Kolejny zwyczajny dzień w biurze dla piłkarzy Lecha Poznań i Rakowa. Żenująca gra Zagłębia Lubin i zwycięska Arka. Kłopoty Legii na „krótszej drodze do pucharów”. Innymi słowy: czas na podsumowanie środowych spotkań 1/8 finału Pucharu Polski!
Pół godziny koncertowej gry Lecha i po sprawie
Zawodnicy Lecha Poznań nie pozostawili w środowe popołudnie złudzeń zawodnikom Garbarni. Po 33 minutach rywalizacji na tablicy wyników widniał już wynik 0:3. Pierwszego gola po dobitce zdobył Filip Marchwiński, później na 2:0 podwyższył Artur Sobiech, od którego po prostu odbiła się mocno piłka dośrodkowana przez Daniego Ramireza. Trzecią bramkę powinien zdobyć Nika Kwekveskiri, ale po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki. Na szczęście dla „Kolejorza” strzał Gruzina dobił Alan Czerwiński. W drugiej połowie z dystansu wynik potyczki na 4:0 ustalił Radosław Murawski. Widać było, że piłkarze Lecha nie zamierzają odpuszczać meczu pucharowego w Krakowie. Jedenastka złożona głównie z zawodników rezerwowych potraktowała spotkanie z Garbarnią jako okazję do pokazania Maciejowi Skorzy, że warto na nich stawiać także w ligowych starciach. Ciepłe słowa należą się jednak też gospodarzom, którzy nie przestraszyli się gości z Poznania i starali się konstruować akcje, a nie ograniczać się jedynie do destrukcji akcji lidera Ekstraklasy.
Garbarnia Kraków – Lech Poznań 0:4 (0:3)
Bramki: Filip Marchwiński 17′, Artur Sobiech 24′, Alan Czerwiński 33′, Radosław Murawski 64′
Składy:
Garbarnia: Aleksander Kozioł – Daniel Morys, Jakub Banach, Donatas Nakrosius, Mateusz Bartków (68′ Jakub Kuczera) – Mateusz Duda , Wiktor Szywacz – Wojciech Słomka (76′ Grzegorz Marszalik), Kacper Duda (68′ Bartłomiej Purcha), Michał Feliks (61′ Bartłomiej Korbecki) – Michal Klec (76′ Kamil Kuczak)
Lech: Bartosz Mrozek – Joel Pereira (46′ Filip Borowski), Lubomir Satka, Mateusz Skrzypczak, Alan Czerwiński (73′ Thomas Rogne) – Radosław Murawski, Nika Kvekveskhiri (46′ Antoni Kozubal) – Dani Ramirez (67′ Norbert Pacławski) – Filip Marchwiński, Artur Sobiech (67′ Roko Baturina), Michał Skóraś
Raków Częstochowa gra dalej
W jedynym środowym starciu dwóch ekstraklasowych drużyn w Pucharze Polski górą był Raków Częstochowa. Trzeba przyznać, że pomimo kilku okazji bramkowych Bruk-Betu Termaliki Nieciecza, a szczególnie w pierwszej połowie, podopieczni Papszuna ani na chwilę nie stracili kontroli nad tym spotkaniem. Pierwszego gola po szybkim kontrataku zdobył Fabio Sturgeon. Portugalczyk zdobył pierwszego gola w barwach Rakowa. Kilka chwil później kapitalną interwencją popisał się młody bramkarz Kacper Trelowski, który świetnie pofrunął w powietrzu, broniąc uderzenie z dystansu. Gola na 2:0 po świetnej akcji Waleriana Gwilli tuż przed końcem pierwszej połowy strzelił Ben Lederman. W drugiej połowie bramki już nie padły, choć swoją okazję na strzelenie bramki miał, chociażby Ivi Lopez (trafił w poprzeczkę) czy Daniel Szelągowski (sytuację sam na sam obronił Łukasz Budziłek). Raków wygrał 2:0 z Termalicą i dalej w liczy się w grze o obronę trofeum.
Bruk – Bet Termalica Nieciecza – Raków Częstochowa 0:2 (0:2)
Bramki: Fabio Sturgeon 8′, Ben Lederman 43′
Składy:
Bruk-Bet: Łukasz Budziłek – Mateusz Grzybek, Nemanja Tekijaski, Artem Putivcev (46′ Wiktor Biedrzycki), Marcin Wasilewski (46′ Bartłomiej Kukułowicz) – Michal Hubinek (87′ Sebastian Bonecki), Piotr Wlazło, Jakub Pek (46′ Samuel Stefanik) – Musir Mesanović, Kacper Śpiewak, Martin Zeman (67′ Roman Gergel)
Raków: Kacper Trelowski – Giannis Papanikolau, Tomas Petrasek, Zoran Arsenić – Fran Tudor, Walerian Gwilia, Ben Lederman (63′ Marko Poletanović), Patryk Kun (87′ Jordan Courtney-Perkins) – Fabio Sturgeon (76′ Mateusz Wdowiak), Vladislavs Gutkovskis (76′ Sebastian Musiolik), Ivi Lopez (63′ Daniel Szelągowski)
Zgaszone światło dla Zagłębia w Gdyni
W minionej kolejce ligowej w meczu Zagłębia Lubin w trakcie gry zgasło na stadionie światło. Rzecz, która przytrafia się raz na tysiąc spotkań. Piłkarze z Lubina mają jednak tego farta, że w drugiej rywalizacji z rzędu z ich udziałem gaśnie światło na boisku. Gdybyśmy chcieli być złośliwi, napisalibyśmy, że lepiej dla podopiecznych Żurawia byłoby, gdyby się ponownie nie zapalało. Arka po dwóch bramkach Karola Czubaka wygrywała z Zagłębiem 2:0. Rzut karny również z udziałem Czubaka (zagranie ręką w polu karnym) zmarnował Filip Starzyński. Druga zmarnowana jedenastka przez polskiego „Figo” w ostatnim czasie. Lubinianie przed długi czas mogli swoją grą irytować kibiców. Piłka była rozgrywana bez pomysłu, a gdy już dochodziło do groźniejszych sytuacji pod bramką zespołu z Trójmiasta, to były one w prosty sposób marnowane. Bramkę na 2:1 zdobył Adam Ratajczyk. Wydawało się, że „Miedziowi” pójdą później za ciosem. Jednak wszystkie tworzone przez nich akcje kończyły się w najlepszym razie niecelnym strzałem. Arka kolejny raz pokazuje, że ma patent na grę w Pucharze Polski. Szkoda tylko, że nie ma pomysłu na granie w 1. Lidze.
