Angielski Weekend #2: Drużyna Fabiańskiego liderem Premier League

Share on facebook
Share on twitter
239109347_256774986264797_5599622029573077652_n

Sporo się działo w 2. kolejce Premier League! Romelu Lukaku przywitał się golem w swoim drugim debiucie w Chelsea, która pewnie ograła Arsenal na Emirates Stadium. Problemy z kolei miał Manchester United, który tylko zremisował z Southampton. Kto jest liderem Premier League? Niespodziewanie West Ham United, który jest ofensywnie usposobiony jak nigdy dotąd! Zapraszamy na przegląd wydarzeń z angielskich boisk!

Udany rewanż za ostatnią wpadkę

Liverpool – Burnley 2:0 (1:0)

Bramki: Diogo Jota 18′, Sadio Mane 69′

W ostatnim sezonie Burnley sensacyjnie zwyciężyło na Anfield 1:0 po rzucie karnym, przerywając niemalże 4-letnią serię Liverpoolu bez porażki na domowym stadionie. Tym razem niespodzianki jednak nie było. Mimo wszystko mecz, o dziwo, lepiej rozpoczęli goście, którzy mieli poważną okazję na zdobycie bramki, ale dobrze w bramce zachował się Alisson. Chwilę po tym podopieczni Jurgena Kloppa ruszyli do ataku i objęli prowadzenie. Dośrodkowanie z lewej strony Kostatsa Tsimikasa, główka Diogo Joty i gol dla „The Reds”. Portugalczyk trafił do siatki po raz drugi w sezonie. Później z każdą minutą Liverpool powiększał swoją przewagę na boisku, a w 68. minucie meczu udokumentował to bramką. Najlepszy piłkarz w tym meczu, czyli Trent Aleksander-Arnold znakomicie podał do Sadio Mane, a ten z pierwszej piłki uderzył do bramki i pokonał Nicka Pope’a. Później goli nie było, choć goście szukali do końca rywalizacji trafienia kontaktowego. Na Alissona jednak tego dnia nie było mocnych. Absolutnie zasłużona wygrana gospodarzy, przed którymi teraz w sobotę hit kolejki z Chelsea.

„Nożyce” Ingsa i pewna wygrana Aston Villi

Aston Villa – Newcastle 2:0 (1:0)

Bramki: Danny Ings 45+4′, Anwar El Ghazi 62′ (rzut karny)

Tydzień temu wtopa na Vickarage Road — w sobotę w miarę pewne zwycięstwo z Newcastle. Jednak w pierwszej połowie lepsze sytuacje na gola mieli goście i zanosiło się na to, że to oni obejmą prowadzenie. Wszystko zmieniło się w czwartej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Po wrzutce z autu Mattiego Casha w pole karne „Srok”, Danny Ings popisał się przepięknymi nożycami i wyprowadził ekipę z Villa Park na prowadzenie. Drugi mecz w nowym sezonie, druga bramka 29-letniego snajpera! Maszyna ruszyła. W 60. minucie meczu piłkarze Newcastle pograli sobie w piłkę ręczną w polu karnym, czego efektem był rzut karny dla gospodarzy. Anwar El Ghazi ze stoickim spokojem zamienił jedenastkę na gola. Zasłużona wygrana Aston Villi, która tym samym zrehabilitowała się za słaby mecz z Watfordem. Newcastle z kolei notuje rozczarowujący start rozgrywek – 2 mecze, 0 punktów, bramki 2:6, a następnej kolejce zmierzy się z Southampton. Trzy punkty są potrzebne jak woda.

Nudy Panie, nudy. Bezbramkowy remis w Londynie

Crystal Palace – Brentford 0:0 (0:0)

Pierwszy mecz w tym sezonie Premier League bez żadnych bramek. Piłkarze Crystal Palace nie zagrali o wiele lepiej niż tydzień temu na Stamford Bridge, ale teraz przynajmniej mają punkt na koncie. Brentford z kolei po pewnym zwycięstwie z Arsenalem zagrało w Londynie całkiem nieźle, a z perspektywy całego meczu podopieczni Thomasa Franka na pewno bardziej zasłużyli na zwycięstwo niż przeciwnicy. Jednak 4 punkty oraz 2 czyste konta na start sezonu to dobry wynik beniaminka.

