Albański diament w Warszawie. Sylwetka Ernesta Muciego

Share on facebook
Share on twitter
ernest-muci

W niedzielę Ernest Muci przyleciał do Warszawy na testy medyczne, po których podpisze kontakt z mistrzami Polski. Będzie to najdroższy transfer „Wojskowych” w tym okienku, a jego kwota będzie oscylowała w granicach pół miliona euro. Za kogo dokładnie Legia zapłaci te pieniądze?

Ernest Muci, to 19-latek urodzony w Tiranie. W klubie z tego miasta (FK Tirana) stawiał on swoje pierwsze piłkarskie kroki, aby później w wieku 17 lat strzelić bramkę w debiucie w albańskiej ekstraklasie. Młodzieżowy reprezentant Czerwono-Czarnych rozegrał dla aktualnych mistrzów Albanii jeszcze 59 spotkań, w których dołożył 17 bramek i 5 asyst. Patrząc na jego wiek, taki wynik może robić wrażenie. Nic więc dziwnego, że na Bałkanach jest on uznawany za jeden z największych talentów.

Jego poprzedni kontakt z Tiraną wygasł po poprzednim sezonie, a nowy został podpisany dopiero w październiku, ale nie podano jej długości. Warunki, jakie postawił Muci były dla przedstawicieli klubu ze stolicy Albanii dość jasne. Oprócz podwyżki zawodnik miał otrzymać gwarancję gry (70% spotkań ma rozpocząć od pierwszej minuty). Co by tu dużo nie mówić, warunki, jak na tak młodego piłkarza były wymagające, ale albańscy działacze przystali na nie, bo wiedzieli, z jakim zawodnikiem prowadzą rozmowy, i jakie mogą mieć z tego korzyści. Od dłuższego czasu interesowały się nim duże europejskie kluby, jak Hellas Verona, Schalke Gelsenkirchen czy Fenerbahce, które było blisko ściągnięcia Muciego. Oprócz tych klubów w grę wchodziły jeszcze opcje austriackie, szwajcarskie i ukraińskie, ale to Legia pozyskała piłkarza za 500 tysięcy euro, które zostanie zapłacone po sezonie. Do tego mistrzowie Albanii zagwarantowali sobie 10% kwoty z następnego transferu tego zawodnika. Były to minimalne warunki, których oczekiwali Albańczycy, więc mistrzowie Polski je spełnili. Będzie to czwarte wzmocnienie legionistów w tym okienku. Wcześniej na Łazienkowską trafili: Szabanow, Yakshibaev oraz Rusyn.

Muci i Tirana, czyli historia, która zakończyła się wcześnie

Rozstanie Muciego ze swoim klubem było nieuniknione, jednak na Bałkanach liczyli, że 19-latek pomoże im ponownie zagrać w Europie. W zeszłym sezonie ten piłkarz miał duży udział w zdobyciu mistrzostwa (20 meczów, 7 goli, 1 asysta). Niestety mistrzowie Albanii nie będą mogli już skorzystać z Muciego, a ten nie spełni swojego indywidualnego celu. Mierzący 180 cm piłkarz przed sezonem wyznaczył sobie cel – zdobycie 15 bramek w sezonie ligowym. Kiedy w grudniu miał na swoim koncie cztery bramki został zapytany przez dziennikarza, czy dalej wierzy, że jego indywidualny plan się powiedzie. Muci bez zastanowienia odparł: „Zdecydowanie trzymam się tego celu. Wierzę, że mi się uda”. Od tamtego momentu Muci strzelił trzy gole i na tym licznik się zatrzymał. Przed sobą miał co prawda jeszcze kilkanaście spotkań, więc może ta „misja” by mu się powiodła, ale transfer do Warszawy pokrzyżował te plany. Kto wie, może uda mu się ustrzelić w Polsce jeszcze te osiem goli? Kibice „Wojskowych” na pewno nie będą mieli nic przeciwko, chociaż konkurencja w ataku nie jest najmniejsza.

