Alternatywna jedenastka rundy jesiennej Ekstraklasy. Jeden klub — jeden piłkarz

2021.12.04 Gdansk
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2021/2022 Lechia Gdansk - Rakow Czestochowa N/z Ilkay Durmus gol bramka radosc Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2021.12.04 Gdansk
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2021/2022
Lechia Gdansk - Rakow Czestochowa
Ilkay Durmus gol bramka radosc
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Jak wyglądałaby jedenastka rundy jesiennej PKO Ekstraklasy, gdyby z każdego klubu wziąć dokładnie tylko jednego gracza (pierwsza jedenastka + siedmiu rezerwowych)? Zarówno w drużynach z czołówki, jak i tych z końca stawki wybór nie należy do najprostszych. Z Lecha czy Rakowa, chciałoby się wybrać kilku piłkarzy kilku, a z kolei Legii czy Termaliki nikt nie zasłużył na wyróżnienie.

Głównym założeniem tego rankingu jest wybór zawodników z jedenastu pozycji  i możliwie najsilniejsze ustawienie na boisku. Dokładnie jeden piłkarz z każdego ekstraklasowego klubu. Wymaga to pewnych kombinacji i rezygnacji z zawodników, którzy prezentowali najwyższą jakość w swojej drużynie na rzecz potrzeby wypełnienia innych pozycji. Nie znajdziecie tu jedenastu ofensywnych  graczy, a ustawienie jest raczej defensywne. Jest to formacja to 4-4-1-1. Zaczynamy!

Strączek, czyli najlepszy bramkarz ligi

Bramkarz: Rafał Strączek (Stal Mielec)

Bezsprzecznie należy do grona najlepszych bramkarzy całej rundy. Pięć czystych kont, dodatkowo zaliczył  najlepszy występ indywidualny wśród golkiperów, kiedy to w meczu z Termalicą zatrzymał dwa strzały z rzutów karnych i wybronił mielczanom trzy punkty. Wbrew przedsezonowym oczekiwaniom, do takiej jedenastki łatwo było znaleźć kandydata. Uwaga! Jego kontakt kończy się w czerwcu 2022 roku, więc już teraz może podpisać kontakt z nowym klubem. Najbardziej prawdopodobna jest jednak opcja zagraniczna.

Rossi w topowej formie, Tudor bardzo regularny

Prawy obrońca: Fran Tudor (Raków Częstochowa)

Raków to drużyna pełna liderów i wyrazistych postaci na wielu pozycjach. Renesans formy Andrzeja Niewulisa, 10 bramek i 6 asyst Iviego Lopeza, które czynią go liderem klasyfikacji kanadyjskiej, czy doskonałe występy w Europie Vladana Kovacevicia. Postawiłem jednak na prawego wahadłowego drużyny Marka Papszuna. Chorwat jako jedyny ma aż taką przewagę nad ligową konkurencją. Przy wyborze najlepszego prawego obrońcy ligi, z uwzględnieniem wahadłowych lider jest oczywisty i na żadnej innej pozycji nie jest tak klarowny. Co więcej, wybór wicelidera klasyfikacji prawych obrońców nie jest łatwy. Chorwat w tej  rundzie zanotował gola oraz sześć asyst. To właśnie między innymi w jego postawie fani Rakowa wypatrują szans na trofea w tym sezonie.

Środkowy obrońca: Raphael Rossi (Radomiak Radom)

Historia o tym, jak znalazł się w pierwszoligowym Radomiaku to opowieść o zbiegu nieszczęśliwych dla piłkarza okoliczności. Transfer do FC Sion za milion euro po świetnym sezonie w barwach Boavisty. Potem dwa razy z rzędu uszkodzone ścięgno Achillesa, przez co nie zagrał w ani jednym meczu przez 27 miesięcy. Radomiak odważnie postawił na niego wypożyczając go w lutym 2020 r. Latem wykupili go pobijając przy tym swój rekord transferowy (500 tysięcy złotych). Statystyki jesienią ma świetne – 67% wygranych pojedynków, 81% celnych podań. Do tego jeden gol oraz defensywa, której lideruje, straciła jesienią tylko 16 bramek. Mimo że to piłkarz 31-letni, to po takiej rundzie zainteresowanie innych klubów nie maleje. Legia co prawda ostatnio rozśmieszyła radomskie środowisko, oferując 500 tysięcy złotych za transfer filaru ich defensywy. Szymon Janczyk z „Weszło!” podaje, że Radomiak oczekuje ofert  w granicach 2 mln €.

