Angielski Weekend #4: Lider rozbity w derbach, udany powrót Ronaldo do Teatru Marzeń

Share on facebook
Share on twitter
240813232_907084789880492_1111441767404945146_n

Jej wysokość Premier League wróciła do gry po krótkiej przerwie na mecze reprezentacyjne! Dotychczasowy lider rozgrywek — Tottenham został rozbity w derbach Londynu. Cristiano Ronaldo z kolei po 12 latach przerwy ponownie zagrał na Old Trafford jako zawodnik Manchesteru United. Pierwszy raz po powrocie do Chelsea na Stamford Bridge w barwach The Blues wystąpił Romelu Lukaku. Obaj panowie przywitali się dubletem ze swoimi kibicami. Czas na przegląd ostatnich weekendowych wydarzeń z angielskich boisk!

Jamajczyk najlepszym piłkarzem sierpnia, Nuno menedżerem miesiąca

Za nim przejdziemy do omówienia rezultatów 4. kolejki Premier League, warto powiedzieć parę słów o najlepszym zawodniku sierpnia w Anglii. Został nim Michail Antonio, piłkarz West Hamu United, który notuje fantastyczny początek sezonu. Jamajczyk brał udział aż w 70% akcji bramkowych „Młotów” (7/10), będąc autorem 4 goli i 3 asyst. To właśnie m.in. dzięki jego wybornej formie ekipa z Londynu była przed 4. kolejką wiceliderem ligi angielskiej (7 punktów w 3 meczach) i nie zaznała jeszcze porażki w obecnych rozgrywkach.

Natomiast najlepszym menedżerem pierwszego miesiąca sezonu 21/22 wybrano Nuno Espirito Santo z Tottenhamu. Portugalczyk i jego pragmatyczny styl gry przyniosły w sierpniu świetne rezultaty — Spurs jako jedyne po 3. kolejkach miało komplet zwycięstw na koncie (3 razy wygrana po 1:0) i jako jedyne w lidze nie straciło gola. Wyborowy początek pracy byłego trenera Wolves w stolicy Anglii.

Gol miesiąca? Przepięknej urody „nożyce” w wykonaniu Dannego Ingsa w rywalizacji z Newcastle United w 2. kolejce (2:0). Zasłużona nagroda dla Anglika, który latem trafił na Villa Park z Southampton i ma na swoim koncie dwie zdobyte bramki w czterech spotkaniach.

Koguty rozbite w derbach na Selhurst Park

Crystal Palace – Tottenham 3:0 (0:0)

Bramki: Wilfred Zaha 76′ (rzut karny), Odsonne Edouard 84′, 90+3′

Po fantastycznym początku sezonu Tottenham dostał na otwarcie 4. kolejki rozgrywek solidną lekcję futbolu od Crystal Palace. Wszystko nie kleiło się drużynie gości już od samego początku spotkania — w 10. minucie meczu murawę z powodu kontuzji opuścił środkowy obrońca Kogutów, Erik Dier z powodu kontuzji. Jakby tego było mało, to w pierwszej połowie rywalizacji Koguty nie oddały żadnego strzału na bramkę gospodarzy (w strzałach było 7:0 dla Palace), a gra lidera Premier League wyglądała mizernie. Tottenham miał problemy z utrzymaniem piłki na swojej połowie, nie mówiąc już o wykreowaniu jakiejkolwiek akcji bramkowej.

Po przerwie to wszystko przełożyło się na tablicę wyników. Najpierw, w 58. minucie goście stracili kolejnego stopera — Japheta Tangangę, który w ciągu pięciu minut otrzymał dwie żółte kartki za dwa przewinienia i osłabił swój zespół. Później Orły zadały trzy ciosy Kogutom. Najpierw w 76. minucie meczu gospodarze mieli rzut karny po zagraniu ręką w polu karnym przez kolejnego stopera Spurs Bena Daviesa (co za ironia losu, wow). Na gola zamienił go Wilfred Zaha. Osiem minut później Iworyjczyk asystował przy bramce Odsonne Edouarda na 2:0, który 27 sekund wcześniej pojawił się na placu gry. Z kolei w doliczonym czasie gry Francuz ustalił wynik spotkania uderzeniem w prawy róg bramki. Dublet w 10-minutowym debiucie — fantastyczne wejście do Premier League byłego zawodnika Celticu Glasgow. Tottenham z kolei ma nad czym myśleć, bo w sobotę został rozbity przez drużynę ze środka tabeli w lidze angielskiej. Pragmatyzm tym razem nie zdał egzaminu, warto poszukać innych pomysłów na grę.  

