Alvarez daje Cracovii remis w Łęcznej

Share on facebook
Share on twitter
2021.07.24 Leczna
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2021/2022
Gornik Leczna - Cracovia
N/z Bramka gol radosc Marcos Alvarez Florian Loshaj
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2021.07.24 Leczna
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2021/2022
Gornik Leczna - Cracovia
Bramka gol radosc Marcos Alvarez Florian Loshaj
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus

Co można było robić w sobotę 24 lipca po południu? Oglądać mecz polskich siatkarzy na igrzyskach w Tokio, wybrać się z rodziną na spacer nad morze albo zrobić grilla ze znajomymi. Znaleźli się też jednak i tacy, którzy zdecydowali się na oglądanie meczu Górnika Łęczna z Cracovią w Ekstraklasie. Czy podjęli słuszną decyzję? Moim zdaniem więcej emocji było w tym samym czasie w Japonii niż na Lubelszczyźnie. Starcie beniaminka z drużyną z Krakowa zakończyło się remisem 1:1 po bramkach Bartosza Śpiączki i Marcosa Alvareza.

Już po wyjściowych składach można było przewidzieć, że nie będzie to zbyt ofensywne starcie. W składzie wracającego do Ekstraklasy Górnika zobaczyliśmy m.in. Leandro czy Bartosza Śpiączkę, którzy grali w drużynie z Łęcznej w 2017 roku, kiedy to po raz ostatni Górnik grał w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Ponadto w wyjściowej jedenastce znalazł się Janusz Gol, dla którego było to pierwsze starcie przeciwko swojej byłej drużynie, z którą rozstał się niespełna rok temu w nie najlepszej atmosferze. Po 13 latach przerwy w PKO Ekstraklasie zagrał też Tomasz Midzierski, czyli jedna z istotniejszych postaci defensywy gospodarzy dzisiejszej rywalizacji.

A Cracovia? No cóż… bez zmian w porównaniu z poprzednim sezonem. Jedenastu piłkarzy i tylko jeden Polak w podstawowym składzie — był to młodzieżowiec Patryk Zaucha. Nowe rozgrywki, ale pomysł na drużynę Michała Probierza wciąż ten sam. A nóż widelec może odpali ta taktyka. Chcesz się pouczyć geografii? Pomoże Ci w tym jedna z krakowskich drużyn. Dzisiaj lekcja pierwsza.

Co można powiedzieć o pierwszej połowie? Trzy rzeczy: odbyła się, była nudna, ale padła jedna bramka. Gospodarze pod koniec pierwszych 45 minut zadali cios. Bartosz Śpiączka przechwycił piłkę na połowie boiska, podał ją do Przemysława Banaszaka. Ten przebiegł kilkanaście metrów i zagrał ładne podanie powrotne do Śpiączki, który wygrał starcie sam na sam z Lukasem Hrosso. Gol imienia Bartosza Śpiączki, jakby to powiedział Wojciech Jagoda. Napastnik lubelskiej drużyny dobrze przywitał się z Ekstraklasą po niemalże trzech latach rozłąki. A Cracovia? Niby miała przewagę, ale nie potrafiła tego udokumentować. Najlepszą sytuację miał debiutujący w naszej lidze, Matthias Hebo Rasmussen, jednak jego strzał obronił Maciej Gostomski – w przeszłości zawodnik Cracovii. Niektórzy jego interwencję (patrz: Wojciech Jagoda) porównaliby do obron Gianluigiego Donnarummy.

W pierwszej połowie lepszy był pragmatyzm i lepiej zorganizowana gra w środku pola podopiecznych Kamila Kieresia niż gra Cracovii, która niby coś próbowała, ale brakowało konkretów. Czyli wypisz – wymaluj Cracovia z kampanii 2020/2021.