Środkowy obrońca: Robert Ivanov (Warta Poznań)

Wpływ reprezentanta Finlandii na poziom gry jego drużyny jest ogromny. Tak naprawdę to w nim Warta musi upatrywać nadziei na skuteczną walkę o utrzymanie wiosną. Fin wprowadza duży spokój w defensywie, świetnie wyprowadza piłkę, a do tego jakością piłkarską przewyższa kolegów z drużyny. Kilkukrotnie ofiarnie wybijał piłkę z linii bramkowej — gdyby nie on sytuacja, to pozycja Warty w lidze byłaby jeszcze niższa. Ivanov jesienią pokazał się także z dobrej strony pod bramkami rywali. Szczególnie upatrzył sobie Pogoń Szczecin, której w 2. kolejce strzelił gola głową, a w rewanżowym spotkaniu popędził niczym rasowy skrzydłowy wzdłuż linii bocznej i asystował przy bramce Adama Zrelaka. Do tego asysta w meczu z Wisłą Kraków. Jego kontrakt kończy się w czerwcu 2022 r., ale klub ma opcję przedłużenia, z której zapewne skorzysta.

Lewy obrońca: Erik Janża (Górnik Zabrze)

Kolejna runda, w której słoweński wahadłowy udowadnia swoją jakość. Na tej pozycji lepszy od niego był pewnie Pedro Rebocho z Lecha, który przez późny transfer i kontuzję rozegrał mało spotkań. Poza tym kandydatów do tego zestawienia z Kolejorza można znaleźć na praktycznie każdej pozycji, a pojawić może się tylko jeden. Dwie asysty i gol Janży oraz do tego stały wysoki poziom, szczególnie pod koniec rundy tak jak całego Górnika. Najlepszym spotkaniem w jego wykonaniu jesienią był mecz z Legią wygrany 3:2. Słoweniec najpierw otworzył wynik meczu, a potem w 94. minucie skutecznie dośrodkował na głowę Krzysztofa Kubicy, który zdobył decydującą bramkę. Mógł mieć jeszcze jedną asystę, ale w bliźniaczej sytuacji pomocnik był na spalonym. W pierwszym meczu rundy wiosennej Janża będzie pauzował ze względu na czwartą żółtą kartkę, ale bez wątpliwości szybko odzyska miejsce w wyjściowym składzie.

Najlepszy asystent w Ekstraklasie oraz lider środka pola Pogoni

Prawoskrzydłowy: Damian Kądzior ( Piast Gliwice)

Gdy odchodził z Górnika do Dinama Zagrzeb w 2018 roku niewielu pewnie sądziło, że tak szybko zawita z powrotem do naszej Ekstraklasy. Ba, gdy rozpoczynał sezon 2020/2021 w barwach hiszpańskiego Eibaru wydawało się, że od tego momentu jego kariera poszybuje w górę. Było jednak inaczej, bo trener Jose Luis Mendilibar nie widział Polaka w swoim zespole. Kądzior wiosnę spędził na wypożyczeniu w Turcji, gdzie miał tylko dwie asysty. Latem był w zasięgu kilku polskich klubów, ale finalnie negocjacje wygrał Piast. Tam jesienią zrobił statystyki na poziomie dwóch goli i siedmiu asyst, co jest bardzo dobrym wynikiem. Nawet jeśli sporą część dorobku 29-latek nabił ze stałych fragmentów gry, to te również trzeba umieć wykonywać. Kandydatura Kądziora w tej jedenastce była oczywista.

Środkowy pomocnik: Damian Dąbrowski (Pogoń Szczecin)

Człowiek od czarnej roboty, grający na „niemedialnej” pozycji defensywnego pomocnika kapitan Pogoni to na dłuższą metę niezbędny element układanki trenera Kosty Runjaicia. Trudno na pierwszy rzut oka zachwycać się grą Dąbrowskiego. Jednak to jak dyryguje grą drużyny, zasługuje na podziw. W walczącej o najwyższe cele Pogoni to on jest w centrum wydarzeń boiskowych. W jednym ze spotkań zanotował ponad 100 udanych podań. Miłym dodatkiem do jego podstawowych zadań była też bramka strzelona w meczu z Lechią Gdańsk. Był to pierwszy gol pochodzącego z Kamiennej Góry pomocnika odkąd gra w Szczecinie. Poprzedniego gola zdobył w maju 2017 r. jeszcze w barwach Cracovii. Kontuzja wyeliminowała go być może z udziału w Euro 2016. Jeśli utrzyma stabilną formę do marca, to ma szansę znaleźć uznanie w oczach nowego selekcjonera (być może, tego samego, który chciał go powołać 6 lat temu) i dostać powołanie na marcowy baraż z Rosją.