Arsenal w końcu strzela gola i wygrywa mecz

Arsenal – Norwich City 1:0 (0:0)

Bramka: Pierre Emerick – Aubumeyang 66′

To było starcie ekip, które przed tą kolejką znajdowały się na dwóch ostatnich pozycjach w tabeli. Ten mecz był szalenie ważny dla trenera Kanonierów, Mikela Artety, który siedzi w Londynie na bardzo gorącym krześle. Chodzą już nawet pogłoski, jakoby Antonio Conte miałby być już dogadany z władzami Arsenalu w kwestii zastąpienia Hiszpana na stanowisku menedżera. Szczęśliwie jednak dla obecnego szkoleniowca drużyny z Londynu, Arsenal ograł beniaminka Premier League 1:0 po golu Pierre Emerica-Aubumeyanga, który dobił piłkę do siatki po strzale Nicolasa Pepe w 66. minucie spotkania. Kibice Arsenalu mogą odetchnąć z ulgą, bo ich ulubieńcy w końcu strzelili gola i nareszcie wygrali mecz w tegorocznej kampanii w lidze angielskiej. Razi jednak w oczy ich nieskuteczność — na 30 strzałów na bramkę Norwich, tylko (może dla niektórych aż) sześć strzałów poleciało w światło bramki. 20% wszystkich uderzeń zespołu — niezbyt dobry rezultat. Z tego padł tylko jeden gol. Jednakże są pierwsze 3 punkty w tegorocznych rozgrywkach, coraz więcej piłkarzy wraca bądź wchodzi do gry (w sobotę zadebiutowali m.in. Aaron Ramsdale czy Martin Odegaard), więc może dla Londyńczyków nadejdą teraz lepsze dni?

Złota zmiana Pottera daje trzy punkty w Londynie

Brentford – Brighton 0:1 (0:0)

Bramka: Leandro Trossard 90′

Brighton notuje całkiem udany start sezonu. W sobotę wygrali już swoje trzecie spotkanie w tegorocznej kampanii. Tym razem pokonali na wyjeździe beniaminka Premier League, Brentford 1:0. Gospodarze tym samym doznali swojej pierwszej porażki w bieżących rozgrywkach. Mecz nie obfitował w sporą ilość akcji bramkowych (zaledwie trzy strzały poleciały w światło bramki), nie było to zbyt bardzo porywające, zachwycające widowisko. Takie typowe zawody dla koneserów futbolu. Autorem zwycięskiego gola dla gości był belgijski pomocnik Leandro Trossard, który pokonał Davida Rayę płaskim strzałem w prawy róg bramki w 90. minucie spotkania. Przy bramce asystował Aleks Mac Allister, który na placu gry pojawił się dopiero w 64. minucie rywalizacji. Graham Potter ponownie pokazał, że ma nosa do dokonywania zmian. Jakub Moder (Brighton) wszedł na boisko w 37. minucie potyczki za Adama Webstera, który doznał kontuzji. Druga wyjazdowa wygrana Brighton w bieżącym sezonie.