Klich z golem, emocjonujące spotkanie na Elland Road

Leeds – Everton 2:2 (1:1)

Bramki: Mateusz Klich 41′, Raphinha 72′ – Dominik Calvert-Lewin 30′ (rzut karny), Demaray Gray 50′

Jak gra Leeds z Evertonem, to można być pewnym dwóch rzeczy – pierwszej, że padną gole, a drugiej, że jeden z nich będzie autorstwa Raphinhi. Na Elland Road najpierw na prowadzenie wyszli goście za sprawą skutecznie wykonanego rzutu karnego przez Dominika Calverta-Lewina. To on wcześniej został sfaulowany przez stopera Leeds, Liama Coopera, który dostał za ten faul tylko żółtą kartkę. Według przepisów powinien wylecieć z boiska, a zamiast tego próbował przekonać sędziego, że przecież nie wydarzyło się nic specjalnego. Leeds przed przerwą doprowadziło do wyrównania. Patrick Bamford przechwycił piłkę, podał do Mateusza Klicha, a ten precyzyjnym strzałem w sytuacji sam na sam strzelił swojego premierowego gola w tym sezonie. Tuż po przerwie piłkarze z Liverpoolu ponownie wyszli na prowadzenie za sprawą gola Demarie’go Graya, któremu podawał Aboulaye Doucoure. Po tym trafieniu Everton miał szanse, by podwyższyć prowadzenie, ale zamiast tego gospodarze ponownie doprowadzili do remisu. Kto był autorem bramki? Oczywiście Raphinha. Podział punktów w sobotnim starciu. Mateusz Klich spędził na boisku 60 minut i zagrał całkiem dobre zawody.

Rok przerwy – wynik ten sam. Pięciopak na Etihad Stadium

Manchester City – Norwich 5:0 (2:0)

Bramki: Tim Krul (sam.) 7′, Jack Grealish 22′, Aymeric Laporte 65′, Raheem Sterling 71′, Riyad Mahrez 84′

26 lipca 2020 roku Manchester City rozbiło Norwich na Etihad Stadium 5:0 na zakończenie sezonu 19/20. Kanarki były już wtedy pewne degradacji z Premier League. Powrót po roku przerwy i jaka jest sytuacja? Nihil novi. Norwich ponownie dostaje pięciopak w Manchesterze. Strzelanie rozpoczęło się już w 7. minucie, kiedy piłka po strzale piłkarza City odbiła od kapitana Kanarków, Granta Hanleya oraz od barku bramkarza Norwich, Tima Krula. a następnie wpadła do siatki. Dziesięć minut później powinno być 2:0, ale sędzia dopatrzył się faulu na Milocie Rashicy. Czy słusznie? Moim zdaniem było to bardziej padolino niż przewinienie piłkarza „The Citizens”. Pięć minut później sprawiedliwości stało się zadość. Jack Grealish wykorzystał zamieszanie w polu karnym i zdobył swoją pierwszą bramkę dla City. Trochę szczęśliwą. W drugiej połowie nastąpił nokaut — trzy ciosy Manchesteru i po sprawie. Bramki Aymerica Laporte’a, Raheema Sterlinga oraz Riyada Mahreza zdemolowały Norwich, które spadło na ostatnie miejsce w tabeli.