Środkowy pomocnik: Mateusz Praszelik (Śląsk Wrocław)

W tym miejscu mógłby się znaleźć jeden z przynajmniej trzech graczy, których oddelegowałem na ławkę rezerwowych. Powodem, dla którego jednak podjąłem inną decyzję, jest chęć dodania jeszcze większego realizmu temu zestawieniu w osobie regulaminowego młodzieżowca. Kompromisowe rozwiązanie nie przyniosło najlepszego takiego zawodnika, ale też nikogo przypadkowego. Mateusz Praszelik to jedna z dwóch postaci ze stolicy Dolnego Śląska obok Erika Exposito, co do których występów nie można mieć zarzutów. 4 gole i 3 asysty to wyrównanie wyniku z zeszłego sezonu (gol i 6 asyst), a przecież jeszcze cała wiosna przed nami. Druga połowa rundy w wykonaniu całej drużyny Magiery to duży regres formy, w której pochodzący z Raciborza piłkarz osiągnął ponad połowę swojego dorobku w klasyfikacji kanadyjskiej.

Lewoskrzydłowy: Ilkay Durmus ( Lechia Gdańsk)

Jeden z najlepszych transferów letniego okna transferowego. Strzał z dystansu to firmowe zagranie Turka, którego muszą się bać wszyscy rywale „Biało-Zielonym”. Cztery gole i dwie asysty to wynik najlepszego skrzydłowego Lechii w tym sezonie. Do tego dochodzi sporo kluczowych podań (29), których nie wykorzystali jego koledzy. Liczby w tym sezonie Durmus zaczął notować w momencie, w którym klub objął trener Tomasz Kaczmarek. Już w pierwszym meczu pod wodzą nowego szkoleniowca Durmus przymierzył z rzutu wolnego w starciu z Wisłą Kraków (2:2). To ta pamiętna sytuacja, gdy obrażony Rafał Pietrzak nie chciał oddać piłki koledze, który dopuszczony do głosu posłał futbolówkę w samo okienko.

Ofensywny pomocnik: Joao Amaral ( Lech Poznań)

Choć w wielu standardowych jedenastkach rundy jesiennej znalazło się wielu piłkarzy Lecha, a na każdej pozycji poza bramką i prawym skrzydłem, ktoś z Kolejorza bywał nominowany, to tak jak na każdej pozycji w tym zestawieniu piłkarz z ekipy lidera mógł być tylko jeden. Wybór padł na najlepszego piłkarza rundy jesiennej. Wpływ Portugalczyka na grę poznańskiej drużyny jest nie do przecenienia. To, w jaki sposób odbudował go dla „Kolejorza” Maciej Skorża jest wręcz niebywałe. Przed sezonem absurdalne wydawałoby się stwierdzenie, że Dani Ramirez będzie zawodnikiem rezerwowym. A jednak mimo szczerych chęci i wielu niezłych wejść z ławki, Hiszpan nie miał jesienią szans na wygryzienie Amarala z podstawowej jedenastki. 8 goli i 5 asyst to czołówka ligi w obu kategoriach. Zresztą fenomenalnemu Portugalczykowi poświęciliśmy ostatnio osobny tekst.

Czytaj także: Skreślony przez Żurawia, odbudowany przez Skorżę. MVP Rundy Jesiennej Ekstraklasy

Bartosz Śpiączka – talizman Górnika

Napastnik: Bartosz Śpiączka (Górnik Łęczna)

Gdyby nie gole 30-latka, to drużyna z Lubelszczyzny byłaby z powrotem już teraz praktycznie w pierwszej lidze. Dziewięć bramek, dzięki którym ekipa Kamila Kieresia ma 7 punktów więcej, to niebagatelny wkład w drużynę, która łącznie ma 19 goli oraz 18 punktów. Trzeba też dodać, że Śpiączka strzelał także pod koniec lata, gdy całej drużynie nie szło. Z kolei też w końcówce rundy, gdy Łęcznianie zaliczyli wręcz abstrakcyjną serię trzech zwycięstw z rzędu, także dołożył od siebie trzy bramki. W jego przypadku czołówka klasyfikacji strzelców Ekstraklasy to miejsce, w którym się siebie kilka lat temu nie spodziewał. Spadek z I ligi z GKS-em Katowice w sezonie 18/19 po szalonej końcówce sezonu. Pół roku bez klubu, po którym zgłosił się drugoligowy wówczas Górnik. Dwa awanse z rzędu i Śpiączka zaprowadził „Dumę Lubelszczyzny” do Ekstraklasy, strzelając w jej barwach na trzech różnych poziomach rozgrywkowych. Dodatkowo Górnik pozostaje w grze o Puchar Polski, gdzie w ćwierćfinale zmierzy się z Warszawską Legią.

