Angielski Weekend #13: Włoch, co dodał emocji w hicie i śnieg, który przełożył mecz!

Share on facebook
Share on twitter
240813232_907084789880492_1111441767404945146_n

Co działo się w 13. kolejce Premier League? Przede wszystkim oczy kibiców w ten weekend były zwrócone na Stamford Bridge, gdzie Chelsea w hicie kolejki zmierzyła się z Manchesterem United. Był to mecz, w którym pierwszoplanową rolę odegrał Jorginho, mając udział przy golach obu ekip. Włoski maestro. Ponadto też obfite opady śniegu w Burnley spowodowały przełożenie pierwszego meczu w tym sezonie. Czas na podsumowanie wydarzeń 13. serii gier!

Hit kolejki: Chelsea – Manchester United 1:1 (0:0)

Bramki: Jorginho 66′ (rzut karny) – Jadon Sancho 50′

Pierwsza połowa angielskiego hitu wskazywała na to, że The Blues rozgromią Czerwone Diabły, tak jak to na Old Trafford zrobił parę tygodni temu Liverpool (0:5). Manchester United nie oddał żadnego celnego strzału na bramkę Edouarda Mendy’ego w pierwszych 45 minutach rywalizacji. Mieliśmy jednostronny hit, w którym Chelsea brakowało jedynie skuteczności. Atrakcji kibicom postanowił więc dostarczyć Jorginho, który chyba dalej na Stamford Bridge czeka na przyjęcie piłki na połowie boiska. Po koszmarnym błędzie Włocha w 50. minucie piłkę przechwycił Jadon Sancho i po przebiegnięciu z nią połowy boiska wygrał sytuację sam na sam z Mendym i dał gościom prowadzenie. Anglik zdobył pierwszego gola dla United w lidze. Efekt odejścia Ole zdecydowanie.

Jednakże niecałe dwadzieścia minut później Włoch odpokutował swoje winy. W 69. minucie rywalizacji Aaron Wan-Bissaka podciął w polu karnym Chelsea Thiago Silvę, a sędzia Anthony Taylor podyktował rzut karny dla The Blues. Na gola zamienił go właśnie Jorginho. Podopieczni Thomasa Tuchela mają po tym meczu czego żałować, bo byli drużyną zdecydowanie lepszą, ale strasznie za to nieskuteczną. Na koniec pojedynku piłkę meczową na nodze miał Antonio Ruediger, ale spudłował woleja z 10 metrów. Cóż jest tylko remis, a City i Liverpool już coraz bliżej w tabeli…

Otwarcie kolejki: Arsenal – Newcastle United 2:0 (0:0)

Bramki: Bukayo Saka 56′, Gabriel Martinelli 66′

Na otwarcie 13. kolejki w sobotę Arsenal podejmował na Emirates Stadium Newcastle United. Sroki wciąż nie wygrały swojego ligowego spotkania w tym sezonie, a pomóc w zmienieniu tego stanu rzeczy miał nowy trener Eddie Howe. Otóż nie tym razem! Kanonierzy pewnie wygrali 2:0 po bramkach Bukayo Saki i Gabriela Martinelliego. Co ciekawe Brazylijczyk pojawił się na murawie zaledwie dwie minuty przed strzeleniem gola zastępując na boisku… właśnie Sakę. Ma trener Mikel Arteta nosa do zmian. Dzięki sobotniemu zwycięstwu Arsenal zrównał się z punktami z będącym na 4. miejscu w tabeli West Hamem United. Ligo Mistrzów, bójcie się! Potęga powraca! A niedawno posyłano ją do Championship.

Z kolei szansa na ligowe premierowe zwycięstwo dla Newcastle już jutro, kiedy to podejmą na własnym stadionie rozpędzone w ostatnim czasie Norwich City. Starcie na szczycie w Angli. Mecz, który Sroki powinny wygrać, jeśli chcą na poważnie utrzymać się w Premier League. Bo tak jak śpiewa zespół Three of Us w jednej ze swoich piosenek: Kiedy jeśli nie teraz, nie my, to kto? My nie mamy pojęcia kto mógłby zacząć za zawodników Eddiego Howa wygrywać w Premier League. Axel Witsel (może) będzie dopiero w styczniu. Do tego czasu muszą sobie radzić bez niego.

PS. Zgadnijcie co zrobił pod koniec pierwszej połowy Pierre Emerick – Aubumeyang strzelając z takiej odległości? Nie wiemy co się stało z Gabończykiem wtedy do dzisiejszego poniedziałkowego poranka.