Arka Gdynia – Zagłębie Lubin 2:1 (2:0)
Bramki: Karol Czubak 22′, 32′ – Adam Ratajczyk 57′
Składy:
Arka: Kacper Krzepisz – Fabian Hiszpański (61′ Arkadiusz Kasperkiewicz), Michał Marcjanik, Haris Memić, Luis Valcarce – Sebastian Milewski, Michał Bednarski, Adam Deja – Carlos Aleman (76′ Mateusz Stępień), Karol Czubak (84′ Marcus), Mateusz Żebrowski (61′ Artur Siemaszko)
Zagłębie: Dominik Hładun – Kacper Chodyna, Aleksandar Pantić, Sasa Balić, Marcin Bartolewski (73′ Lorenzo Simić) – Łukasz Poręba, Ilija Żhiguliev (46′ Łukasz Łakomy) – Erik Daniel (46′ Sasa Zivec), Filip Starzyński (82′ Oliwier Sławiński), Adam Ratajczyk – Tomislav Zajić (46′ Patryk Szysz)
Wygrana Legii w bólach
Mecz Motoru Lublin z Legią Warszawa zapowiadał się bardzo ciekawie ze względu na wiele podtekstów. Wiele osób, które było niedawno związane z Legią, teraz zaangażowane są w projekt Motoru, który chce w niedalekiej przyszłości być w PKO Ekstraklasie. Dodatkowo dla Legionistów Puchar Polski został ostatnią szansą na wyjście z tego sezonu z twarzą. Mimo słabej gry w lidze faworytem starcia w Lublinie byli oczywiście goście z Warszawy. Trener Gołębiewski do boju posłał praktycznie pierwszy garnitur. No i w 15. minucie mógł zwątpić w swoją pracę, gdyż jego Legia od tego momentu przegrywała 0:1. Bramkę wykorzystując niezdecydowanie obrońców Legii zdobył Michał Fidziukiewicz. Trzeba też tutaj zaznaczyć, że mimo różnicy w wyszkoleniu technicznym, ekipa z Warszawy nie wyglądała jak zespół wskazywany jako faworyt tej rywalizacji. Na szczęście dla kibiców Legii na boisku przebywał Josue, który jako jeden z nielicznych zawodników drużyny gości robił różnicę na boisku. Każda akcja przechodziła przez jego nogi i widać było, że zależało mu na wygranej w środowy wieczór na Lubelszczyźnie. W pierwszej połowie wynik jednak już nie uległ zmianie.
Natomiast w pierwszym kwadransie drugiej części gry Legioniści doprowadzili do wyrównania. W 56. minucie pięknym strzałem popisał się Luquinhas dając Mistrzom Polski na zwycięstwo w Lublinie. Wynik rywalizacji w 73. minucie potyczki ustalił głową młody Szymon Włodarczyk. Warszawianie zadowoleni mogą być tylko z tego, że dalej liczą się w walce o Fortuna Puchar Polski, gdyż ich gra w dalszym ciągu wygląda po prostu źle. Jednak w środę zanotowali drugie zwycięstwo z rzędu, co może pomóc Legii podnieść się z poważnego kryzysu w ostatnim czasie i dodać im wiatru w żagle w najbliższych spotkaniach.
Motor Lublin – Legia Warszawa 1:2 (1:0)
Bramki: Michał Fidziukiewicz 15′ – Luquinhas 56′, Szymon Włodarczyk 73′
Składy:
Motor: Sebastian Madejski – Paweł Moskwik, Wojciech Błyszko, Mateusz Cichocki, Filip Wójcik – Tomasz Swędrowski (83′ Rafał Król), Piotr Kusiński, Tomasz Kołbon (43′ Vitinho) – Damian Sędzikowski (71′ Sebastian Rak), Michał Fidziukiewicz (71′ Maciej Firlej), Piotr Ceglarz (83′ Adam Ryczkowski)
Legia: Artur Boruc – Mateusz Hołownia (46′ Filip Mladenović), Maik Nawrocki, Mateusz Wieteska, Yuri Ribeiro – Andre Martins (46′ Mahir Emreli), Bartosz Slisz, Josue – Luquinhas (90+5′ Jakub Kisiel), Tomas Pekhart (64′ Szymon Włodarczyk), Kacper Skibicki (89′ Tomasz Nawotka)
Michał Piwowarczyk