Brighton dalej niepokonane

Brighton – Watford 2:0 (2:0)

Bramki: Shane Duffy 10′, Neal Maupay 41′

Drugi mecz, druga wygrana. Brighton w sobotę dosyć pewnie uporało się z beniaminkiem z Watfordu. Najpierw w 10. minucie do siatki trafił Shane Duffy, któremu asystował Pascal Gross, dla którego było to drugie ostatnie podanie w sezonie. Drugi cios gospodarze zadali pod koniec pierwszej połowy. Yves Bissoumma przechwycił piłkę, podał do Neala Maupaya, a ten strzelił swojego drugiego gola w tym sezonie. Tym razem złota zmiana Jakuba Modera nie była aż tak potrzebna, a pomocnik reprezentacji Polski dostał od Grahama Pottera dziesięć minut na boisku. W najbliższą sobotę dla zespołu Polaka pierwszy poważniejszy sprawdzian w tym sezonie — starcie z Evertonem Rafy Beniteza.

Czerwone Diabły gubią punkty

Southampton – Manchester United 1:1 (1:0)

Bramki: Che Adams 30′ – Mason Greenwood 55′

Patrząc na wyniki z pierwszej kolejki sezonu, faworyt do wygranej w tym meczu był tylko jeden — Manchester United. Tutaj jednak psikusa fanom „Czerwonych Diabłów” postanowili sprawić piłkarze Southampton, którzy strzelili gola jako pierwsi. Jack Stephens zabrał piłkę na połowie Manchesteru Bruno Fernandesowi, podał do Che Adamsa, a ten strzałem w prawy, dolny róg bramki dał swojej drużynie prowadzenie. W pierwszych 45 minutach słabo prezentował się portugalski lider United. Po przerwie zobaczyliśmy zupełnie inne oblicze zespołu prowadzonego przez Ole Gunnara Solskjaera. Mniej więcej takie, jak ze starcia z Leeds, tylko że skuteczność była o wiele gorsza. Wystarczyło to jednak na remis w starciu z drużyną ze środka tabeli. Paul Pogba zanotował swoją piątą asystę w tym sezonie, a Mason Greenwood płaskim strzałem pokonał Alexa McCarthy’ego, któremu piłka przeleciała między nogami. Jan Bednarek spędził na boisku tylko 45 minut w drugiej połowie. Nie wróży to dobrze dla defensywy reprezentacji Polski, zwłaszcza, że już forma naszych bramkarzy pozwala nam mieć poważne obawy o wyniki wrześniowych spotkań.

Udany powrót Nuno na stare śmieci

Wolves – Tottenham 0:1 (0:1)

Bramka: Dele Alli 10′ (rzut karny)

Nuno Esprito Santo jeszcze niedawno był trenerem Wolves, z którymi awansował do Premier League oraz zagrał w europejskich pucharach. W niedzielę wrócił na Molineux Stadium jako menedżer Tottenhamu. Był to dla niego udany powrót. „Koguty” po raz drugi w tym sezonie wygrały skromnie 1:0. Strzelcem decydującego gola był Delle Alliego, który wykorzystał rzut karny po tym jak był wcześniej faulowany przez bramkarza Wolves, Jose Sa. Patrząc jednak na powtórki tej akcji, można było mieć pewne wątpliwości, czy była to słuszna decyzja sędziego. Wolverhampton po straconej bramce zdominowało przeciwnika. Goli z tego jednak nie było, ponieważ piłkarze Bruno Lage byli albo niedokładni, albo ich strzały bronił Hugo Lloris, dla którego było to 300. spotkanie w Premier League. Najlepszą okazję na gola dla „Wilków” miał Adama Traore, ale w sytuacji sam na sam lepszy był kapitan Spurs. Hiszpański skrzydłowy zagrał w niedzielę naprawdę dobre zawody. Goście w drugiej połowie też mieli swoje szanse, ale fantastycznymi paradami popisywał się Sa. 20 minut na boisku spędził Harry Kane, którego wciąż ponoć ciągnie do przeprowadzki na Etihad Stadium. Może dobry start sezonu „Kogutów” przekona go do pozostania w Londynie?