Przepych w ataku Legii i uniwersalność nowych piłkarzy

Pewniakiem do gry jest Pekhart, a oprócz niego na ławce czekają jeszcze Lopes, Kostorz, Włodarczyk oraz świeżo pozyskani Rusyn i Yakshibaev. Pozycja napastnika jest najlepiej obsadzoną pozycją w warszawskim zespole, więc trener Czesław Michniewicz będzie miał duży ból głowy z wyborem snajpera. Były selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Polski na ostatniej konferencji przed meczem z Wisłą Płock nie chciał wypowiadać się o Mucim, dopóki wszystkie sprawy nie zostały dopięte: „Nie chciałbym mówić o zawodniku, który nie jest naszym zawodnikiem. Znam klasę tego piłkarza. Widziałem fragmenty z jego gry w meczach ligowych. To na pewno dobry piłkarz, ale nie chciałbym o nim za dużo mówić, bo nie jest dzisiaj naszym graczem.”

Nie wiadomo, w jakiej formie będą nowi piłkarze. O młodzieżowego reprezentanta Albanii martwić się nie trzeba, ponieważ w każdym możliwym meczu w tym sezonie zagrał od pierwszej do ostatniej minuty. Takich spotkań było w sumie 22. Najbliższe dni spędzi on na testach medycznych, a następnie podpisze kontrakt i rozpocznie treningi z pierwszym zespołem mistrzów Polski. Na szczęście Muci i Yakshibaev nie ograniczają się tylko do gry w ataku. Jeśli chodzi o Uzbeka, to często występował on na skrzydle, natomiast Albańczyk najlepiej czuje się na pozycji numer „10”, o czym sam wspominał w wywiadach. Dla obu gra w ataku nie sprawia jednak żadnego problemu, ponieważ w przeszłości to właśnie tam najczęściej występowali.

Ofensywne problemy Legii – przynajmniej na papierze – wydają się już przeszłością. Jeśli chodzi jednak o przyszłość, to możliwe, że ta zmieni się u jednego z dwójki Włodarczyk-Kostorz. Obaj zawodnicy przy takiej rywalizacji w ataku nie będą mogli liczyć na regualrną grę, a ta w ich wieku jest kluczowa. Okienko transferowe w Polsce zamyka się w środę, więc czasu na decyzje z ich przyszłością nie zostało zbyt wiele. Jeśli wypożyczenia faktycznie doszłyby do skutku, to najpewniej Kostorz mógłby zostać w Ekstraklasie, a „Włodar” mógłby ogrywać się w I lidze. Wątpliwy jest jednak scenariusz, w którym obaj zawodnicy odchodzą z Legii do końca sezonu, ponieważ są oni młodzieżowcami, a tych w Warszawie jest jak na lekarstwo.


O opinię na temat Muciego zapytaliśmy Pawła Turka, skauta SSM Agency. Bacznie obserwuje on piłkarzy z mniej znanych lig, a szczególną uwagę zwraca on na młodych piłkarzy.

Oskar Mochnik (Polska Piłka): Jakim piłkarzem jest Muci?

Paweł Turek (SSM Agency): Muci jest zawodnikiem, który jak na swój wiek jest świetnie wyszkolony technicznie, a do tego kapitalnie panuje nad piłką. Albańczyk uwielbia grać kombinacyjnie oraz wchodzenie w pojedynki 1 na 1, co przy znakomitej technice pozwala mu bardzo często takie pojedynki wygrywać (83 % wygranych pojedynków na 216 prób w tym sezonie). Trzeba przyznać, że Albańczyk jak na swój wiek (19 lat – przyp. red.) dysponuje już dość dużą dojrzałością piłkarską i doświadczeniem nabytym w Lidze Albańskiej, gdzie rozegrał ponad 60 spotkań, zdobywając w tym czasie 18 bramek i zaliczając 5 asyst.

Co może dać Legii, a co Legia może dać mu?