Udany rewanż za Tarczę Wspólnoty

Leicester – Manchester City 0:1 (0:0)

Bramka: Bernardo Silva 62′

Nieco ponad miesiąc temu, 7 sierpnia w meczu o Tarczę Wspólnoty na Wembley, Leicester pokonało Manchester City 1:0 po golu Kelechiego Iheanacho z rzutu karnego. Dla The Citizens była więc to idealna okazja na wzięcie rewanżu. Dodatkowo jeszcze na stadionie Lisów. Wykorzystali tę szansę w 100 procentach. Podopieczni Pepa Guardioli byli wyraźnie lepsi od rywali niemalże w każdym elemencie. Posiadanie piłki – 61% do 39% dla City, strzały – 25:6 też dla gości, uderzenia w światło bramki – 8:1 również dla nich. A skończyło się zaledwie jednobramkowym zwycięstwem — gola na wagę wygranej strzelił Bernardo Silva, który dobił wcześniejszy strzał z dystansu Joao Cancelo. Lisy miały później jedyną, ale za to wyśmienitą okazję na wyrównanie stanu rywalizacji. Jednak uderzenie Ademoli Lookmana w świetnym stylu obronił Ederson, który zachował czyste konto po raz trzeci w tym sezonie. Druga porażka Leicester, trzecia wygrana City w tegorocznej kampanii.

Portugalsko – francuskie show w Teatrze Marzeń

Manchester United – Newcastle United 4:1 (1:0)

Bramki: Cristiano Ronaldo 45+2′, 62′, Bruno Fernandes 80′, Jessie Lingard 90+2′ – Javier Manquillo 56′

Cristiano Ronaldo wrócił po 12 latach do swojego piłkarskiego domu — na Old Trafford. Powrócił w wyśmienitej formie — Portugalczyk w drugim debiucie w United popisał się dubletem. Pod koniec pierwszej połowy dobił strzał Masona Greenwooda, który źle został odbity przez bramkarza Newcastle i wpakował piłkę do siatki. Goście wyrównali wynik spotkania dziesięć minut po przerwie — w kontrze Allan Saint-Maximin precyzyjnie podał do Javiera Manquillo, a ten płaskim uderzeniem w lewy róg bramki pokonał Davida De Gea. Na tyle było stać gości w tym meczu, którzy byli w sobotę wyraźnie gorsi od swoich przeciwników. 

Sześć minut po wyrównaniu, CR7 ponownie wyprowadził Czerwone Diabły na prowadzenie po asyście Luke Shawa. W ostatnim kwadransie rywalizacji błysnął natomiast lider asyst w Anglii w tegorocznej kampanii — Paul Pogba, dokładając swoją 6. i 7. asystę w tym sezonie. Najpierw po jego podaniu gola zdobył inny portugalski pomocnik United, Bruno Fernandes, który popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu. Portugalczyk tym samym zdobył swojego czwartą bramkę w rozgrywkach i wraz z Michaelem Antonio jest liderem klasyfikacji strzelców PL. W doliczonym czasie gry rezultat spotkania ustalił Jesse Lingard, który strzelił pierwszego gola dla United w lidze angielskiej od 14 miesięcy. Dodatkowo zrobił to naprawdę po pięknie rozegranej akcji z udziałem Pogby oraz kilku innych piłkarzy Manchesteru. Bardzo dobrze zrobiło Lingardowi wypożyczenie ostatniej wiosny do West Hamu United, gdzie wrócił do dobrej formy. Gospodarze wygrywają po raz trzeci w bieżących rozgrywkach i wskakują na fotel lidera Premier League.

Status quo utrzymane

Southampton – West Ham United 0:0

Kolejny bezbramkowy remis w tym sezonie. Zawodnicy obu ekip mieli swoje szanse na to, by strzelić gola, jednak ani Aleks McCarthy, ani Łukasz Fabiański nie dali się pokonać. Fabian tym samym po raz pierwszy w bieżących rozgrywkach zachował czyste konto. Goście natomiast kończyli mecz w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Michaila Antonio w piątej minucie doliczonego czasu gry drugiej części gry. Niezbyt udane zawody dla piłkarza sierpnia w PL. Status quo przed tym meczem zostało utrzymane też po nim — Southampton dalej nie wygrało spotkania, a West Ham wciąż nie zeszło z boiska pokonane w tegorocznej kampanii. Jan Bednarek (Southampton) po raz kolejny podziwiał wyczyny swoich kolegów z ławki rezerwowych. Zaczyna to być niepokojące, zwłaszcza że konkurencja do gry w Southampton na jego pozycji jest mniejsza niż w poprzednich rozgrywek. Oby nasz reprezentacyjny stoper nie zdążył się wygodnie rozsiąść na tej ławce… 