Tuż po przerwie obie ekipy mogły zadziwić kibiców, którzy w sobotnie popołudnie wybrali się na stadion w Łęcznej, gdyż w ciągu dwóch minut drugiej części gry stworzyły taką samą ilość akcji bramkowych co w pierwszej połowie. Czyli dwie – po jednej dla każdego. Najpierw, 30 sekund po wznowieniu gry bliski strzelenia gola był pomocnik gospodarzy Sergiej Krykun. Chwilę później kontrę wyprowadziła Cracovia. Thiago przejął piłkę, przebiegł kilkanaście metrów i wyłożył ją na tacy Pelle van Amersfoortowi. Ten jednak uderzył tuż obok bramki, choć powinien zamienić tę okazję na gola. Później jednak wszystko wróciło do normy z pierwszej połowy. Michał Probierz próbował niczym Paulo Sousa w niektórych meczach kadry zmienić obraz gry swojej drużyny – do 59. minuty dokonał już czterech zmian. Wszystko przez zły dobór składu na sobotnie starcie.

Thiago przez piętnaście minut spędzonych na boisku zrobił więcej niż Sergiu Hanca przez pierwszą połowę — w 60. minucie miał kolejną szansę, ale lubelski Donnarumma okazał się lepszy. Michałpolski GuardiolaProbierz połowicznie trafił ze zmianami, gdyż Cracovia wyglądała ciut lepiej, ale na tablicy wyników dalej było 1:0 dla Górnika. Jego podopiecznym brakowało pomysłu, na skuteczne przedostanie się pod bramkę Gostomskiego. Aż do 83. minuty spotkania. Wtedy to Marcos Alvarez przepięknym uderzeniem piętą wyrównał stan meczu. Trzeci gol Niemca na polskich boiskach. Chwilę później „Pasy” mogły wyjść na prowadzenie, ale uderzenie van Amersfoorta obronił (po raz kolejny w tym spotkaniu) Gostomski.

Swoją szansę miał też Górnik, który w drugiej połowie udowodnił też, czemu nie wróży mu się niczego więcej, niż walki o utrzymanie w tym sezonie. Łęcznianie dali się zepchnąć na swoją połowę i tylko dzięki nieskuteczności, nieprecyzyjności Cracovii i obecności Gostomskiego w bramce wciąż był remis. A szansę na prowadzenie oraz na swojego drugiego gola w tym meczu zmarnował Śpiączka. Później nic już ciekawego się nie działo. No, chyba że interesujące jest to, że Michal Siplak za bezsensowne dyskusje z sędzią zarobił żółtą kartkę pod koniec rywalizacji. Nie chciał chyba być gorszy od swojego trenera, który też za kwestionowanie decyzji arbitra obejrzał kilkanaście minut wcześniej żółty kartonik.

Trzeci mecz ekstraklasy, trzeci remis. Wszystkie drużyny są dalej niepokonane. Hurra. Jednakże wszystkie te spotkania były takimi bardziej dla koneserów futbolu. W Tokio działo się dzisiaj o wiele więcej niż na stadionie w Łęcznej, gdzie obie ekipy zdobyły swój pierwszy punkt w sezonie. To jednak początek sezonu więc miejmy nadzieję, że im dalej w las tym będziemy mieli okazję oglądać bardziej pasjonujące widowiska.

Górnik Łęczna – Cracovia 1:1 (1:0)

Bramki: Śpiączka 42′ – Alvarez 83′

Żółte kartki: Mak, Szcześniak, Kalinkowski (Górnik) – Kakaradze, Jugas, Siplak (Cracovia)

Górnik: Maciej Gostomski – Kryspin Szcześniak (69′ Michał Goliński), Paweł Baranowski, Tomasz Midzierski, Leandro – Michał Mak (70′ Bartosz Rymaniak), Janusz Gol (82′ Tomasz Tymosiak), Bartłomiej Kalinkowski (70′ Adrian Cierpka), Sergiej Krykun – Bartosz Śpiączka, Przemysław Banaszak (80′ Paweł Wojciechowski)

Cracovia: Lukas Hrosso – Otar Kakabadze (46′ Cornel Rapa), Matej Rodin, Jakub Jugas, Michal Siplak – Damir Sadiković (59′ Marcos Alvarez), Mathias Hebo Rasmussen (46′ Thiago) – Patryk Zaucha (66′ Karol Knap), Pelle van Amersfoort, Sergiu Hanca (46′ Florian Loshaj) – Filip Balaj

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)

MVP: Maciej Gostomski (Górnik Łęczna)

Kacper Czuba