu z rzutu wolnego piłka zatrzymała sie na słupku to tylko na tyle było stać piłkarzy GieKSy w końcówce spotkania. Tym samym katowiczanie zamiast bezpośredniego awansu do I ligi mają na ten moment udział w barażach, gdzie zmierzą się z rozpędzoną Stalą Rzeszów. Taki wynik miał doprowadzić do eksplozji radości w Łodzi, ale tak się nie stało.

To było najdziwniejsze fetowanie awansu w historii polskiej piłki. Kibice Widzewa zamiast świętować, po meczu zwyzywali i wygwizdali swoich piłkarzy. Po meczu jeden z kibiców zaatakował Roberta Prochownika. Na boisku interweniowała ochrona i policja. Awans z fartem łódzka publiczność przyjęła negatywnie i w sumie nic dziwnego, bo piłkarze Widzewa wywalczyli awans do I ligi psim swędem. Grając w tak słabym stylu łodzianie nie zawojują zaplecza ekstraklasy. Na pewno po tym meczu prezes Martyna Pajączek będzie musiała się zastanowić nad przyszłością trenera i kilku piłkarzy, którzy zawiedli w końcowej fazie rozgrywek. Choć rozumiem złość fanów Widzewa to czy naprawdę rozsądne jest wylewanie złości na piłkarzy w formie ataku lub odarcia z koszulki?

…a z ligi spada Stalówka!

Aż sześć zespołów było zamieszanych w walkę o utrzymanie. W najbardziej kłopotliwej sytuacji byli piłkarze Błękitnych Stargard, którzy potrzebowali zwycięstwa z także niepewnymi utrzymania zawodnikami rezerw Lecha Poznań. Do 75. minuty podopieczni Adama Topolskiego byli krok nad przepaścią, ale wtedy rozwiązał się worek z bramkami, który zakończył się na liczbie trzy. Co ciekawe, w bitwie o tzw. spadek drużyny walczące o utrzymanie jakby umówiły się kto straci więcej bramek. Cztery straciła Skra Częstochowa, trzy druga drużyna Lecha, a tyle samo Stal Stalowa Wola. I to właśnie Stalówka czmychnęła do trzeciej ligi, choć przed tygodniem ośmieszyła na własnym stadionie GKS Katowice. Teraz na własnym obiekcie dostała łomot od Pogoni Siedlce.

Każdy inny wynik niż porażka dawał piłkarzom Stali utrzymanie. Po meczu swojej frustracji nie krył trener Szymon Szydełko, który nazwał swoją drużynę frajerami. I nic w tym dziwnego, bo zespół ze Stalowej Woli może mieć teraz spory problem z wygrzebaniem się z III ligi grupy IV (małopolsko-podkarpacka). Nowy sezon startuje już za tydzień, wyjątkowo w rozgrywkach weźmie udział 21 drużyn, a awans do II ligi wywalczy tylko jeden szczęśliwiec. Stalówkę czeka zatem ciężki i wyczerpujący kalendarz.

WYNIKI 34.KOLEJKI II LIGI
Elana Toruń – Gryf Wejherowo 6:0
Garbarnia – Olimpia Elbląg 3:2
GKS Katowice – Resovia 1:1
Górnik Polkowice – Bytovia 2:2
Lech II Poznań – Błękitni Stargard 0:3
Legionovia – Górnik Łęczna 0:2
Stal Rzeszów – Skra Częstochowa 4:0
Stal Stalowa Wola – Pogoń Siedlce 0:3
Widzew Łódź – Znicz Pruszków 0:1

TERMINARZ BARAŻÓW O FORTUNA 1. LIGĘ
28.07 (Wtorek) 17:30 Bytovia – Resovia
28.07 (Wtorek) 20:15 GKS Katowice – Stal Rzeszów
31.07 (Piątek) 17:00 Finał

TABELA II LIGI

fot. 90minut.pl