Adama Traore: Zawsze myślę o tym, co mogłem zrobić lepiej

Share on facebook
Share on twitter
Adama 1

Jeśli chcesz odebrać mu piłkę musisz go sfaulować. W trwającym sezonie aż 27 piłkarzy zostało ukaranych żółtymi kartkami za faule na nim. Jest szalenie ambitny i każdego dnia chce stawać się lepszym piłkarzem. Nie dźwiga ciężarów, a mimo to swoją budową mógłby zawstydzić niejednego kulturystę. Jest zaprzeczeniem twierdzenia, że piłkarzom z dużą masą brakuje zwrotności i szybkości. Adama Traore opowiedział nam o wyborze reprezentacji, o propozycji z NFL, a także szczerze o swoich słabościach.

Piotr Potępa (polskapilka.pl): Na początek najważniejsze pytanie. Czy zdecydowałeś już dla której reprezentacji narodowej zagrasz?

Adama Traore: Tak, jestem już po rozmowach w tym temacie. Zdecydowałem, że jeżeli otrzymam powołanie do reprezentacji Hiszpanii to zagram dla Hiszpanii.

Słyszałem, że kiedy grałeś w Barcelonie miałeś ofertę z NFL. Myślałeś wtedy o zmianie dyscypliny?

Nie zastanawiałem się nad tym ani przez chwilę. Piłka nożna jest tym, co kocham. Zawsze marzyłem o tym, żeby zostać profesjonalnym piłkarzem i stawać się coraz lepszym każdego dnia. Zmiana dyscypliny nie wchodziła w grę. Jednak, jeśli mam być szczery to nie wykluczam, że pewnego dnia w przyszłości może podejmę to wyzwanie.

Jaki jest Twój sekret, jeśli chodzi o masę? Powiedziałeś, że na siłowni spędzasz tyle samo czasu, co twoi koledzy i że Twoja masa to kwestia genetyki. To wszystko? Czy masz może jeszcze jakieś specjalne nawyki żywieniowe?

To na pewno też ma wpływ. Jem w zasadzie wszystko. Bardzo lubię afrykańską kuchnię, ale też ciężko pracuję i to jest kluczowe. Nie jest tak, że ciągle dźwigam ciężary, ale sporo pracuję indywidualnie i dzięki temu jestem w dobrej formie fizycznej. 

Jakiej rady udzieliłbyś młodemu chłopakowi, który chciałby zostać profesjonalnym piłkarzem?

Jedynej rady jakiej mógłbym udzielić, to bądź głodny gry. To jest najważniejsze, a później odpowiedz sobie na pytanie kim chcesz być i ciężko pracuj, krok po kroku, a wtedy pewnego dnia osiągniesz cel. Musisz być cierpliwy, musisz tego bardzo chcieć, musisz być naprawdę głodnym gry i musisz to czuć każdego dnia.

Jaka jest różnica między Tobą z zeszłego sezonu a Tobą w obecnym sezonie? Czy Nuno zmienił coś w Twoim treningu, czy może robisz coś dodatkowego indywidualnie? Co powoduje taki skok formy?

Myślę, że jedno i drugie. Nuno dał mi bardzo wiele, to jest bezdyskusyjne. Zacząłem swoją współpracę z nim grając na dwóch różnych pozycjach. Zaufał mi, a ja jemu już podczas naszego pierwszego spotkania. Obaj przeszliśmy cały proces kształtowania mnie. Trener poświęcił mi bardzo dużo czasu. Ja też ciężko na to wszystko pracowałem, a on cały czas był przy mnie. Nadal będę ciężko pracował, żeby wyciągnąć z siebie najwięcej jak się da. Zawsze jednak będę podkreślał, że Nuno bardzo mi pomógł.

Ostatnio widać na boisku niesamowite porozumienie między Tobą i Raulem Jimenezem. Poza boiskiem też się tak dobrze rozumiecie?

Raul jest świetnym gościem. Zresztą trzeba podkreślić to, że wszyscy w drużynie znakomicie się rozumiemy. Przyjaźnimy się nie tylko na boisku, ale też poza nim. Dużo ze sobą rozmawiamy, o tym jak poruszać się po boisku, ale też o kontakcie wzrokowym, czy komunikacji podczas meczu. To bardzo często pomaga nam reagować na sytuacje meczowe. Jeśli nadal będziemy tak funkcjonować, to jestem przekonany, że będziemy osiągać sukcesy. Tworzymy naprawdę świetną paczkę.

