Angielski Weekend #1

Share on facebook
Share on twitter
(210524) -- LIVERPOOL, May 24, 2021 (Xinhua) -- Liverpool's manager Jurgen Klopp applauds the supporters during a lap of honor after the Premier League match between Liverpool and Crystal Palace at Anfield in Liverpool, Britain, on May 23, 2021. (Xinhua)
FOR EDITORIAL USE ONLY. NOT FOR SALE FOR MARKETING OR ADVERTISING CAMPAIGNS. NO USE WITH UNAUTHORIZED AUDIO, VIDEO, DATA, FIXTURE LISTS, CLUB/LEAGUE LOGOS OR

W 1. kolejce nowego sezonu Premier League byliśmy świadkami wielu ciekawych spotkań. Brentford bez problemów ograło bezradny ostatnimi czasy Arsenal. Bruno Fernandes i Mohamed Salah błysnęli formą. Tottenham pokonał City, do którego chce przejść… Harry Kane, lider Spurs. Z kolei dla Polaków to był dość różny weekend — Jakub Moder zaliczył asystę, a jego zespół wygrał. Jednak np. Mateusz Klich i jego Leeds przyjęło pięciopak na Old Trafford. Czas na podsumowanie kolejki!

Beniaminek uwypuklił wady Kanonierów

Brentford – Arsenal 2:0 (1:0)

Bramki: Sergi Canos 22′, Christian Norgaard 73′

Kanonierzy zaczęli rozgrywki bez Aubameyanga i Lacazette w składzie. Brentford z kolei tym starciem debiutowało w Premier League. Na papierze zapowiadało się więc na ciekawy mecz na inaugurację sezonu. A jak było naprawdę? Pierwszy cios wyprowadził beniaminek. Sergi Canos w 22. minucie meczu ładnym uderzeniem prawą nogą strzelił pierwszą bramkę w nowym sezonie Premier League. W drugiej połowie Christian Norgaard wykorzystał zdumienie wrzutką z autu obrońców Arsenalu i uderzeniem głową podwyższył prowadzenie. Kontrowersyjny gol, gdyż wcześniej bramkarz Arsenalu, Bernd Leno był faulowany. Brentford wygrało całkowicie zasłużenie. Coś czuję, że sporo namieszają w tych rozgrywkach. A Arsenal? No cóż, nihil novi w porównaniu z ostatnimi rozgrywkami. A za chwilę czeka ich rywalizacja z Chelsea oraz Manchesterem City. Trudne czasy przed kibicami Arsenalu…

Czerwone Diabły z pięciopakiem na start

Manchester United – Leeds United 5:1 (1:0)

Bramki: Bruno Fernandes 30′, 54′, 60′, Mason Greenwood 52′, Fred 68′ – Luke Ayling 48′

Kibice Manchesteru United nie mają co się martwić o wyniki swojej drużyny jeżeli duet Paul PogbaBruno Fernandes jest w wyśmienitej formie, jaką pokazali w sobotę. Francuz chyba zszokował wszystkich (a może nawet samego siebie?) i zanotował aż 4 asysty w meczu — w całym poprzednim sezonie w Premier League miał ich pięć. Z kolei Bruno na start nowej kampanii popisał się hat-trickiem, na co potrzebował tylko 30 minut. Ponadto bramki dla United zdobyli Mason Greenwood i Fred. Bramkę wyrównującą, a jak się później okazało honorową dla Leeds zdobył Luke Ayling. Mateusz Klich rozegrał całe spotkanie, w którym jego drużyna po godzinie gry leżała już na deskach.

Złote zmiany Grahama Pottera

Burnley – Brighton 1:2 (1:0)

Bramki: James Tarkowski 2′ – Neal Maupay 73′, Alex Mac Allister 78′

Starcie drużyn, które będą raczej walczyć o utrzymanie w tym sezonie, było dosyć ciekawe. Mecz od zadania szybkiego ciosu zaczęli gospodarze — już w 2. minucie meczu James Tarkowski dał prowadzenie strzałem głową po dośrodkowaniu Ashleya Westwooda z rzutu rożnego. Goście odwrócili losy spotkania w drugiej połowy w ciągu zaledwie pięciu minut, a w rolach głównych byli zmiennicy. Najpierw 73. minucie wynik rywalizacji wyrównał Neal Maupay, przy którego bramce asystę zaliczył Jakub Moder, który pojawił się na boisku minutę wcześniej. Pięć minut później drugi zmiennik Alex Mac Allister płaskim strzałem w środek bramki dał wygraną swojej drużynie. Co ciekawe wszedł na boisko… dwie minuty wcześniej. Genialne zmiany trenera Grahama Portera, które dają 3 punkty na start sezonu.