Mecz warty uwagi: Manchester City – West Ham United 2:1 (1:0)

Bramki: Ilkay Gundogan 33′, Fernandinho 90′ – Manuel Lanzini 90+4′

Mecz warty uwagi jedynie na papierze, bo mierzył się wicelider z czwartą drużyną w tabeli. Bo na boisku całkowicie dominowali The Citizens. Posiadanie piłki? 69%-31%. Strzały? 19-5. W światło bramki? 9-3. Młoty były totalnie bezradne w Manchesterze, ale przegrały z City tylko 1:2. Pierwszego gola w 33. minucie meczu zdobył Ilkay Gundogan, który jedynie musiał wpakować piłkę do pustej bramki po kapitalnym podaniu Riyada Mahreza. Wygraną zapewnił w 90. minucie Fernandinho pokonując bramkarza precyzyjnym strzałem w lewy dolny róg bramki po wcześniejszym bardzo dobrym podaniu Niemca. Bramkę, ale za to jak cudowną na otarcie łez zdobył w doliczonym czasie gry dla Londyńczyków Manuel Lanzini. Łukasz Fabiański (West Ham) rozegrał całe spotkanie.

Spotkanie – niespodzianka: Brentford – Everton 1:0 (1:0)

Bramka: Ivan Toney 24′ (rzut karny)

Ambitny, waleczny, pazerny na punkty, odważny, czasem skuteczny, a czasem nieskuteczny. Brakuje już nam przymiotników, by opisać grę beniaminka z Londynu w tym sezonie. W niedzielne popołudnie Brentford pokonało wyżej notowany Everton 1:0 i tym samym przerwało swoją serię pięciu ligowych spotkań bez zwycięstwa. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w 24. minucie z rzutu karnego Ivan Toney. Z kolei The Toffies niestety pogrążają się w swoim kryzysie. W niczym nie przypominają tej drużyny z początku rozgrywek, kiedy to wielu piłkarzy tej drużyny lądowało w składach wielu menedżerów Fantasy Premier League jako pewniacy do punktowania. Kiedyś to było, teraz to nie ma. Siódmy mecz bez ligowej wygranej z rzędu. Jak dobrze się składa, że już w środę na Goodison Park derby z Liverpoolem! Rywal-marzenie do przełamania.

Pozostałe spotkania 13. serii gier Premier League:

Steven Gerrard wciąż niepokonany!

Crystal Palace – Aston Villa 1:2 (0:1)

Bramki: Marc Guehi 90+6′ – Matt Targett 15′, John McGinn 86′

Bardzo dobre wejście zalicza do Premier League Steven Gerrard! Po ubiegłotygodniowym zwycięskim trenerskim debiucie z Brighton, w sobotę wyjazdowa wygrana z Crystal Palace. Sześć punktów w dwóch meczach z całkiem dobrze spisującymi się rywalami w tym sezonie. Widać, że zespół z Villa Park potrzebował właśnie legendy Liverpoolu na stanowisku menedżera. Nowego impulsu. Poprzeczka jednak idzie teraz bardzo wysoko do góry, bo już w środę domowy mecz z Manchesterem City i powrót do byłego klubu Jacka Grealisha.

Wynik spotkania strzałem w prawy dolny róg bramki otworzył w 15. minucie Matt Targett. Pod koniec meczu, w 86. minucie Anwar El-Ghazi fantastycznie podał do Johna McGinna, a ten strzałem przy lewym słupku bramki gospodarzu podwyższył prowadzenie gości. Gola na pocieszenie w doliczonym czasie gry dla Orłów zdobył stoper Marc Guehi, który strzelił bramkę w drugim ligowym meczu z rzędu.

The Reds koncertowo rozbili Świętych

Liverpool – Southampton 4:0 (3:0)

Bramki: Diogo Jota 2′, 32′, Thiago 37′, Vigil van Dijk 52′

Jan Bednarek (zagrał 45 minut w tej potyczce, dostał żółtą kartkę) i koledzy z obrony w Southampton dostali w weekend czteropak. Jednak niestety nie piwa, tylko bramek strzelonych przez Liverpool na Anfield. Strzelanie już 120 sekund po pierwszym gwizdku arbitra rozpoczął Diogo Jota, który uderzył z pierwszej piłki w środek bramki gości po świetnym dośrodkowaniu Andrew Robertsona. Pół godziny później Portugalczyk zdobył drugiego gola w tej rywalizacji, tym razem idealnie kończąc akcję po podaniu Mo Salaha. Trzeci cios przed przerwą strzałem z pola karnego zadał Thiago. Piłkarską egzekucję po przerwie zakończył Virgil van Dijk, który zdobył swojego pierwszego gola w Premier League od 12 września 2020 roku, kiedy to trafił do siatki na inaugurację poprzedniego sezonu w starciu z Leeds. The Reds pewnie zwyciężają i coraz skuteczniej gonią lidera tabeli.