Skoro już jesteśmy przy komunikacji na boisku. Chciałem zapytać o ten niesamowity rzut wolny w meczu przeciwko Bournemouth. Trzy podania i piłka w siatce. Trenowaliście to wcześniej, czy było to totalnie spontaniczne?

Trenowaliśmy to. Joao (Moutinho przyp.PP) zawsze powtarza: patrz na mnie i jeśli przeciwnicy przed nami się rozglądają lub nie są odpowiednio skoncentrowani będziesz wiedział co robić. Wystarczyło jedno spojrzenie i od razu wiedziałem, co się zaraz stanie.

Mieliście bardzo ciężki początek sezonu. Sześć meczów bez zwycięstwa. Jaka była tego przyczyna? Wczesny start sezonu przez eliminacje do Ligi Europy? Czy po prostu potrzebowaliście czasu, żeby się rozpędzić?

Na początek muszę zaznaczyć, że nie jestem zwolennikiem szukania wymówek. To był początek sezonu. Eliminacje do Ligi Europy też były dla nas czymś nowym. Wiedzieliśmy, że będziemy walczyć na kilku frontach.

Jednak bez względu na to, jakie były wyniki cały czas powtarzałem, że mamy robotę do wykonania i musimy ciężko pracować, a rozwiązanie naszych problemów przyjdzie samo. Pracowaliśmy ciężko, walczyliśmy z przeciwnościami i teraz osiągamy o wiele lepsze wyniki.

Najważniejsze jest to, że bez względu na to, co działo się na początku sezonu zachowaliśmy nasze podejście. Wiadomo, zawsze szukamy nowych rozwiązań, bo cały czas chcemy się rozwijać zarówno indywidualnie jak i drużynowo, ale prawda jest taka, że to jest proces. Pracujemy, rozwijamy się i cały czas jesteśmy głodni sukcesów.

Jeszcze jedno pytanie odnośnie Ligi Europy. Czy jesteś zadowolony z losowania? Trafiliście na Espanyol, więc czeka Cię podróż do miasta, w którym dorastałeś. Będzie to dla Ciebie coś wyjątkowego?

Zdecydowanie. Tam się urodziłem, tam dorastałem, tam jest mój dom. Będę miał okazję zagrać ze świadomością, że z trybun ogląda mnie moja rodzina i moi przyjaciele. Wiadomo, że będzie to coś specjalnego. Jednak na samym końcu tego wszystkiego, będę przede wszystkim skupiony na tym, żeby dawać z siebie wszystko dla drużyny w każdej minucie tego meczu. Na boisku będę myślał tylko o tym, żeby rezultat meczu był pozytywny. Taka jest moja mentalność.

Jesteś silny, jesteś szybki. Masz świetny balans i kapitalnie dryblujesz. Masz jakieś słabości?

Jedną z moich słabości na pewno jest to, że nawet jeśli wygrywamy to czasem mam odczucie, że mogłem zrobić więcej, że mogłem dać z siebie jeszcze więcej. Wtedy nie jestem szczęśliwy. Czasem za bardzo się tym wszystkim przejmuję. Wyrzucam sobie, że za mało pracowałem i gdybym pracował więcej to mógłbym zagrać lepiej. To może być moja słabość, bo teoretycznie, jeśli było dobrze to powinienem się cieszyć, że było dobrze, a ja zawsze myślę o tym, co mogłem zrobić lepiej. To może być odebrane jako słabość, ale z drugiej strony to jest też kwestia ambicji. 

Wasz sponsor, firma CoinDeal ma założycieli pochodzących z Polski. Finał Ligi Europy w tym sezonie również rozegrany zostanie w Polsce, w Gdańsku. Jakie widzisz szanse na to, że zagracie w tym finale?

Myślę, że jest za wcześnie o tym, żeby mówić o finale. Oczywiście bardzo chciałbym tam zagrać i móc powiedzieć, że tam dotrzemy. Jednak przed nami jeszcze długa droga, którą musimy pokonywać krok po kroku. Przed nami mecze z Espanyolem i nad tym musimy się skupić, a jeśli dobrze pójdzie to dotrzemy do finału. Wtedy spotkamy się w Gdańsku i będę mógł ci odpowiedzieć na to pytanie.

Rozmawiał Piotr Potępa – możesz obserwować autora na twitterze. Wystarczy kliknąć tutaj.