Triumfator Ligi Mistrzów otwiera sezon zwycięstwem

Chelsea – Crystal Palace 3:0 (2:0)

Bramki: Marcos Alonso 27′, Christian Pulisic 40′, Trevor Chalobah 58′

Ubiegłoroczny triumfator Ligi Mistrzów odniósł pewne zwycięstwo na Stamford Bridge na otwarcie nowego sezonu. Chelsea zadała piłkarzom z Londynu trzy konkretne ciosy. Pierwszy wymierzył Marcos Alonso efektownym strzałem lewą nogą z rzutu wolnego. Drugi to sprawka Christiana Pulisicia, który najszybciej dopadł do źle odbitej piłki przez bramkarza gości i wpakował piłkę do siatki. Trzecią bramkę strzelił wychowanek The Blues Trevor Chalobah, który popisał się ładnym strzałem z dystansu. W środę bardzo dobry występ w Superpucharze Europy, w sobotę bramka w debiucie w Premier League. Ten chłopak się dopiero rozkręca i da Chelsea sporo korzyści w przyszłości. Romelu Lukaku ze spokojem może się przeprowadzać do Londynu. Z kolei Patrick Viera zaliczył bardzo nieudany debiut jako szkoleniowiec Crystal Palace.

Udany debiut Rafy

Everton – Southampton 3:1 (0:1)

Bramki: Richarlison 47′, Abdoulaye Doucoure 76′, Dominik Calvert-Levin 81′ – Adam Armstrong 22′

Udany debiut Rafy Beniteza w roli menedżera Evertonu. Co prawda zaczął się dosyć niespodziewanie, gdyż mocno osłabiony tego lata Southampton jako pierwszy objął prowadzenie. W 22. minucie Adam Armstrong wygrał pojedynek sam na sam z Jordanem Pickfordem i było 0:1. Gol sprezentował stoper Evertonu, któremu nie do końca wyszło rozegranie piłki od tyłu. Po przerwie gospodarze od razu wzięli się do roboty. Dwie minuty po przerwie wyrównał Richarlison. Pół godziny później Abdoulaye Doucoure efektownym strzałem w prawy, górny róg bramki dał prowadzenie swojej ekipie. Wynik strzałem z bliskiej odległości ustalił Dominik Calvert-Levin w 81. minucie meczu. Pewna wygrana Evertonu. Jan Bednarek (Southampton) „popisy” swoich kolegów mógł oglądać jedynie jako rezerwowy.

Vardy znaczy zwycięstwo

Leicester – Wolverhampton 1:0 (1:0)

Bramka: Jamie Vardy 41′

Tydzień temu wygrali mecz o Tarczę Wspólnoty 1:0 z Manchesterem City, w sobotę wygrali 1:0 z Wolverhampton. Drużyna Brendana Rogersa z dwoma czystymi kontami i jednobramkowymi wygranymi otwiera sezon. Atak wygrywa mecze, a obrona wygrywa mistrzostwa – tą zasadę chyba sobie wzięli do serca piłkarze Leicester. Bramkę na wagę wygranej zdobył Jamie Vardy w 41. minucie meczu wykorzystując podanie Ricardo Pereiry po jego cudownym dryblingu. Goście stwarzali sobie sytuacje, ale brakowało im skuteczności. Najbliżej szczęścia był Adama Traore, ale w sytuacji sam na sam uderzył minimalnie obok bramki.

Czarny koń tegorocznych rozgrywek z pierwszą wpadką

Watford – Aston Villa 3:2 (2:0)

Bramki: Emmanuel Dennis 10′, Ismaila Sarr 42′, Cucho 67′ – John McGinn 70′, Danny Ings (rzut karny) 90+7′

Przez wielu ekspertów Aston Villa typowana jest na rewelację tegorocznych rozgrywek. Mają świadczyć o tym transfery klubu, dzięki którym powinni walczyć o wysokie cele nawet już bez Jacka Grealisha na pokładzie. Na Villa Park przyszli m.in. Leon Bailey, Danny Ings czy Emiliano Buendia po kapitalnym sezonie w Norwich (15 goli i 15 asyst w Championship). Wynik meczu otworzył jednak Watford za sprawą Emmanuela Dennisa w 10. minucie meczu. Później bramkę do szatni w 42. minucie gościom strzelił Ismaila Sarr. Trzeci cios wymierzył Cucho w 67. minucie. Aston Villa upadła po raz trzeci, ale walczyła do końca. W 70. minucie Bailey podał piłkę do Johna McGinna, który zmniejszył stratę swojej ekipy. Bramkę kontaktową z rzutu karnego w siódmej minucie doliczonego czasu gry zdobył Ings. Na tyle tylko było stać Aston Villę w sobotę na Vickarage Road. Watford, typowany przez wielu do spadku bardzo pozytywnie zaskoczył. Z kolei podopieczni Deana Smitha potknęli się już w 1. kolejce sezonu.