Kanarki przedłużają swoją serię ligowych spotkań bez porażki

Norwich – Wolverhampton Wolves 0:0

Dean Smith w drugim meczu w roli menedżera Kanarków zdobywa punkty. Tym razem Norwich zremisowało bezbramkowo u siebie z Wolves. Nic co byłoby warte odnotowania w tym meczu się nie wydarzyło. Wilki miały większy procent posiadania piłki (56-44), a gospodarze częściej strzelali na bramkę rywala (14-5 strzały, 4-2 w światło bramki). Przemysław Płacheta (Norwich) nie załapał się nawet do kadry meczowej na to meczycho. Przed podopiecznymi Smitha już jutro starcie na szczycie z Newcastle. Emocje gwarantowane!

Starcie w Brighton na remis

Brighton – Leeds 0:0

To starcie może było nawet ciut ciekawsze od tego w Norwich, ale i tak nie zobaczyliśmy w nim bramek. Najlepszą okazję na zapewnienie sobie trzech punktów mieli pod koniec meczu goście, ale strzał rezerwowego Tylera Robertsa obronił w świetnym stylu Roberto Sanchez. Mewy znajdują się coraz w poważniejszym kryzysie, gdyż to było dla nich ósme ligowe spotkanie z rzędu bez zwycięstwa. A przecież jeszcze tak niedawno mogli zostać liderem Premier League… Rzeczywistość jest jednak brutalna. Jakub Moder (Brighton) zaczął mecz w wyjściowym składzie i spędził na placu gry 82 minuty. Mateusz Klich (Leeds) nie podniósł się nawet z ławki rezerwowych.

Jamie Vardy powrócił! Nieudany powrót Ranieriego do Leicester

Leicester – Watford 4:2 (3:1)

Bramki: James Maddison 16′, Jamie Vardy 34′, 42′, Ademola Lookman 68′ – Joshua King 30′ (rzut karny), Emmanuel Dennis 61′

W niedzielnym starciu na King Power Stadium padło najwięcej goli w tej kolejce. Leicester City rozpędzone po czwartkowej wygranej w Lidze Europy z Legią (3:1) pewnie pokonało Watford 4:2. Claudio Ranieri zaliczył nieudany powrót do miejsca, w którym zdobył sensacyjnie z Lisami mistrzostwo w Anglii w sezonie 2015/2016. Wynik meczu otworzył James Maddison strzałem z bliskiej odległości po tym jak obrońcy Watfordu dali mu przedświąteczne prezenty z okazji Black Weekend. Miło z ich strony. Niespełna kwadrans później wynik strzałem z rzutu karnego wyrównał Joshua King. Wtedy pojawił się on! Wszedł cały na niebiesko! Mowa o Jamie Vardym, który w czasie ośmiu minut dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Anglik zdobył pierwsze gole w lidze od 16 października, kiedy to w meczu 8. kolejki strzelił gola w rywalizacji z Manchesterem United. Obie po asystach Maddisona.

W drugiej połowie obie ekipy solidarnie strzeliły po golu. Najpierw goście za sprawą Emmanuela Dennisa, który w pięknym stylu przelobował Kacpra Schmeichela. Siedem minut później rezultat rywalizacji w Leicester ustalił Ademola Lookman popisując się fantastyczną akcją. Pewna wygrana Lisów.

Burnley – Tottenham: mecz przełożony

Stało się! Mamy pierwszy przełożony mecz w Premier League. Powód? Zbyt obfite opady śniegu. Choć Sean Dyche z pewnością nawet i w tych warunkach by sobie poharatał w piłkę w niedzielę. No niestety, musiał obejść się smakiem…

Podsumowanie statystyczne po 13. kolejkach:

Tabela:

Ilość meczów w sezonie: 129, wygrane gospodarzy: 52, remisy: 35, wygrane gości: 42

Król strzelców: Mohamed Salah (Liverpool) – 11 bramek

Lider asyst: Mohamed Salah (Liverpool) – 8 asyst

Terminarz:

Następna kolejka zaczyna się już jutro, a najbardziej hitowymi starciami będą środowe derby Liverpoolu oraz starcie Manchesteru United z Arsenalem. Jej Wysokość Premier League nabiera wiatru w żagle i zaczyna się powoli już rozpędzać. Świetnie! Oby tak dalej.

Screen: flashscore.pl

Kacper Czuba