Wilki z premierową wygraną

Watford – Wolverhampton 0:2 (0:0)

Bramki: Francisco Sierrallta 74′ (sam.), Hwang Hee-Chan 83′

Wilki nie przegrały po raz czwarty w tym sezonie 0:1. Tym razem wygrali pewnie 2:0 i oba gole zdobyli w drugiej połowie spotkania. Najpierw przy rzucie rożnym dla gości, Francisco Sierrallta niefortunnie uderzył piłkę głową i ona, zamiast polecieć nad bramkę, wpadła do niej. Wynik dziesięć minut później ustalił nowy nabytek klubu z Wolverhampton Hwang Hee-Chan, który dobił z bliskiej odległości piłkę do siatki po wcześniejszym zamieszaniu w polu karnym. Zasłużona wygrana drużyny gości, a Jose Sa zanotował pierwsze czyste konto w Premier League. Watford natomiast odniosło trzecią porażkę z rzędu. W następnej kolejce czeka ich bardzo istotny mecz z Norwich, które jest czerwoną latarnią ligi i wciąż nie cieszyło się z punktów w tegorocznych rozgrywkach. Rezultaty takich spotkań mogą decydować później w skali całego sezonu, kto utrzyma się w Premier League, a kto spadnie do Championship.

Lukaku dubletem wita się z kibicami na Stamford Bridge

Chelsea – Aston Villa 3:0 (1:0)

Bramki: Romelu Lukaku 15′, 90+3′, Mateo Kovacić 49′

To był udany sobotni wieczór na Stamford Bridge dla Romelu Lukaku. Pierwszy występ przed własną publicznością po powrocie do The Blues i od razu dublet. Najpierw, w 15. minucie spotkania trafił do siatki po perfekcyjnym prostopadłym podaniu Mateo Kovacicia. Chorwat zanotował swoją drugą asystę w tym sezonie. Później, cztery minuty po rozpoczęciu drugiej części gry Kovacić podwyższył wynik meczu strzałem z bliskiej odległości po dosyć sporym błędzie defensywy Aston Villi. Rezultat pojedynku ustalił Lukaku precyzyjnym uderzeniem z okolicy 16 metrów. Wszystko wskazuje na to, że Thomas Tuchel w końcu znalazł ten brakujący puzzel w swojej układance i teraz ma wszystko, by bić się o mistrzostwo Anglii oraz wygrać drugi raz z rzędu Ligę Mistrzów. Co do Aston Villi — nie zagrali oni aż tak źle, jak może wskazywać na to wynik. Mieli swoje szanse na strzelenie gola, ale albo byli nieskuteczni, albo dobrze spisywała się w kluczowych momentach defensywa Chelsea. To w połączeniu z błędami w swojej grze obronnej sprawiło, że wynik jest taki, a nie inny.

Kolejna wygrana The Reds okupiona koszmarną kontuzją młodego talentu

Leeds – Liverpool 0:3 (0:1)

Bramki: Mohamed Salah 20′, Fabinho 50′, Sadio Mane 90+2′

Zdecydowana, pewna wyjazdowa wygrana Liverpoolu. 30 strzałów na bramkę rywali (9 w światło bramki), 56% posiadania piłki, 11:2 w rzutach rożnych – w każdej statystyce byli znacznie lepsi od przeciwników. Przejdźmy teraz do najważniejszych wydarzeń w tym spotkaniu. Najpierw, w 20. minucie meczu Trent Aleksander-Arnold znakomicie podał do Mohameda Salaha, który strzałem z bliskiej odległości wyprowadził The Reds na prowadzenie. Dla Egipcjanina był setny gol w Premier League. Później, pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy wynik spotkania podwyższył Fabinho.