Lukaku z golem, Chelsea wyraźnie lepsza od Arsenalu

Arsenal – Chelsea 0:2 (0:2)

Bramki: Romelu Lukaku 15′, Reece James 35′

To, że było tylko 2:0 dla Chelsea w tym spotkaniu to jedynie efekt nieskuteczności piłkarzy „The Blues”. Piłkarze Thomasa Tuchela zdominowali rywala na boisku, nie pozwolili mu na zbyt wiele i pewnie zwyciężyli. Romelu Lukaku swoją drugą przygodę z Chelsea zaczął od gola po podaniu Reecca Jamesa w 15. minucie meczu. Belg prezentował się bardzo dobrze w tym meczu – widać było gołym okiem, że jest tym brakującym elementem układanki niemieckiego trenera. Wynik podwyższył dwadzieścia minut później asystent przy pierwszym golu, któremu piłkę jak na tacy wyłożył Mason Mount. Pewne zwycięstwo gości, którzy w sobotę odwiedzą Anfield. Mikel Arteta z kolei udowadnił, dlaczego według bukmacherów jest pierwszym kandydatem do utraty pracy w tym sezonie Premier League. Gra „Kanonierów” jest nudna, zbyt statyczna, nie ma w niej żadnego elementu zaskoczenia, a za chwilę czeka ich rywalizacja z Manchesterem City. Hiszpan ma dużo pracy do wykonania, by Arsenal chciało się oglądać. Może jak będzie miał większość piłkarzy do dyspozycji to coś się zmieni? Zobaczymy.

Pięć bramek na Stadionie Olimpijskim. West Ham liderem Premier League

West Ham – Leicester 4:1 (1:0)

Bramki: Pablo Fornals 26′, Said Benrahma 56′, Michail Antonio 80′, 84′ – Youri Tielemans 70′

Na zakończenie kolejki mieliśmy starcie drużyn na Stadionie Olimpijskim, które już za niespełna miesiąc zaczną grę w Lidze Europy — West Hamu z Leicester. Pierwszy cios zadali gospodarze. Będący w dobrej formie na starcie sezonu Said Benrahma podał do Pablo Fornlasa, a ten otworzył wynik spotkania. Później w 40. minucie piłkarz Lisów, Ayoze Perez, zrobił bardzo brzydki atak na nogę Fornalsa, za co wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Grę w przewadze piłkarze Davida Moyes’a wykorzystali w drugiej połowie. W 56. minucie Benrahma podwyższył prowadzenie gospodarzy. Piętnaście minut później podopieczni Brendana Rogersa strzelili gola kontaktowego — jego autorem był Youri Tielemans. Poniedziałkowy spektakl zamknął jego najlepszy aktor, jakim był tego wieczoru Michail Antonio. Jamajczyk w cztery minuty zdobył dwie bramki, które przypieczętowały wygraną drużyny „Młotów” w tym meczu oraz pozycję lidera Premier League po drugiej kolejce. Łukasz Fabiański rozegrał całe spotkanie.

Tabela po 2. kolejce:

Liczba spotkań w sezonie: 20, wygrane gospodarzy: 12, remisy: 3, wygrane gości: 5

Terminarz 3. kolejki:

W następnej kolejce, która będzie ostatnią przed wrześniową przerwą na mecze reprezentacyjne, czekają nas dwa wielkie hity. W sobotę o 13:30 na otwarcie 3. rundy rozgrywek zmierzą się mistrz Anglii, Manchester City i Arsenal. To będzie starcie mistrza (Pepa Guardioli) z uczniem (Mikel Arteta), który całkiem nie dawno był asystentem Hiszpana w ekipie „The Citizens”. Zapowiada się meczycho na Etihad Stadium! Na zakończenie sobotnich emocji z angielską piłką danie główne na Anfield, gdzie zmierzą się Liverpool oraz Chelsea. Obie ekipy chcą walczyć w tym sezonie o mistrzostwo, więc nie mogą pozwolić sobie na porażkę z konkurentem do walki o tytuł. Sobota zapowiada się zatem bardzo emocjonująco! Na zakończenie kolejki będziemy obserwować ciekawe starcie na Molineux – Wolves podejmą Manchester United, który ma realnie włączyć się do walki o mistrzostwo kraju w tym sezonie.

Screen: flashscore.pl

Kacper Czuba

Foto: Twitter Tomasa Soucka