PT: Na pewno uniwersalność, bo może występować w kilku systemach taktycznych, jak np. w 4-2-3-1 jako środkowy napastnik, a także w 4-3-3 jako lewy skrzydłowy czy prawo skrzydłowy. Może on również grać w systemie 4-4-1-1 i 4-3-1-2, jako ofensywny pomocnik lub fałszywy napastnik, więc daje on duże pole manewru trenerowi Michniewiczowi w ofensywie. Na pewno po przyjściu Ernesta na Łazienkowską Legia zyska kolejnego zawodnika, który świetnie wykonuje stałe fragmenty gry, przede wszystkim rzuty wolne, ale także piłkarza, który potrafi wygrać dryblingiem pojedynek jeden na jednego, co w Legii nie jest czymś wyjątkowym. Co jednak Legia może dać Albańczykowi? Na pewno szansę gry na wyższym poziomie, z lepszymi zawodnikami oraz możliwość rozwoju sportowego.

Jakie są słabe strony Muciego?

PT: Muci rzadko wracał się do defensywy. Nawet przy rzutach rożnych, kiedy jego zespół się bronił, on ustawiony był przed polem karnym. Być może dostał takie zadania taktyczne z uwagi na to, że nie zbyt dobrze gra głową. Na pewno Ernest musi popracować na tężyzną fizyczną, gdyż bardzo często przegrywa pojedynki bark w bark. Ale to wszystko jest do poprawienia, bo to wciąż młody zawodnik.

Wielu kibiców Legii widzi w tym transferze podobieństwo do przenosin Ondreja Dudy. Myśli Pan, że to trafne spostrzeżenie?

PT: I wcale się im nie dziwię. Obaj, kiedy trafiali do Legii byli w podobnym wieku, i byli uważani za największe talenty w swoim kraju. Są oni do siebie mniej więcej podobni, jeśli popatrzymy na piłkarskie profile, także to porównanie jest zrozumiałe. Miejmy nadzieję, że Muci sprosta oczekiwaniom wszystkich ludzi związanych z Legią i dorówna takiemu poziomowi, jaki prezentował Ondrej w Legii.

19-latek ma wszystko, żeby w krótkim czasie dobrze przedstawić się polskim kibicom?

PT: Na pewno Muci ma świetne umiejętności techniczne, aby dobrze zaprezentować się kibicom w Ekstraklasie. Pozostaje jednak kwestia tego, jaki pomysł na niego będzie miał trener Michniewicz, i jak szybko da mu zaistnieć w podstawowej jedenastce. Wierzę, że jak już taką szansę dostanie, to nie zawiedzie kibiców.

Polskie kluby często ściągają piłkarzy z Bałkanów, ale rzadko są to młodzi zawodnicy. Jest to kwestia złego skautingu, dużych kwot czy ci piłkarze po prostu nie mają wystarczających umiejętności?

PT: Odpowiedź jest prosta – wszystko rozbija się o kwestie finansowe oraz o to, że polska liga dla tych młodych zawodników jest 3-4 wyborem. Choć zdarzają się wyjątki jak Muci. Nie uważam, że jest to kwestia złego skautingu, bo ludzie, którzy pracują w działach sportowych polskich klubów wykonują dobrą robotę i mają rynek Bałkański dobrze rozpracowany, ale tak jak pisałem wyżej, trudno jest nam rywalizować finansowo o tych piłkarzy z klubami pokroju np. FC Basel czy Ferencvaros, które potrafią wydać na utalentowanych zawodników z tych rejonów ponad milion euro.


Podsumowując, do Legii trafia duży talent, z którym wiązane są wielkie nadzieje. Włodarze klubu ze stolicy traktują go pewnie jako inwestycję, która może przy okazji podwyższyć poziom Legii na boisku. W przeciągu paru tygodni okienko transferowe w Warszawie z fatalnego, zamieniło się w przyzwoite z kilkoma znakami zapytania. Radosław Kucharski może podziękować agencji ProStar i Johnowi Parkowi, którzy wyciągnęli z tego okienka tyle, ile się dało. Brakuje tu długofalowej myśli budowania zespołu, czy jakiejkolwiek koncepcji, jednak aktualna kadra wydaje się być wystraczjąca, aby w stolicy mogli ponownie świętować zdobycie dubletu. Wszystko pozostaje w nogach piłkarzy i rękach całego sztabu szkoleniowego, żeby cele postawione na ten sezon zostały spełnione.

Oskar Mochnik