Po godzinie gry goście grali też z przewagą jednego zawodnika na boisku. Jednak stracili też wartościowego piłkarza w swojej drużynie. W 60. minucie Pascal Struijik w paskudny sposób sfaulował młodego piłkarza ekipy gości, Harveya Elliotta, który po ataku holenderskiego stopera na jego nogę, od razu krzyknął z bólu. Jego lewa kostka była nienaturalnie wygięta. Struijik wyleciał z boiska z zasłużoną czerwoną kartką i nie spędził na nim zbyt dużo czasu, bo wszedł na murawę dopiero w 34. minucie rywalizacji za kontuzjowanego Diego Llorente. Elliott natomiast od razu po tym zdarzeniu został odwieziony do szpitala i prawdopodobnie czeka go długa przerwa od grania w piłkę. Wielka szkoda, bo jest to perspektywiczny piłkarz, który na dodatek dobrze rozpoczął ten sezon. Trzecią bramkę dla The Reds w doliczonym czasie gry zdobył Sadio Mane po świetnym podaniu Thiago Alcantary. Liverpool dalej jest bez porażki, Leeds bez zwycięstwa w tegorocznej kampanii. Mateusz Klich (Leeds) cały mecz spędził na ławce rezerwowych.

Zabójcze sześć minut Evertonu

Everton – Burnley 3:1 (0:0)

Bramki: Michael Keane 60′, Andros Townsend 65′, Demaray Gray 66′ – Ben Mee 53′

Na koniec kolejki obejrzeliśmy ciekawe starcie w Liverpoolu, gdzie padły cztery bramki. Wszystkie w drugiej połowie rywalizacji. Wynik otworzył zespół gości w 53. minucie meczu. Wtedy to po dośrodkowaniu Johanna Gudmussona, defensor Ben Mee uderzeniem głową w lewy róg bramki zdobył swojego pierwszego gola w sezonie. Odpowiedź podopiecznych Rafy Beniteza była praktycznie natychmiastowa i bardzo konkretna. W przeciągu zaledwie sześciu minut ze stanu 0:1 doprowadzili do rezultatu 3:1. Najpierw równo po godzinie gry dośrodkowanie Androsa Townsenda strzałem głową wykończył stoper Michael Keane, który w przeszłości był zawodnikiem Burnley. Pięć minut później sam Townsend dał The Toffies prowadzenie efektownym strzałem z dystansu. Sześćdziesiąt sekund później były już dwie bramki przewagi. Sytuację sam na sam z bramkarzem gości wykończył Demaray Gray. Warto też zaznaczyć, że asysty przy obu tych bramkach zaliczył Abdoulaye Doucoure. W ciągu jednej minuty. Imponujący wyczyn. Everton ma tyle samo punktów co lider PL i zajmuje 4. miejsce w tabeli. Burnley po słabym początku rozgrywek znajduje się w strefie spadkowej z zaledwie jednym zdobytym „oczkiem”.

Tabela po 4. kolejce Premier League:

Ilość meczów w sezonie: 40, wygrane gospodarzy: 19, remisy: 9, wygrane gości: 12

Król strzelców: Michail Antonio (West Ham United), Bruno Fernandes (Manchester United) – 4 gole

Lider asyst: Paul Pogba (Manchester United) – 7 asyst

Terminarz 5. kolejki:

Następną kolejkę otworzy piątkowe starcie Newcastle United z Leeds. W sobotę najciekawiej zapowiada się mecz drużyn, które mają potencjał, by namieszać w górnej połowie tabeli Premier League w tym sezonie — Aston Villa podejmie na swoim boisku Everton. Wyśmienicie z kolei zapowiada się niedziela. Najpierw na przystawkę Łukasz Fabiański i jego West Ham United spróbują zatrzymać Cristiano Ronaldo i Manchester United na Stadionie Olimpijskim. Warto dodać, że obie drużyny nie doznały jeszcze porażki w tegorocznej kampanii. Później daniem głównym będą kolejne derby Londynu w tegorocznych rozgrywkach, w których Tottenham zmierzy się z Chelsea. Harry Kane kontra Romelu Lukaku. Nuno Esprito Santo kontra Thomas Tuchel. Niedzielna potyczka na Tottenham Hotspur Stadium zapowiada się elektryzująco!

Screen: flashscore.pl

Kacper Czuba