Udany powrót Pazdana, solidny Van Amersfoort

To tyle, jeśli chodzi o pierwszą jedenastkę. Ławka rezerwowych nie jest może idealnie zbilansowana pod względem pozycji i prezentuje się następująco:

Dominik Hładun (Zagłębie Lubin)

Wybór kogokolwiek ze stolicy polskiej miedzi nie należał do najprostszych. Podobnie jak poszukiwania bramkarza, którego nie przyćmiewaliby koledzy z pola. To wykluczyło więc kandydatury Majchrowicza czy Stipicy. Wychowanek Zagłębia ma za sobą udaną rundę, w której czterokrotnie zaliczył czyste konto. Jedno z nich osiągnął między innymi w szalonym meczu z Wartą Poznań, gdy „Zieloni” mogli pokonać go co najmniej kilka razy.

Michał Pazdan (Jagiellonia Białystok)

Runda pod wodzą Ireneusza Mamrota nie należała do udanych. Powrót Michała Pazdana na Podlasie to jeden z bardziej udanych powrotów do Polski, których przed sezonem mieliśmy multum. Obrona ma znów naturalnego lidera, który jednak nie ustrzegł się błędów choćby w ostatnim meczu roku z Rakowem Częstochowa. Finalnie mimo wszystko pozostawia po sobie dobre wrażenie. Osoba Pazdana jest też nadzieją na lepszą wiosnę pod wodzą trenera Piotra Nowaka, który obok Imaza, Romanczuka czy Nasticia może dać wiele radości fanom z Białegostoku wiosną.

Aschraf El Mahdioui (Wisła Kraków)

Piłkarz z podobną charakterystyką do Damiana Dąbrowskiego. Wszędzie na boisku go pełno, w każdej akcji piłka musi przejść przez niego, w defensywie nieustępliwy. Najlepszy piłkarz Wisły jesienną rundę skwitował fenomenalnym uderzeniem z dystansu w ostatnim meczu z Termalicą.

Pelle van Amersfoort (Cracovia)

Prawdopodobnie znalazłby się w pierwszej jedenastce, gdyby nie przepis o obowiązkowym młodzieżowcu. Osiem goli to wyrównanie jego drugiego najlepszego wyniku w karierze. Do pobicia wyczynu z sezonu 14/15 w lidze holenderskiej rezerw brakuje mu jeszcze czterech trafień. Szczególnie zapamiętany zostanie mecz przeciwko Piastowi Gliwice, gdzie zanotował hat-tricka.

Josue (Legia Warszawa)

Najchętniej nie wybierałbym żadnego z piłkarzy warszawskiej Legii. O kompromitującej jesieni i rekordowo złym sezonie w ich wykonaniu napisano już wszystko. Jednak w drugiej połowie rundy, gdy wszystko wyglądało po prostu źle, Josue był centralną postacią drużyny. To przez niego przechodziły wszystkie ataki jeszcze aktualnych Mistrzów Polski. Gdyby jego koledzy byli trochę skuteczniejsi, to miałby więcej asyst więcej, których i tak ma całkiem sporo, bo aż pięć.

Rafał Wolski (Wisła Płock)

Fenomenalna u siebie Wisła Płock nie ma jednej wyrazistej twarzy swojego lidera. Docenić można Rasaka, Kamińskiego, Michalskiego czy Warchoła. Ja stawiam jednak na Rafała Wolskiego, który technicznie jest w czołówce ligi i tylko problemy ze zdrowiem nie pozwoliły mu zrobić większej kariery. Gol i trzy asysty to niezły wynik jak na jedną rundę. To są liczby uzyskane tylko w jednym meczu z Zagłębiem Lubin, gdy w strugach deszczu Maciej Bartoszek triumfował ze swoją drużyną 4:0. Reszta rundy to dwie bramki i dwie asysty. Jeśli ominą go kontuzje, to jeszcze nie raz nas zachwyci swoją grą.

Muris Mesanović (Termalica Bruk-Bet Nieciecza)

Ostatnia w tabeli drużyna ma za sobą nieudaną rundę. Ładna dla oka gra z początku nie przełożyła się jednak na punkty i przed wiosną sytuacja jest co najmniej trudna. Niezły Adam Radwański czy skuteczny z rzutów karnych Piotr Wlazło to na razie za mało, by znaleźć się na miejscu dającym utrzymanie. Z kolei bośniacki napastnik sprowadzony przed sezonem dał swojej drużynie cztery bramki. Jest promykiem nadziei dla Termaliki, która nie chciałaby być kolejnym ekstraklasowym beniaminkiem, który w lidze jest tylko przez jeden sezon.

Antoni Janas