The Reds pokonują Kanarki

Norwich – Liverpool 0:3 (0:1)

Bramki: Diogo Jota 26′, Roberto Firminho 65′, Mohamed Salah 74′

Teatr jednego aktora. Mohamed Salah udowodnił na Carrow Road, dlaczego wielu menedżerów wybrało go na kapitana w Fantasy Premier League na start nowego sezonu. Egipcjanin miał swój udział w każdej bramce swojego zespołu. Najpierw w pierwszej połowie zaliczył asystę przy golu Diogo Joty. Później dołożył drugą przy bramce Roberto Firminho, który na boisko wszedł zaledwie parę minut wcześniej za Jotę. A na koniec napastnik The Reds postanowił zakończyć przedstawienie, strzelając swojego pierwszego gola w sezonie. Pewna wygrana podopiecznych Jurgena Kloppa. Przemysław Płacheta (Norwich) nie wystąpił w meczu, ponieważ wciąż zmaga się ze skutkami koronawirusa.

Widowisko na Saint James Park

Newcastle – West Ham 2:4 (2:1)

Bramki: Callum Wilson 5′, Jacob Murphy 40′ – Aaron Cresswell 18′, Said Benrahma 54′, Tomas Soucek 64′, Michail Antonio 67′

To miała być jedynie przystawka przed niedzielnym daniem głównym, jakim miało być starcie Tottenhamu z City. Jednak piłkarze Newcastle i West Ham zapewnili na St. James Park niesamowite widowisko swoim fanom. Pierwszego gola strzeliło Newcastle — Callum Wilson już w 5. minucie meczu wpakował piłkę do siatki. Trzynaście minut później wynik wyrównał Aaron Cresswell, choć w tej sytuacji kilku jego kolegów mogło tę bramkę zapisać na swoim koncie. Tuż przed przerwą gospodarze po raz drugi objęli prowadzenie — tym razem gol był autorstwa Jacoba Murphy’ego. West Ham drugi raz odpowiedziało, ale tym razem już bardzo konkretnie. W ciągu 13 minut z 2:1 na tablicy wyników zrobiło się 2:4. Najpierw w 54. minucie Said Benrahma doprowadził do wyrównania. Dziesięć minut później doszło do odgwizdania kontrowersyjnego rzutu karnego dla West Hamu. Strzał Michaila Antonio został co prawda obroniony, ale piłkę dobił Tomas Soucek. W 67. minucie Antonio zrehabilitował się za zepsutego karnego i w świetnym stylu wykończył kontrę swojej drużyny. Trzy ciosy i po sprawie. West Ham wygrywa na otwarcie nowego sezonu. Łukasz Fabiański rozegrał całe spotkanie.

Nie ma Kane’a, nie ma problemu. Spurs lepsze od City

Tottenham – Manchester City 1:0 (0:0)

Bramka: Heung Min-Son 55′

Hit nie zawiódł — w pierwszej połowie nie zobaczyliśmy goli, ale obie ekipy tworzyły sobie ciekawe sytuacje. Imponowała bardzo waleczność piłkarzy Tottenhamu, dla których nie było straconych piłek na bosku. W drugiej jedyny cios zadał Tottenham. Steven Bergwijn udanie rozprowadził kontratak, podał do Heunga Mina-Sona, a Koreańczyk płaskim strzałem w lewy róg bramki otworzył wynik meczu. City próbowało wyrównać, ale na próbach się skończyło. Podopieczni Pepa Guardioli nie stworzyli sobie po straconym golu żadnej stuprocentowej sytuacji bramkowej. Jack Grealish w ligowym debiucie starał się, szukał gry, swoich szans na gola, ale nie zaliczy tego spotkania do udanych. Z kolei Spurs w debiucie menedżera Nuno Esprito Santosa był dobrze zorganizowane w środku pola i tworzyło sobie ciekawe sytuacje bramkowe. Pokazali, że umieją grać bez swojej gwiazdy w postaci Harry’ego Kane’a. Zasłużona wygrana gospodarzy na wypełnionym po brzegi Tottenham Hotspur Stadium.

Tabela po 1. kolejce:

Ilość spotkań w sezonie: 10, wygrane gospodarzy: 7, remisy: 0, wygrane gości: 3

Terminarz 2. kolejki:

Druga kolejka startuje w sobotę meczem Liverpoolu z Burnley. Hitem kolejki bez wątpienia będą derby Londynu pomiędzy Arsenalem a Chelsea. Ten mecz w niedzielę o 17.30. Ciekawie zapowiada się też starcie ekip, które zagrają w tym sezonie w Lidze Europy – mecz West Hamu United z Leicester City w poniedziałek, 23 sierpnia o 21:00.

Screen ze strony flashscore.pl

Kacper Czuba